W głosowaniu podczas poniedziałkowej sesji sejmiku woj. śląskiego za uchwałą w tej sprawie zagłosowało 24 radnych, przeciwnych było trzynaścioro radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

 

Jak wyjaśnił marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz, uchwała jest jednym z etapów ratowania tyskiego szpitala. „W tej formie, w jakiej jest, szpital upadłby w ciągu paru tygodni, może paru miesięcy. Mamy dziś tyle zajęć komorniczych na kontrakcie z NFZ, że nie jesteśmy już w stanie wypłacać wynagrodzeń lekarzom” – powiedział Matusiewicz.

 

Przypomniał, że na początku stycznia szpital zawiesił działalność oddziału chirurgii ogólnej i naczyniowej z powodu braku personelu. „Gdybyśmy nic nie zrobili to zawieszanie kolejnych oddziałów byłoby kwestią czasu. Jesteśmy więc zmuszeni do działań szybkich i radykalnych" – dodał.

 

Przyjęta w poniedziałek uchwała przewiduje zakup przez woj. śląskie stu procent udziałów mogącej prowadzić działalność medyczną spółki Megrez od Funduszu Górnośląskiego za 546 tys. zł. Spółka dotąd należała w całości do Funduszu Górnośląskiego, w którym woj. śląskie ma 93 proc. udziałów - jej głównymi polami działalności były szkolenia komercyjne i doradztwo w zakresie pozyskiwania środków unijnych. Zgodnie z założeniami zarządu woj. śląskiego, Megrez ma przejąć szpital w pierwszych dniach kwietnia.

 

„Moglibyśmy założyć taką spółkę, ale kwestie rejestracji w sądach są bardzo długie. Szybciej wyjdzie, jak kupimy spółkę będącą spółką-córką Funduszu Górnośląskiego. Kupujemy według wartości tego, co spółka ma na koncie” – wyjaśnił marszałek.

 

Następnym krokiem będzie formalna likwidacja oddziałów lecznictwa zamkniętego, aby leczenie w nich mógł rozpocząć Megrez. Rada społeczna działającego w dotychczasowej formule szpitala pozytywnie zaopiniowała już ten krok. Podczas kolejnej – marcowej – sesji sejmiku nad uchwałą w tej sprawie głosować będą radni.

 

Marszałek przyznał, że to działanie nietypowe. Na razie bowiem nie jest możliwe przekształcenie szpitala w myśl nowej ustawy zdrowotnej, bo nie ma dotąd do niej rozporządzeń wykonawczych.

 

„Musimy bazować na istniejącym stanie prawnym. Mamy wszystko bardzo dobrze zbadane i przekonsultowane prawnie, (...) więc uda się na pewno. Najważniejsze, by w budynkach dzisiejszego szpitala wojewódzkiego w Tychach nadal był wieloprofilowy szpital wojewódzki, który będzie służył mieszkańcom Tychów i okolic” – wskazał Matusiewicz.

 

Poproszona o skomentowanie decyzji radnych dyrektor szpitala Mariola Szulc powiedziała PAP, że trzeba zrobić wszystko, aby placówka nie zniknęła z mapy województwa. Zaznaczyła, że po przekształceniu w niepubliczny zakład opieki zdrowotnej nie "ma mowy o zawężaniu zakresu działalności szpitala", może jednak dojść np. do łączenia oddziałów.

 

Szulc zapewniła, że pacjent nie odczuje żadnych zmian związanych z przekształceniem. "Będą dla niego absolutnie nieodczuwalne. Nie ma mowy o jakimkolwiek zawieszeniu działalności, choćby tylko na krótki czas. To będzie płynne przejście w spółkę" - powiedziała dyrektor.

 

Tyski szpital wojewódzki – jeden z największych w regionie - od lat boryka się z trudnościami finansowymi, a od ponad roku realizuje program naprawczy. Na dzień 22 grudnia 2011 r. miał 11,7 mln zł zajęć komorniczych. Zajęcia dotyczą m.in. roszczeń związanych z kwestią niezrealizowania porozumienia płacowego z 2008 r. Jako pierwsze do komornika o egzekucję sądowego nakazu wypłacenia zaległych wynagrodzeń zwróciły się niektóre pielęgniarki.(PAP)

 

mtb/ ktp/ bno/ ura/