Zawiadomienie dotyczące należącej do profesora prywatnej kliniki Centrum Mikrochirurgii Oka "Laser" CBA przekazało Prokuraturze Generalnej w końcu sierpnia zeszłego roku. Materiały trafiły do warszawskiej prokuratury okręgowej. Dochodzenie prowadzono w oparciu o artykuł ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.

Jak wyjaśniał wówczas rzecznik ministerstwa zdrowia, w latach 2008-2012 w klinice dokonano bez pozwolenia ministra zdrowia 48 przeszczepień rogówek, za co grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Ujawnienie tej sprawy przez media skończyło się dymisją prof. Szaflika z funkcji krajowego konsultanta ds. okulistyki.

Jak powiedział w środę Ślepokura, według prokuratora okuliści dokonujący pobierania tkanek nie ponoszą odpowiedzialności za to, że klinika nie uzyskała zezwolenia ministra zdrowia na taką działalność.

"Przepis jest skonstruowany tak, że odpowiadać karnie może tylko lekarz, a nie szef kliniki. Przesłuchani lekarze oświadczyli, że nie byli świadomi, iż klinika nie uzyskała zezwoleń, dlatego śledztwo umorzono" - powiedział Dariusz Ślepokura.

Jak mówił, resort zdrowia dopiero po wdrożeniu przez prokuraturę postępowania karnego zaczął prowadzić działania, by uświadomić podmioty takie jak banki tkanek, że przeszczepiający te tkanki muszą mieć odpowiednie zezwolenie.

Prokuratura - z zawiadomienia CBA - badała sytuację należącej do profesora prywatnej kliniki Centrum Mikrochirurgii Oka "Laser". Prof. Szaflik był też szefem Banku Tkanek Oka w Warszawie. Z funkcji tej, podobnie jak ze stanowiska konsultanta krajowego, odwołano go w połowie sierpnia ubiegłego roku. Od decyzji profesor odwołał się do sądu pracy.

Sam Szaflik w oświadczeniu przesłanym PAP zapewniał, że nieuzyskanie zgody ministra zdrowia na te zabiegi było niedopatrzeniem administracyjnym. "Nie zmienia to faktu, że Centrum posiada pełne kompetencje kadrowe, aparaturowe i lokalowe dla wykonywania takich operacji" - oświadczył.

Szaflik zapewniał, że jego klinika nigdy nie współpracowała z Bankiem Tkanek Oka w Warszawie. Przyznał, że sporadycznie w jego placówce wykonywano zabiegi przeszczepów rogówki u pacjentów, u których niewykonanie pilnej transplantacji groziło utratą wzroku. Ale materiał pozyskiwano z Banku Tkanek w Zabrzu i z Lublina.