Pokolenie Y to termin, który stosunkowo niedawno się narodził. Określa on grupę osób, które urodziły się na pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych – to oni właśnie zdobywają pierwsze szlify zawodowe i mierzą się ze złą sytuacją na rynku pracy. 

 
Badanie pozwoliło podzielić absolwentów i studentów do 26. życia na sześć grup w zależności od ich stosunku do pracy i podejścia do rozwoju osobistego. Najbardziej skrajne grupy to te, w których ankietowani stawiali karierę zawodową na pierwszym miejscu i ci, dla których praca nie jest żadną wartością – najważniejsze jest życie towarzyskie. 
 
Wyniki pokazują, że najważniejsza dla ankietowanych jest rodzina (86 proc.), zdrowie (82 proc.) – kariera jest na pierwszym miejscu dla 62 proc. osób. Sama praca musi być interesująca, pozwalać na osiągniecie celów życiowych i umożliwiać rozwój osobowy. Dla ponad połowy (62 proc.) ważne są wysokie zarobki. Przedstawiciel pokolenia Y chciałby, aby pierwszy etat wiązał się z zarobkami rzędu 2,8 tys. złotych „na rękę”, czyli o kilka procent od średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. 
 
Aż 55 proc. ankietowanych oceniło sytuację na polskim rynku oceniło jako złą. Ankietowani deklarują dużą mobilność na rynku - są gotowi przeprowadzić się za pracą do innych miast, a zmiana pracodawcy nie jest dla nich problem.”Niezmiennie utrzymuje się wysoka gotowość do relokacji i ta gotowość obejmuje zarówno relokację wewnątrz tego samego kraju, jak i zagranicę. (…) studenci również potencjalnie brali pod uwagę przeprowadzkę do innego miasta”, mówi Łukasz Mlost z Deloitte. 
 
Więcej na stronach internetowych Deloitte