Mariusz Trynkiewicz, pedofil, który w 1989 roku został skazany za zabójstwo czterech chłopców na karę śmierci (na mocy amnestii zamieniono mu karę na 25 lat więzienia) w lutym opuszcza zakład karny.

"W zasadzie o tym, że kiedyś Trynkiewicz i inni skazani za podobne ohydne czyny wyjdą z więzienia (...) było wiadomo dwadzieścia parę lat temu. W zasadzie każda poprzednia ekipa, każda służba penitencjarna, każdy minister sprawiedliwości o tym też teoretycznie mógłby przynajmniej wiedzieć" - powiedział prezydent w wywiadzie w TVN24.

"Jest tak, jak jest - trwa wyścig z czasem. Ja jestem przekonany, że ten wyścig z czasem państwo polskie wygra" - podkreślił prezydent.

Przypomniał, że podstawowym elementem zagwarantowania bezpieczeństwa jest ustawa przygotowana przez ministra sprawiedliwości, przeprowadzona przez rząd i parlament. Uzyskała ona jego podpis pomimo - jak powiedział Komorowski - "różnego rodzaju obaw natury konstytucyjnej".

"To są zawsze trudne wybory - ale przeszło to przez mój podpis i dzisiaj według mnie trwa wyścig z czasem, ale także szukanie optymalnego rozwiązania dla tego jednego, szczególnego przypadku, który ze względów kalendarzowych nie mógł być potraktowany tak samo, jak wszystkie inne" - wyjaśniał prezydent.

"Jestem pewien, że wszystkie powołane do tego organa władzy państwowej, także służby porządkowe, włożą maksymalnie wiele wysiłku - że będą skuteczne, jeśli chodzi o zagwarantowanie zarówno uniknięcia samosądu, jak i uniknięcia najmniejszego nawet ryzyka związanego z faktem, że przestępca o tak groźnym profilu, o tak okropnych zachowaniach, znajdzie się na wolności" - mówił Komorowski.

W połowie grudnia prezydent podpisał Ustawę o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Ustawa daje możliwość umieszczenia takiej osoby, już po odbyciu przez nią kary, w specjalnym ośrodku lub oddania jej pod dozór policji.

Po podpisaniu ustawy prezydent zdecydował jednocześnie o skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. Na możliwą niezgodność tych przepisów z ustawą zasadniczą wskazywały m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Polskie Towarzystwo Psychologiczne i były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll. Zwracano m.in. uwagę, że możliwość dalszego izolowania osób, które odbyły już karę, w istocie stwarza ryzyko podwójnej kary za ten sam czyn.

Przepisy zostały ogłoszone w Dzienniku ustaw 7 stycznia, mają wejść w życie 22 stycznia.

Ustawa dotyczy m.in. postępowania wobec sprawców zabójstw i gwałtów, skazanych w czasach PRL na karę śmierci. Na mocy amnestii w 1989 r. zamieniono tym osobom wyroki śmierci na 25 lat (w kodeksie karnym nie funkcjonowała wówczas kara dożywocia). Ponadto, odnosi się do innych groźnych przestępców, jeśli odbywają oni kary w systemie terapeutycznym i dodatkowo występowały u nich zaburzenia psychiczne, bądź preferencji seksualnych, które mają taki charakter, że "zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy" zagrożonego karą przynajmniej 10 lat więzienia.

Resort sprawiedliwości informował w listopadzie, że według szacunków, ustawa potencjalnie będzie dotyczyła maksymalnie 18 osób, w tym dwóch skazanych niegdyś na kary śmierci.

Według części mediów i polityków opozycji zwłoka w opublikowaniu ustawy może skutkować tym, że niektóre z tych osób, np. Trynkiewicz, zdążą wyjść na wolność.

W czwartek w Komendzie Głównej Policji ma się odbyć narada poświęcona działaniom policjantów wobec szczególnie niebezpiecznych skazanych, którzy w najbliższym czasie opuszczą zakłady karne.(PAP)