Do 5 lutego trwają konsultacje założeń do projektu ustawy o otwartych zasobach, przygotowanych przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.

Celem proponowanych regulacji jest udostępnienie obywatelom tego, co zostało wytworzone za publiczne pieniądze. W świetle założeń instytucje zostaną zobowiązane do udostępniania w formie cyfrowej: kopii zasobów dziedzictwa kulturowego, materiałów edukacyjnych i zasobów naukowych. Do przykładów takich treści należą: wyniki badań, opracowania naukowe, mapy, filmy, raporty i programy telewizyjne.

Resort cyfryzacji proponuje, by obowiązek udostępniania dotyczył zasobów finansowanych - w stopniu powyżej 50 proc. - ze środków publicznych.

Dyrektor Stowarzyszenia Autorów ZAiKS Krzysztof Lewandowski podkreślił, że w założeniach do projektu ustawy znalazły się rozwiązania, które wkraczają w obszar osobistych praw autorskich, zezwalając na dowolne przekształcanie dzieła. "Wydaje się nam, że to również w poważny sposób może zaszkodzić kulturze wysokiej, w przeważającej mierze finansowanej z pieniędzy publicznych" - mówił.

Według dyrektora ustawa "może zamykać indywidualnym twórcom drogę do eksploatacji i uzyskiwania środków utrzymania". "W tej chwili chyba żadne z państw na świecie nie próbuje tak głęboko przejąć kultury, która powstaje i jest pod ochroną. Nie mam nic przeciwko temu, żeby cały dorobek historyczny kultury był digitalizowany i udostępniany. Jednak zdigitalizowanie dorobku kultury, wiedzy, nauki jest obecnie niemożliwe do sfinansowania przez państwo i wymaga dużo czasu" - stwierdził.

Lewandowski jest zdania, że "państwo powinno szanować kulturę, zwłaszcza wysoką, dbać o jej dofinansowanie, a nie zawłaszczać i tworzyć jakieś sztuczne bariery do rozpowszechniania przez instytucje państwowe".

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS jest szczególnie zaniepokojone możliwością wprowadzenia komercyjnego wykorzystania utworów, również przez podmioty zagraniczne. "Takie otwarcie dawałoby szansę zarabiania na tych zasobach przez nieograniczoną liczbę osób na całym świecie. Skutkowałoby to zmniejszeniem zagranicznych przychodów artystów, przyniosłoby także straty budżetowi państwa" - wskazał Lewandowski.

"Na całym świecie obowiązuje zasada, że twórca zyskuje wynagrodzenie za każde wykorzystanie jego utworu, piosenkarzowi płaci się za każdym razem za puszczenie jego piosenki w radiu i wydanie jej na płycie. Twórca otrzymuje te pieniądze bezpośrednio albo za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. W przypadku otwartych zasobów twórca otrzymałby zapłatę tylko raz, bez możliwości rozpowszechniania swojej twórczości dalej w warunkach rynkowych" - zaznaczył Lewandowski.

Odmienne stanowisko w sprawie ustawy zajął dyrektor Centrum Cyfrowego Projekt: Polska Alek Tarkowski. "Jest to krok w dobrą stronę" - powiedział PAP. W opinii tej organizacji pozarządowej, działającej na rzecz otwartości instytucji publicznych, przyjęcie ustawy oznacza, że Polska znajdzie się wśród krajów wiodących we wdrażaniu tego rodzaju rozwiązań na świecie.

Jak podkreślił Tarkowski, wiele instytucji udostępnia dzisiaj swoje zasoby, większość jednak nie widzi potrzeby lub po prostu nie wie, jak to robić. "Z punktu widzenia interesu publicznego nie jest to dobra sytuacja. Należy zmierzać do tego, żeby były jakieś minimalne warunki wynikające z tego, że coś jest finansowane publicznie. Najprostsza reguła jest taka: sfinansowane publicznie - to dostępne publicznie" - mówił.

Zdaniem Tarkowskiego z ustawą o otwartych zasobach jest podobnie jak z ustawą o dostępie do informacji publicznej. "Udostępniania informacji publicznej nie pozostawiono w rękach instytucji i ponad 10 lat temu uregulowano tę kwestię ustawowo, choć pewnie niektóre instytucje już wtedy udostępniały swoje informacje. Kwestia dotyczyła całej administracji i wymagała uregulowania na poziomie ustawy" - tłumaczył.

Przykładem otwierania zasobów jest portal Polska Szkoła, na którym udostępniane są materiały dla nauczycieli polonijnych. Wszystkie dokumenty, które można znaleźć na portalu prowadzonym przez Ośrodek Rozwoju Edukacji Polskiej za Granicą we współpracy z MEN, są dostępne bez ograniczeń i za darmo.

Jednym z zastrzeżeń Centrum Cyfrowego Projekt: Polska wobec założeń do projektu ustawy jest pozostawienie instytucjom publicznym swobody wyboru, w jakim stopniu zasoby będą otwarte. Instytucja może bowiem, zgodnie z założeniami ustawy, udostępniać swoje zasoby bez ograniczeń w ich pobieraniu, kopiowaniu, dzieleniu się nimi, a także korzystaniu w celach komercyjnych. Może też udostępniać zasoby częściowo, bez całkowitej swobody dostępu, co oznacza, że treści będą dostępne np. tylko „do wglądu".

Specjalista od otwartej edukacji w Centrum Kamil Śliwowski obawia się, że stopniowanie otwartości doprowadzi do tego, że instytucje będą decydowały się na najmniej otwarty model. Poza tym otwieranie zasobów na różnych warunkach może dezorientować odbiorcę, który nie będzie wiedział, jakie ma możliwości korzystania z zasobów.

Udostępnienie zasobów kulturalnych było jednym z postulatów ruchu społecznego Obywatele Kultury ogłoszonych w Pakcie dla Kultury. Dokument podpisali w maju 2011 r. m.in. premier Donald Tusk i obecny minister cyfryzacji Michał Boni.

Magdalena Cedro (PAP)

Czytaj także: Boni: proponuję reset w dyskusji o otwartych zasobach