"Polska prokuratura może być pewna, że na pomoc rządu w tej, jak i we wszystkich innych sprawach związanych z bezpieczeństwem obywateli zawsze może liczyć" - zapewnił Graś po spotkaniu. Zapowiedział też, że w czwartek rano premier ponownie spotka się z prokuratorem generalnym.
Seremet po środowym spotkaniu nie rozmawiał z dziennikarzami. We wtorek zapowiadał, że poprosi premiera o pomoc w związku z opóźnieniami w realizacji wniosków do strony rosyjskiej, w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej.
Nie wiadomo, czy prokurator generalny przekazał premierowi listę dokumentów, których prokuratura oczekuje od strony rosyjskiej. Graś nie chciał odpowiedzieć na to pytania, zaznaczył jedynie, że w czwartek odbędzie się konferencja prasowa premiera i prokuratora generalnego.
Obecnie polska prokuratura czeka m.in. na realizację wniosku dotyczącego dostępu polskich biegłych do oryginałów czarnych skrzynek Tu-154M. Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych chcą porównać analizowane przez siebie w ciągu ostatnich miesięcy kopie zapisów rozmów z kabiny pilotów z oryginalnym zapisem, znajdującym się w Moskwie.
W tej sprawie wypowiedział się w środę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego polski rząd - w kontekście wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej - powinien zażądać od Rosji wypełniania zobowiązań, a polska dyplomacja powinna "dezawuować w skali międzynarodowej" raport MAK (Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej - PAP).
"To powinno być oficjalne wystąpienie rządu polskiego wobec rządu rosyjskiego z żądaniem wypełniania zobowiązań. To powinno być także odwołanie się do przepisów, z których nie skorzystano, a które przecież w dalszym ciągu obowiązują" - powiedział Kaczyński pytany, czego oczekiwałby od premiera. "Jest porozumienie z 1993 roku, jest także umowa o remoncie samolotu. To jest innego typu podstawa, cywilno-prawna, a nie prawno-międzynarodowa, ale jest. Tutaj można uczynić wiele i oczywiście bardzo dużo zależy także od raportu Millera. Jeżeli ten raport byłby rzetelnie przygotowany, to byłby (...) całkowitym zdezawuowaniem raportu pani Anodiny" - dodał.
Z kolei szef parlamentarnego zespołu ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz (PiS) zaapelował do premiera o unieważnienie umowy, na podstawie której czarne skrzynki Tu-154M, który rok temu rozbił się pod Smoleńskiem, pozostają w Rosji oraz o wyciągnięcie konsekwencji wobec szefa MSWiA Jerzego Millera, który 31 maja zeszłego roku podpisał takie memorandum ze stroną rosyjską.
Zdaniem Macierewicza, jeżeli umowa ta "była wynikiem bezprawnego nadużycia kompetencji przez ministra Millera", to można ją unieważnić. "Jeżeli jednak jest inaczej, jeżeli pan Jerzy Miller działał na polecenie i zgodnie z wiedzą pana premiera Tuska, to znaczy, że mamy do czynienia z przestępczą grą wobec polskiej opinii publicznej i Polaków" - dodał. Jego zdaniem, w takim wypadku premier powinien "co najmniej" podać się do dymisji.
PAP otrzymała też w środę od pełnomocnika części bliskich ofiar katastrofy Rafała Rogalskiego pismo Centrum Informacyjnego Rządu, z którego wynika, że konsultacje między Polską a Rosją dotyczące wyboru podstawy prawnej badania katastrofy smoleńskiej nie były dokonywane w formie pisemnej.
Zdaniem mecenasa brak odrębnej umowy pisemnej zamyka de facto możliwość arbitrażu w kwestiach spornych między Polską i Rosją.
W ocenie Rogalskiego kwestia wyboru trybu prawnego przy badaniu katastrofy powinna być uregulowana odrębną umową, która ze względu na swoją wagę powinna mieć charakter pisemny i wyraźnie określać podstawy prawne badania katastrofy oraz precyzować tryb odwoławczy i arbitrażowy w przypadku sporów między stronami. (PAP)