- Najważniejsze, żeby doszło do porozumienia i liczę, że będzie zawarte jak najszybciej; nadrzędną kwestią jest bezpieczeństwo pacjentów - mówiła szefowa rządu po wtorkowym spotkaniu z ministrem zdrowia. Wcześniej minister spotkał się ze strajkującymi pielęgniarkami i prosił je, by wróciły do łóżek pacjentów. Po spotkaniu wyraził nadzieję, że strajk "będzie dziś zawieszony".

Strajk w stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" trwa od tygodnia. Pielęgniarki domagają się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Ostatnia tura negocjacji z dyrekcją szpitala została zawieszona w niedzielę wieczorem; podjęto decyzję o kontynuowaniu akcji strajkowej, która została potwierdzona referendum wewnątrzzwiązkowym.

Po spotkaniu z protestującymi Radziwiłł deklarował, że resort chce wspierać wypracowanie porozumienia z pielęgniarkami. W tym kontekście mówił o zapewnieniu mediatorów, ciągłej obecności przedstawicieli resortu podczas negocjacji, ewentualną obecność kogoś z kierownictwa, by resort był gwarantem podczas ustalania warunków porozumienia.

Także premier mówiła o wspieraniu dialogu między pielęgniarkami a dyrekcją CZD.
- My jesteśmy zobowiązani, by nakłonić obie strony sporu do tego, by ten dialog przyniósł pozytywne efekty, czyli żeby strajk został co najmniej zawieszony, żeby pielęgniarki rozpoczęły normalnie swoją pracę w szpitalu - zaznaczyła Szydło.

Podkreślała, że pielęgniarki mają prawo do strajku i do wyrażania swoich opinii.
- Oczekiwania płacowe pań pielęgniarek są oczekiwaniami, do których mają prawo i które powinny być wypełnione - ale musi być przede wszystkim w tej chwili jasno postawiona deklaracja ze wszystkich stron, że najważniejsze jest zdrowie pacjentów, którzy potrzebują pomocy – powiedziała szefowa rządu.

O sytuacji w CZD dyskutowali we wtorek posłowie z sejmowej komisji zdrowia. Minister poinformował ich, że sytuacja w szpitalu jest dramatyczna; wskazywał na rosnące w ostatnich latach zadłużenie placówki - od 68 mln zł w 2007 roku po ponad 336 mln zł obecnie. Dodał, że dyrekcja szacuje, że kilka dni strajku pielęgniarek kosztowało około 4 mln zł.

Uczestnicząca w posiedzeniu komisji dyrektorka CZD Małgorzata Syczewska poinformowała, że od poniedziałku do piątku 412 dzieci zostało wypisanych do domu, przekazanych do innych szpitali, bądź odwołano ich przyjęcia. Na bloku operacyjnym odwołano 30 zabiegów; 36 procedur odwołano w zakładzie medycyny nuklearnej; w zakładzie diagnostyki obrazowej odwołano 75 tomografii i rezonansów.

- Ja jestem przerażona - 36 procedur diagnostycznych zostało odwleczonych. Panie ministrze, zwłoka siedmiodniowa to jest wyrok śmierci dla dziecka z guzem mózgu, które nie ma zrobionej tomografii, nie jest poddane zabiegowi - podkreślała posłanka PO Alicja Chybicka, przekonując, że CZD to placówka unikatowa, która leczy dzieci z najcięższymi, rzadkimi chorobami; jej pacjentów nie ma gdzie odesłać.

Posłowie opozycji zarzucali Radziwiłłowi opieszałość.
- Musiał minąć tydzień, tydzień odsyłania ludzi z CZD, tydzień, kiedy pielęgniarki odeszły od łóżek, żeby pan został wezwany przez premiera i wtedy zajął się pan sprawą. Tak naprawdę, panie ministrze, przejął się pan tą sprawą dopiero wtedy, kiedy zwołaliśmy komisję zdrowia – mówił Bartosz Arłukowicz (PO).

Posłowie PiS bronili swojego ministra, przypominali, że kłopoty Instytutu zaczęły się przed kilkoma laty, na długo zanim Radziwiłł objął swój urząd. Tomasz Latos zwracał uwagę, że problemy w CZD są skutkiem działań poprzedniego rządu.
- Z tego, co mi wiadomo, to dopiero ten rząd podjął działania naprawcze, poprzez pozbycie się tzw. złych długów - podkreślał Latos. Gabriela Masłowska przekonywała, że Radziwiłłowi należy się uznanie za przyjętą formę rozwiązania konfliktu. - Pokazał pan po prostu klasę – mówiła.

Po zakończeniu obrad komisji dyrektor CZD poinformowała, że udaje się na rozmowy do resortu zdrowia. Wyraziła przy tym nadzieję, że jeszcze we wtorek 31 maja 2016 nastąpi porozumienie z pielęgniarkami.
- Rozmowy się cały czas toczą, nawet tutaj, podczas posiedzenia na tej sali sejmowej ja byłam cały czas w kontakcie z kolegami, koleżankami, którzy zostali w Instytucie - mówiła dziennikarzom.

Strajkujące pielęgniarki domagają się podwyżek i zwiększenia obsady kadrowej. Alarmują, że jest ich za mało, by zapewnić bezpieczeństwo i właściwą opiekę pacjentom. Podkreślają, że z powodu niskich zarobków CZD nie jest atrakcyjnym miejscem pracy dla pielęgniarek. Według ich wyliczeń codziennie brakuje 70 pielęgniarek, przez co bezpieczeństwo pacjentów jest zagrożone nawet bez strajku.

Tymczasem - na wniosek rzecznika praw dziecka Marka Michalaka, który złożył w Prokuraturze Krajowej zawiadomienie o stwierdzeniu w toku przeprowadzonej przez niego kontroli, iż w CZD doszło do sytuacji bezpośredniego narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia dzieci - Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi w tej sprawie postępowanie sprawdzające.(pap)