Obowiązki szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego będzie pełnił dotychczasowy zastępca Dariusz Łuczak.

Jak podała kancelaria premiera, o decyzji szefa rządu zostało w środę powiadomione Kolegium ds. Służb Specjalnych, które zebrało się tego dnia. Ze źródła zbliżonego do resortów siłowych PAP dowiedziała się nieoficjalnie, że zarówno rezygnacja Bondaryka, jak i przyjęcie jej przez szefa rządu Donalda Tuska nastąpiły przed środą.

Z informacji kancelarii premiera wynika, że podczas posiedzenia "Kolegium wyraziło pozytywną opinię na temat projektów planów służb specjalnych na 2013 rok". Podczas obrad premier Tusk poinformował o "zakończeniu pracy przez Zespół do spraw zmian organizacyjnych i legislacyjnych w służbach specjalnych". Przewodniczyli mu szef MSW Jacek Cichocki i szef MON Tomasz Siemoniak.

"Premier zwrócił się do członków i uczestników posiedzenia Kolegium o wyrażenie opinii na temat propozycji Zespołu, która będzie przedmiotem dyskusji na następnym posiedzeniu" - poinformowała KPRM.

Rzecznik ABW Maciej Karczyński w środę wieczorem był nieuchwytny.

Według szefa sejmowej komisji ds. służb specjalnych Konstantego Miodowicza (PO) rezygnacja Bondaryka może mieć związek z planowanymi zmianami w ABW. Powiedział, że tak zasugerował premier Donald Tusk podczas środowych obrad Kolegium ds. Służb Specjalnych. Sam Bondaryk nie uzasadnił swej rezygnacji. Według posła PO rezygnacja Bondaryka będzie dopiero opiniowana przez speckomisję, gdy wpłynie do niej odpowiedni wniosek. Zaskoczony momentem decyzji premiera jest inny członek komisji, Marek Biernacki (PO).

Stanisław Wziątek (SLD) uważa, że Bondaryk podał się do dymisji, bo nie zgadza się z proponowanym kierunkiem zmian służb specjalnych. "Chodzi o wariant zmian, który ma doprowadzić do ograniczenia kompetencji i uprawnień Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz włączenia Agencji w struktury MSW" - wyjaśnił. "Generał uważał, że jest to szkodliwe dla systemu bezpieczeństwa państwa i w proteście wobec takich rozwiązań podał się do dymisji. Taka jest moja ocena tych środowych informacji i decyzji premiera" - dodał Wziątek.

Także wiceprzewodniczący komisji Marek Opioła (PiS) uważa, że decyzja premiera pokazuje, iż Bondaryk nie chciał firmować zmian w służbach. "To pokazuje też jak reforma jest przygotowana, jeśli szef największej służby specjalnej podaje się do dymisji lub został wyrzucony. Pokazuje, jak ta reforma jest nieprzemyślana" - powiedział poseł PiS. Według niego opozycja "nie będzie płakać po panu Bondaryku".

Opioła powiedział, że podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych będzie wnosić o poszerzoną informację na temat odwołania Bondaryka i oczekiwać na ewentualny wniosek o powołanie nowego szefa służby.

Zgodnie z prawem szefów ABW powołuje i odwołuje premier, po zasięgnięciu opinii prezydenta RP, Kolegium oraz komisji ds. służb specjalnych. Jak mówi ustawa, odwołanie Szefa Agencji z zajmowanego stanowiska może nastąpić w przypadku m.in. rezygnacji z zajmowanego stanowiska.

O potrzebie zmian w ABW premier mówił w Sejmie pod koniec sierpnia po sprawie Amber Gold. Na początku grudnia zapowiedział "istotne zmiany" w zasadach funkcjonowania ABW, zastrzegając, że w pozostałych służbach specjalnych nie ma aż tak wyrazistych potrzeb pewnych korekt.

"W przypadku ABW - będziemy chcieli, aby ABW koncentrowała się i profesjonalizowała w działaniach dotyczących zagrożeń terrorystycznych, ekstremizmami, ochroną informacji niejawnych. Doświadczenie z Brunonem K. (podejrzewanym o planowanie zamachu na Sejm - PAP) - współpracy między ABW i prokuraturą - każe nam się zastanowić nad takim modelem, w którym Agencja mogłaby mieć możliwość prowadzenia czynności procesowych w odniesieniu do czynów, o których mówimy" - powiedział wtedy szef rządu. Dziś czynności procesowe to domena prokuratury i sądu - policja czy ABW działają niekiedy na polecenie tych instytucji, np. w ramach śledztw.

Pod koniec grudnia "Gazeta Wyborcza" napisała, że według projektu zmian w ustawie o ABW nie będzie ona prowadzić śledztw gospodarczych.

54-letni gen. bryg. Krzysztof Bondaryk pełnił obowiązki szefa ABW od połowy listopada 2007 r., a formalnie szefem Agencji został dwa miesiące później. Z wykształcenia jest historykiem, w latach 80. działał m.in. w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Po 1989 r. został pełnomocnikiem szefa MSW Krzysztofa Kozłowskiego do spraw tworzenia Urzędu Ochrony Państwa w Białymstoku, a w latach 1990-96 był szefem delegatury UOP w tym mieście.

W latach 1997-98 pracował w departamencie nadzoru i kontroli MSWiA, a w latach 1998-99 był wiceministrem w tym resorcie. Był odpowiedzialny m.in. za wprowadzenie ustawy o ochronie informacji niejawnych i krajowego centrum informacji kryminalnej.

W 2001 r. odszedł ze służby. Pracował wówczas w sektorze telekomunikacyjnym i bankowym. W latach 2006-2007 był ekspertem sejmowej speckomisji.