Wczoraj szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch zapowiedział, że prezydent planuje spotkanie z Siemoniakiem. Data jeszcze nie jest znana, ale według Solocha "stanie się to tak szybko, jak to będzie możliwe". Tomasz Siemoniak poinformował dzisiaj, że termin "jest tylko kwestią uzgodnienia kalendarzy". - Myślę, że tak jak minister Soloch mówił, do takiego spotkania dojdzie szybko. Mnie na tym zależy. Jest wiele tematów, o których chciałbym porozmawiać - zapewnił szef MON.

Siemoniak: przetarg na śmigłowce to nie gra polityczna >>>

W pierwszej kolejności wymienił przygotowania do szczytu NATO w Warszawie w lipcu 2016 r. - To są kwestie największej wagi. Z tego, co wiem, prezydent planuje różne wizyty zagraniczne. Warto, czy jest wręcz niezbędne, żeby w agendzie jego rozmów były sprawy związane ze szczytem NATO, z przygotowaniami politycznymi - podkreślił Siemoniak.

Ocenił, że poglądy prezydenta i rządu w sprawie celów na szczyt są zbieżne. - Jestem zadowolony z tego, że prezydent Andrzej Duda tak mocno te sprawy stawia, bo rzeczywiście czeka nas, Polskę, ogromna praca przed szczytem w Warszawie po to, żeby zapadły tam przełomowe decyzje związane z bezpieczeństwem Europy Wschodniej - powiedział Siemoniak.

Przyznał, że być może język, którym posługują się prezydent i rząd, nieco się różni, ale - podkreślił - chodzi dokładnie o to samo. - Prezydent Duda mówi o Newport (w Newport w Walii odbył się poprzedni szczyt Sojuszu), my mówimy o warszawskiej inicjatywie adaptacji strategicznej, którą przedstawiłem w czerwcu ministrom obrony państw NATO. Ale cel jest tu wspólny i myślę, że także jeśli chodzi o język, bardzo szybko będziemy posługiwali się dokładnie tymi samymi słowami, bo chodzi o bezpieczeństwo Polski, realizowane przez jak największą, stałą obecność sojuszniczą na terytorium wschodniej Europy - wyjaśnił szef MON.

Zwrócił też uwagę na zapowiedziane przez prezydenta wsparcie dla modernizacji wojska. - Jest to bardzo istotna sprawa, bo to prezydent wspólnie z rządem ustala kierunki rozwoju sił zbrojnych i warto, żeby był tutaj w pełni poinformowany - powiedział Siemoniak.

Powtórzył przy tym swoją wcześniejszą deklarację wyjaśnienia kontrowersji dotyczących przetargu na śmigłowce dla wojska. - Wszystkie sprawy będę chciał przedstawić prezydentowi, wychodząc naprzeciw jego pytaniom i zainteresowaniu - zapowiedział szef MON.

"S" żąda unieważnienia przetargu na śmigłowce >>>

Jednocześnie minister podkreślił, że resort stara się przekazywać maksymalnie dużo informacji. - Nie mamy nic do ukrycia w tej sprawie, wszystko jest przejrzyste, wszystko jest w dokumentach, pod nadzorem służb, więc chętnie będę się tą wiedzą dzielił z panem prezydentem i innymi osobami. Ta sprawa nie powinna budzić emocji - zadeklarował Siemoniak.

Powtórzył, że podpisanie kontraktu może nastąpić po wyborach. "Pamiętam na początku czerwca zarzuty niektórych posłów opozycji, że tu jest jakieś nadzwyczajne przyspieszenie, teraz jesteśmy krytykowani za opóźnienie. To wszystko idzie w swoim rytmie, w rytmie jak najlepszego zapewnienia interesów sił zbrojnych" - mówił wicepremier.

Pytany, czy liczy na to, że prezydent Duda, który w czasie kampanii wyborczej krytykował przetarg, teraz zmieni zdanie, Siemoniak odpowiedział, że nie chce spekulować, ale jednocześnie podkreślił, że "ta sprawa po prostu się broni". - Jestem po prostu spokojny o wysoką jakość wszystkich dokumentów i pracy komisji przetargowej - zapewnił.

MON negocjuje obecnie umowę na zakup śmigłowców H225M (dawniej Eurocopter EC 725) Caracal z ich producentem, europejską firmą Airbus Helicopters. W przetargu startowały także PZL Świdnik i AgustaWestland ze śmigłowcem AW149 oraz konsorcjum Sikorsky Aircraft i PZL Mielec z maszyną Black Hawk. Ich oferty MON odrzuciło w kwietniu z powodu niespełnienia wymogów formalnych - odpowiednio: zbyt późnego terminu dostaw i braku uzbrojenia w oferowanej wersji. MON z powodu przekroczenia wynoszącego ok. 13 mld zł budżetu zredukowało liczbę zamawianych maszyn z 70 do 50.

Siemoniak już wcześniej wyrażał przekonanie, że nawet jeśli do władzy dojdzie obecna opozycja, dokumentacja przetargowa okaże się przekonująca. Według założeń dostawy śmigłowców mają się zacząć w roku 2017.

Jednym z warunków podpisania umowy jest uruchomienie w Polsce linii produkcyjnej i przekazanie technologii niezbędnych do serwisowania śmigłowców. Airbus Helicopters zapowiada, że jeśli dojdzie do podpisania kontraktu, w Polsce powstaną nowe miejsca pracy, związane nie tylko z tą umową.

MON: będzie pozew przeciwko "Wprost" za artykuł o przetargu na śmigłowce >>>

W poniedziałek tygodnik "Wprost" napisał, że MON "mogło sfałszować wynik przetargu na śmigłowiec", a "komisja przetargowa potwierdziła nieprawdę". Zdaniem "Wprost" MON "zaczęło grać na zwłokę", a osoby zaangażowane w postępowanie, aby uniknąć odpowiedzialności za ewentualne nieprawidłowości, spychają decyzję na kolejny rząd.

Siemoniak odpowiedział, że "artykuł zawiera wiele kłamstw i rażących błędów" i opiera się na błędzie, który dotyczy pomylenia oceny oferty z oceną śmigłowców, które są obecnie na rynku. MON w poniedziałek wystąpiło do redakcji "Wprost" o sprostowanie nieprawdziwych informacji. Już w niedzielę - po publikacji zapowiedzi artykułu - resort zapowiedział, że wystąpi przeciw autorom publikacji z pozwem cywilnym o ochronę dóbr osobistych opisanych instytucji i osób, a także wytoczy im oraz pismu sprawę karną z powodu pomówienia osób zaangażowanych w przetarg. (PAP)