Ustawa, która weszła w życie 26 lipca, uznaje za nieuczciwe i nieważne zapisy umów kredytowych w walutach obcych umożliwiające ich jednostronną zmianę, na przykład poprzez podwyższenie oprocentowania - chyba że bank dowiedzie swojej racji.

Zobowiązuje też banki, by zwróciły klientom uzyskane od 2004 r. zyski ze spreadów (różnicy kursów kupna i sprzedaży danej waluty) i by stosowały oficjalny kurs Węgierskiego Banku Narodowego przy umowach kredytowych. Rzecz w tym, że udzielając kredytu w obcej walucie bank przelicza go po kursie kupna waluty, natomiast przy spłacie - po dziennym kursie sprzedaży.

Banki i inne instytucje finansowe mają czas do 25 sierpnia na wniesienie pozwów w związku z tą ustawą. Do środy rano uczyniło to już ponad 30 podmiotów, a eksperci spodziewają się w sumie około 500 pozwów.

W piątek Izba Gospodarcza Sądu Stołecznego ma zacząć rozpatrywać pierwszy pozew przeciwko państwu węgierskiemu wniesiony przez Towarzystwo Oszczędnościowe Kethely i Okolic. W poniedziałek ruszy kolejny proces – zainicjowany przez Bank K & H.

Procesy mają rozstrzygnąć, czy posunięcia podmiotów skarżących umożliwiające jednostronne wnoszenie zmian do umów kredytowych były uczciwe i zgodne z prawem.

Stowarzyszenie Banków Węgierskich zaprotestowało przeciwko ustawie, argumentując, że banki oferowały swe usługi zgodnie z obowiązującym prawem.

Lipcowa ustawa zawiera zapisy zapobiegające przeciąganiu się procesów i oczekuje się, że pod koniec września będą już one zakończone. Na rozpatrzenie ewentualnych apelacji przewidziano 30 dni. Potem strony mogą jeszcze zaskarżyć prawomocne orzeczenie w trybie nadzwyczajnym w Sądzie Najwyższym. Fala procesów zakończy się prawdopodobnie do końca roku – ocenia gospodarczy tygodnik „HVG”.

Wiceprezes Banku OTP Sandor Csanyi ocenił, że ustawa o kredytach dewizowych uszczupli kapitał sektora bankowego przynajmniej o jedną trzecią, co spowoduje poważne szkody gospodarcze i znacznie obniży zdolność kredytową banków. Międzynarodowa agencja Moody’s ocenia perspektywy węgierskiego sektora bankowego jako negatywne i szacuje możliwe straty instytucji finansowych z tytułu ustawy na ponad 2,5 mld euro. Niektórzy analitycy węgierscy podają jeszcze wyższe sumy.

Według prezesa instytutu Szazadveg Petera Heima należy się spodziewać, że ustawa spowoduje bardzo poważne przeobrażenia strukturalne w sektorze bankowym, a nawet może dojść do zamknięcia niektórych banków. Sądzi on, że z uwagi na ustawę banki powinny się też zastanowić, czy w ogóle są w stanie przetrwać na węgierskim rynku.

Jak podkreślił w rozgłośni Inforadio, banki będą musiały nie tylko jednorazowo zwrócić teraz klientom znaczne sumy, ale też obniżą się ich zyski w przyszłości. „Na poziomie całego sektora bankowego dochody mogą spaść o 100 mld (Ft, czyli ponad 300 mln euro) rocznie, co oznacza, że oczekiwana zyskowność sektora bankowego trwale obniży się o połowę” – oznajmił.

Prezes Węgierskiego Banku Narodowego Gyoergy Matolcsy uważa, że w ciągu najbliższego półtora roku z Węgier mogą się wycofać cztery duże banki międzynarodowe, co jego zdaniem spowoduje z jednej strony wzmocnienie roli już działających małych i średnich banków węgierskich, a z drugiej może doprowadzić do powstania nowych. Nie wykluczył też wejścia na rynek węgierski nowych banków ze Wschodu i Azji.

„Na Węgrzech działa osiem dużych banków, własność zagraniczna sektora bankowego w naszej ojczyźnie wynosi 58 proc., a 42 proc. jest w rękach węgierskich. To oznacza bardzo wysoki udział zagraniczny” – ocenił.

Heim podkreśla jednak, że fundusze przekazane ludności przez banki doprowadzą do wzrostu konsumpcji, np. poprzez kupowanie samochodów. „Według mojej oceny w przyszłości konsumpcja ludności węgierskiej zwiększy się o jakieś 3 proc., co jest pokaźnym wskaźnikiem” – powiedział. Jego zdaniem konsumpcja wewnętrzna osiągnie dzięki temu w 2018 r. poziom z 2006 r., a więc sprzed kryzysu gospodarczego.

Projekt ustawy o kredytach dewizowych zgłosił konserwatywny rząd premiera Viktora Orbana, którego partia Fidesz wygrała kwietniowe wybory parlamentarne, zdobywając 45 proc. głosów, co dało jej ponownie konstytucyjną większość dwóch trzecich mandatów. Ustawa uzyskała poparcie lewicy i skrajnej prawicy. (PAP)