Wyrok Sądu Najwyższego dotyczy sprawy przeciwko Jerzemu Urbanowi i wydawcy tygodnika " Nie" - spółce Urma. Sprawę tę wytoczyło dwóch dziennikarzy "Rzeczpospolitej" Andrzej S. i Małgorzata S. oraz wydawca tej gazety - spółka Presspublica. Domagali się oni ochrony dóbr osobistych naruszonych artykułem opublikowanym w tygodniku "Nie" zatytułowanym "Wojna łapówkarzy z korupcją".

 

Artykuł ten ma bezpośredni związek z publikacjami Andrzeja S. i Małgorzaty S. z 2003 r. W tekstach pt. "Leki za miliony dolarów" pisali oni, że Waldemar D., wówczas szef gabinetu ministra zdrowia, oferował przedstawicielowi dużego koncernu farmaceutycznego za ogromną łapówkę pomoc w rejestracji leków i wprowadzenie ich na listę refundacyjną. Za publikację tę dziennikarze otrzymali antykorupcyjną nagrodę Fundacji Batorego "Tylko ryba nie bierze".

 

Po tej publikacji Waldemar D. wszczął przeciwko dziennikarzom sprawę karną z oskarżenia prywatnego oraz wystąpił przeciwko nim i wydawcy "Rz" do sądu o ochronę swoich dóbr osobistych. Tę drugą sprawę wygrał w Sądzie Najwyższym. W kwietniu 2007 r. ukazały się na łamach "Rz" przeprosiny nakazane przez sąd.

 

W sierpniu 2007 r. "Nie" opublikowało wspomniany artykuł. Andrzej S. i Małgorzata S. oraz wydawca "Rz." wytoczyli Jerzemu Urbanowi i wydawcy "Nie" sprawę o ochronę dóbr osobistych. Sąd I instancji uznał, że zawarte w artykule stwierdzenia i sugestie są nieprawdziwe i naruszają dobra osobiste. Nakazał Urbanowi i wydawcy 'Nie" przeprosić dziennikarzy na łamach tego pisma za obraźliwą sugestię, że są "łapówkarzami”, za podanie nieprawdziwych informacji, iż nie stawiają się na rozprawach i nie przyjmują pozwów" i "unikają odpowiedzialności karnej". Nakazał też przeprosić w taki sam sposób wydawcę "Rz". Zasądził również od Jerzego J. 10 tys. zł na cel społeczny, choć dziennikarze i wydawca żądali zasądzenia 50 tys. zł.

 

Sąd II zmienił ten wyrok w tym zakresie, że oddalił żądanie wydawcy "Rz". Nakazał przeprosić każdego dziennikarzy z osobna w oddzielnych oświadczeniach. Zaakceptował wysokość 10 tys. zł jako odpowiadającą „przeciętnej stopie" społeczeństwa.

 

Wskutek skargi kasacyjnej wydawcy "Rz" Sąd Najwyższy uchylił 13 stycznia 2012 r. (sygn. I CSK 790/10) wyrok sądu II instancji w części oddalającej powództwa wydawcy i w części dotyczącej wysokości zadośćuczynienia.

 

Sędzia Józef Frąckowiak stwierdził, że naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej może polegać na naruszeniu dóbr osobistych nie tylko jej organu (np. zarządu), ale także jej pracowników. Takiego zdania był zresztą także sąd II instancji, ale uznał, że wydawca "Rz" nie wykazał naruszenia jego dóbr osobistych. SN potwierdził, że nie ma tu automatyzmu - osoba prawna musi wykazać, że wskutek naruszenia dóbr osobistych pracownika doszło do naruszenia również jej dóbr osobistych.

 

SN wytknął jednak sądowi II instancji niekonsekwencję. Sąd II instancji twierdził bowiem, że wydawca nie wykazał naruszenia swych dóbr osobistych, a jednocześnie uznał, że artykuł rzucił cień na dobre imię i renomę wydawcy.

 

SN nie zgodził się też z przyjętym przez sąd II instancji kryterium "przeciętnej stopy" społeczeństwa przy ustalania wysokości zadośćuczynienia. Sąd nie może stosować tego kryterium automatycznie - powiedział sędzia Frąckowiak. Sąd musi, przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia, uwzględniać, kto ma je płacić. Sędzia tłumaczył, że zwłaszcza, gdy chodzi o nadużywanie swobody wypowiedzi, wysokość zadośćuczynienia musi, oprócz funkcji kompensacyjnej, spełniać funkcję prewencyjną - zniechęcać do takich nadużyć

 

Izabela Lewandowska (PAP)

 

ilew/ kjed/