Akt oskarżenia, który trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi dotyczy jednego z wątków sprawy, obejmującej szpitale w całym kraju. Zasadnicza część śledztwa dotyczy korupcji przy przetargach na dostawę sprzętu ortopedycznego firmy Stryker.

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach Leszek Goławski poinformował we wtorek 23 lutego 2014, że to pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie. Obejmuje pięć osób. Dwie z nich – Bożena W. i jej syn - odpowiedzą za przyjmowanie korzyści majątkowych i pranie pieniędzy z przestępstwa.

Czytaj: FBI tropi amerykańskich łapówkarzy w Polsce >>>

Według prokuratury, w tym przypadku do przyjmowania korzyści doszło w latach 2004-2005. Bożena W. miała uzależnić spłatę długu za dostarczony już placówce sprzęt od otrzymania określonej kwoty pieniędzy. Zostały one przelane na rachunek syna dyrektorki.

- Firma Stryker podpisała z nim umowę na pewne czynności, które w rzeczywistości nie były wykonywane. Chodziło o uzasadnienie przelewania pieniędzy na jego konto. Pani dyrektor potwierdza, że takie fakty miały miejsce, natomiast nie bierze pod uwagę tego, że była to korzyść majątkowa - powiedział prokurator Goławski.

Pozostałe oskarżone osoby to kobiety pracujące w księgowości firmy Stryker i dyrektor finansowy tej spółki. Oskarżonym może grozić do ośmiu lat więzienia.


 

Prokuratura zaznacza, że to tylko jeden z wątków sprawy, która obejmuje obecnie 17 osób – przedstawicieli firmy Stryker, lekarzy i osoby podejmujące decyzje finansowe w szpitalach w różnych częściach Polski. Według śledztwa przyjmowali oni łapówki w różnych formach, w jednym przypadku było to opłacenie wyjazdu na koncert Erica Claptona do Londynu w innym - sfinansowanie studiów.

- Osoby pełniące funkcje publiczne przyjmowały korzyść majątkową,  a "szczęśliwym trafem" firma Stryker w tych wszystkich podmiotach wygrywała przetargi - zaznaczył prokurator Goławski.

W ostatnim czasie prokuratura przedstawiła zarzuty byłemu dyrektorowi szpitala w Rybniku, który miał przyjąć łapówkę o wartości 20 tys. zł w postaci wycieczki do Ameryki Południowej dla siebie i swego kolegi – dyrektora finansowego tego szpitala.
- Firma Stryker opłaciła ten wyjazd i próbowała wykazać, że był to wyjazd szkoleniowy, tymczasem żadnym wyjazdem szkoleniowym nie był - powiedział Goławski.

Część podejrzanych w śledztwie przyznała się do winy i wyraziła chęć dobrowolnego poddania się karze. Są wśród nich zarówno przedstawiciele firmy Stryker, jak i środowiska medycznego.

Śledztwo rozpoczęło się przed kilkoma laty od oskarżenia przez olsztyńską prokuraturę jednej z dyrektorek tamtejszego szpitala. Po pewnym czasie do Polski trafiły materiały przesłane przez FBI. Chodziło o dokumenty uzyskane na kanwie prowadzonych w Stanach Zjednoczonych postępowań przeciwko koncernowi. Miał w nim istnieć fundusz łapówkowy, z którego korumpowano ordynatorów lub dyrektorów szpitali zasiadających w komisjach przetargowych.

Prowadzone w Katowicach postępowanie toczy się wspólnie z policją, która powołała do tej sprawy specjalny zespół. Śledztwo w dalszym ciągu określane jest jako rozwojowe, trwa analiza wielu faktur i maili. Dokumenty dotyczą kilkudziesięciu placówek ochrony zdrowia w całym kraju. Z czasem materiały śledztwa rozszerzyły się też o umowy zawierane przez firmę z osobami w różny sposób związanymi z placówkami ochrony zdrowia.

Bożena W. złożyła rezygnację z funkcji dyrektorki, ale nadal pracuje w łódzkim szpitalu. (pap)