Akt oskarżenia w tej sprawie łódzka prokuratura okręgowa skierowała do Sądu Rejonowego dla Łodzi – Widzewa. Oskarżonym grożą kary do 8 lat więzienia - poinformował w czwartek PAP rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania.

Według prokuratury zarzuty dotyczą przyjmowania przez lekarzy, lub wręczania w przypadku przedstawicielki firmy, łapówek w zamian za przychylność i wypisywanie recept na leki promowane przez koncern.

35–letniej menedżerce zarzucono wręczenie łapówek w wysokości co najmniej 11,9 tys. zł., a lekarze mieli przyjąć łapówki w łącznej wysokości od 1000 zł do 27,2 tys. zł.

Śledztwo dot. przyjmowania łapówek w zamian za wystawianie recept na konkretne leki produkowane przez firmę GlaxoSmithKline łódzka prokuratura prowadziła wraz z CBA od lutego 2012 r. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa złożyli pracownicy firmy w związku z działaniami, których oczekiwała menedżerka regionalna koncernu, by doprowadzić do wzrostu sprzedaży.

Według prokuratury pracownicy mieli wyszukiwać lekarzy o specjalności alergolog – pumunolog, którzy w miejscu swojej pracy, wygłaszaliby wykład pod hasłem "poranek" dotyczący dowolnych produktów koncernu.

"W zamian za przyrzeczone z tego tytułu wynagrodzenie w wysokości 500 zł, lekarz miał się zobowiązać do wypisania recept na 130 opakowań konkretnego leku" - wyjaśnił Kopania.

Zdaniem śledczych, kolejne nieprawidłowości o charakterze korupcyjnym dotyczyły realizacji na terenie Łódzkiego programu edukacyjne "Patron". Jego oficjalnym celem było poszerzenie diagnostyki i opieki nad pacjentami chorymi na astmę i POCHP.

W ramach programu firma bezpłatnie użyczała przychodniom sprzęt diagnostyczny, który miał poszerzyć diagnostykę chorób układu oddechowego. Według prokuratury liczono, że może to wpłynąć na wzrost sprzedaży farmaceutyków koncernu.

Początkowo przeprowadzanie badań zlecano pielęgniarkom, jednak nie przyczyniło się to do poprawy efektów sprzedaży; w związku z tym zaczęto podpisywać umowy zlecenia z lekarzami. Dotyczyły one szkolenia grup pacjentów w zakresie diagnozowania, zapobiegania oraz leczenia astmy i POCHP.

Za jedno szkolenie lekarz miał otrzymywać 500 zł, a potwierdzać je miał oświadczeniem o jego przeprowadzeniu. Ustalono jednak, że w wielu przypadkach wypłacono lekarzom pieniądze, choć szkolenia się nie odbyły, a potwierdzano je w dokumentach. Okazało się, że w momencie zawierania umów lekarze jednocześnie podpisywali już dokumenty potwierdzające przeprowadzenie szkolenia, wystawiali rachunek oraz przekazywali informacje potrzebne do dokonania przelewu.

"Jak ustalono, takie rozwiązania traktowano jako zakamuflowaną formę łapówki, wręczanej za wystawienie w ciągu miesiąca recept na lek Seretide dla 20 nowych pacjentów. Po reakcji przedstawicieli medycznych z terenu województwa łódzkiego na nieprawidłowości, w maju 2012 r. zawieszono realizację programu +Patron+" - dodał Kopania.

Według rzecznika prokuratury zarzuty związane są w głównej mierze z korumpowaniem lekarzy kilku placówek z Łodzi i innych miejscowości regionu w celu zwiększenia sprzedaży produkowanych przez koncern dwóch leków refundowanych. Chodzi o przypadki, w których lekarzom przekazano pieniądze za przepisywanie leków, a "poranki" lub szkolenia nie zostały przeprowadzone.

W kilku przypadkach dotyczą one finansowania w zamian za przychylność, kosztów pobytu na zagranicznych kongresach i wręczania korzyści majątkowych już od 2005 r. w zamian za zobowiązanie się do przepisywania innych leków oferowanych przez koncern.

Po ujawnieniu afery w drugiej połowie 2012 r. media podawały, że na nieprawidłowości w firmie zwracali uwagę szefom koncernu przedstawiciele handlowi. W przesłanym wówczas PAP oświadczeniu firma GlaxoSmithKline informowała, że zgłaszane przez pracowników potencjalne nieprawidłowości były wyjaśniane w postępowaniu wewnętrznym, które nie potwierdziło większości zarzutów. "Szczególnie krzywdzącymi" GSK nazwała zarzuty dotyczące programu "Patron" - firma zaznaczyła, że nie służył on zawieraniu transakcji pomiędzy spółką a lekarzami. (PAP)