Sąd Okręgowy w Warszawie kilka dni temu wydał taki nieprawomocny wyrok, uwzględniając w całości powództwo o ochronę dóbr osobistych Zalewskiego - poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka SO ds. cywilnych sędzia Maja Smoderek. Redaktor naczelny "GPC" Tomasz Sakiewicz powiedział PAP, że w sprawie będzie złożona apelacja.

W styczniu 2012 r. "GPC" napisała, że w śledztwo w sprawie raportu - który sygnowany był przez szefa Komisji Weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza, dziś posła PiS - "zaangażowana jest grupa prokuratorów, którzy w sposób bezpośredni lub pośredni starają się o postawienie zarzutów Macierewiczowi". Wśród kilku nazwisk wymieniono Edwarda Zalewskiego, który w 2009 r. - gdy był szefem Prokuratury Krajowej - miał objąć to śledztwo "osobistym nadzorem".

Sąd nakazał pozwanym - Sakiewiczowi, autorce artykułu Dorocie Kani oraz wydawcy dziennika - opublikowanie na pierwszej stronie "GPC" przeprosin za sugestie, jakoby Zalewski wywierał wpływ na tok śledztwa wraz z wyjaśnieniem, że nieprawdą jest stwierdzenie, by sprawował on nad nim osobisty nadzór. Mocą wyroku pozwani mają też wspólnie wpłacić na rzecz powoda 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

"Doszedłem do wniosku, że należy reagować na kłamstwa na swój temat. Będę pozywał do sądu za naruszanie moich dóbr osobistych" - powiedział PAP w czwartek Zalewski.

Sześć lat temu prokuratura wszczęła śledztwo ws. domniemanego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przy tworzeniu raportu z weryfikacji b. WSI. Wszczęto je po zawiadomieniach o przestępstwie, jakie wpłynęły od osób i instytucji wymienionych w raporcie m.in. jako agenci WSI. Ostatnio po raz kolejny przedłużono je do początków stycznia 2014 r. Prokuratura Generalna dwa razy zwracała już prowadzącej sprawę Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego Macierewicza. Prawdopodobny jest ponowny taki wniosek.

Śledztwo dotyczy "podejrzenia popełnienia przestępstwa przez członków komisji weryfikacyjnej, polegającego na niedopełnieniu ciążących na nich obowiązków rzetelnej weryfikacji prawdziwości danych zebranych w toku postępowania likwidacyjnego WSI i dopuszczenia do zamieszczenia w raporcie nieprawdziwych danych pochodzących z niewiarygodnych źródeł, dotyczących osób fizycznych i podmiotów gospodarczych, co stanowiło działanie na szkodę interesu prywatnego tych osób i podmiotów". Według Kodeksu karnego, za taki czyn grozi do 3 lat więzienia.

Sam Macierewicz wiele razy podtrzymywał swe wypowiedzi co do raportu i mówił, że jego ustalenia są oparte na dokumentach WSI i ustaleniach Komisji Weryfikacyjnej.

WSI zlikwidowano z inicjatywy rządu PiS w 2006 r. Powołanym w 1991 r. WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią. Opisano je w ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie z weryfikacji WSI.

W kilku opisanych w raporcie sprawach wszczęto śledztwa; dużą ich część prokuratury umorzyły. Osoby, które poczuły się pomówione raportem, pozywają MON do sądu i wygrywają większość spraw; resort wydał już ok. kilkaset tys. zł. na przeprosiny. Sam Macierewicz wygrywał procesy wytaczane mu za raport, choć przegrał proces z szefami ITI za słowa o związkach tej spółki z wojskowymi służbami specjalnymi PRL.

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją m.in. pozbawienie osób z raportu prawa do wysłuchania przez komisję przed ujawnieniem dokumentu, prawa dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu w raporcie. Po tym prezydent Kaczyński zdecydował nie ujawniać przygotowanego przez Macierewicza aneksu do raportu.