Jak poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania, ze wstępnych ustaleń po przeprowadzonej w piątek 13 lutego 2015 sekcji zwłok dziecka wynika, że zmarło ono śmiercią gwałtowną na skutek uduszenia.

- Doszło do zatkania prawego oskrzela głównego plastikowym fragmentem długopisu. Posekcyjnie nie zaobserwowano ewidentnych zmian chorobowych - wyjaśnił Kopania. Dodał, że szczegółowe badania histopatologiczne zabezpieczonych wycinków mają wykazać, czy były zmiany chorobowe i wyjaśnić, jaki był stan zdrowia dziecka.

Czytaj: Łódzkie: śledztwo w sprawie śmierci dziecka, którego nie przyjęto do szpitala >>>

Prokuratura ustala w jaki sposób fragment długopisu dostał się do oskrzeli dziecka. Według Kopani wszystko wskazuje na to, że chłopiec przed śmiercią bawił się długopisem i połknął jego fragment.

Kutnowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci chłopca. Dziecko nie zostało przyjęte dzień przed śmiercią do miejscowego szpitala, mimo skierowania wystawionego przez lekarza rodzinnego. Według prokuratury śledztwo ma wykazać, czy odmowa przyjęcia dziecka do szpitala była błędem, czy wdrożono prawidłowe leczenie i czy śmierć dziecka ma związek z ewentualnymi nieprawidłowościami.

Jak powiedział Kopania, prawdopodobnie nie ma jednak związku pomiędzy śmiercią dziecka a tym, że nie zostało przyjęte do szpitala.
- Na ostateczne wnioski musimy jednak poczekać. Nadal badamy sprawę dlaczego nie przyjęto dziecka do szpitala, ale żeby dokonać oceny w tym zakresie musimy mieć szczegółowe informacje co do stanu zdrowia - dodał rzecznik.

Jego zdaniem był to nieszczęśliwy wypadek, jednak na obecnym etapie postępowania nie można przesądzać co do ewentualnej odpowiedzialności karnej osób, które bezpośrednio przed śmiercią zajmowały się dzieckiem.

Matka chłopca podczas przesłuchania przyznała, że wieczorem w dniu śmierci chłopiec zaczął się nagle gwałtownie dusić i kasłać.
- Odpowiadając na pytania zaprzeczyła jednak, że mogło dojść do sytuacji, że chłopiec coś połknął i się zadławił, bo - jak mówiła - cały czas obserwowała dziecko - relacjonował Kopania.

W Kutnowskim Szpitala Samorządowym, który podlega starostwu powiatowemu, trwają kontrole wewnętrzne. Jak powiedział starosta kutnowski Krzysztof Debich zarząd szpitala zdecydował, że do czasu wyjaśnienia sprawy od pełnienia obowiązków odsunięta została ordynator oddziału pediatrycznego; obecnie jest na zwolnieniu chorobowym. Starosta nie chciał komentować sytuacji w szpitalu; dodał jedynie, że czeka na oficjalne wyniki sekcji zwłok dziecka.

W minioną niedzielę 8 lutego o2015 w związku z dolegliwościami chłopca matka zgłosiła się z nim do nocnej pomocy medycznej. Lekarz stwierdził jedynie niewielkie szmery w oskrzelach, przepisał witaminy i syrop wykrztuśny. Kobieta wykupiła leki i wróciła do domu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek chłopiec zaczął kaszleć i ciężko oddychać. Ponieważ jego trzyletni brat także zaczął chorować, kobieta poszła do przychodni, aby zamówić wizytę lekarską. Początkowo jej odmawiano twierdząc, że sama musi zgłosić się z dziećmi do poradni. Dopiero po interwencji kutnowskiego MOPS lekarka przyjechała do domu.

Wypisała dla obydwu chłopców skierowanie do szpitala. Jeszcze tego samego dnia matka wraz z babcią zawiozły chłopców do szpitala.
- Z relacji babci dzieci wynika, że po badaniu w izbie przyjęć odmówiono przyjęcia chłopców z uwagi na rzekomy brak miejsc - relacjonował Kopania.

W szpitalu chłopcom przepisano jedynie lekarstwa, w tym antybiotyk i zalecono kontrolę u lekarza w najbliższy czwartek. Matka dzieci wykupiła leki i podawała je synom zgodnie z zaleceniami lekarza. Jednak stan młodszego z chłopców pogorszył się. We wtorek 10 lutego 2015 wieczorem zaczął mieć problemy z oddychaniem, kaszlał i dusił się.

 

Matka pobiegła po pomoc do sąsiada, wezwano pogotowie, które przyjechało po kilku minutach. Mimo akcji reanimacyjnej dziecka nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon, ale nie był w stanie wskazać przyczyny śmierci dziecka.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci chłopca; zabezpieczono dokumentację medyczną; trwają przesłuchania świadków. Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara do pięciu lat więzienia. (pap)