Projekt przewiduje, że przyjęcie mandatu karnego za wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji następowałoby poprzez złożenie oświadczenia o wyrażeniu zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności. Oznacza to, że osoby te mogłyby zapłacić mandat drogowy w momencie zatrzymania przez służby drogowe. Obecnie jest tak, że zgodę na to musi najpierw wyrazić: w przypadku posła, RPD, GIODO i szefa IPN - Sejm, w przypadku senatora - Senat, a jeśli chodzi o prokuratora (również prokuratora generalnego) - sąd dyscyplinarny.

W sytuacji, gdyby osoby te odmówiły przyjęcia mandatu, uprawnione organy będą mogły - tak jak dotychczas - za pośrednictwem prokuratora generalnego wystąpić z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie ich do odpowiedzialności.

Jak podkreślono w uzasadnieniu projektu, "w przypadku drobnych wykroczeń drogowych konieczność każdorazowego występowania do Sejmu lub Senatu z wnioskiem o wyrażenie zgody jest niefunkcjonalna i nieuzasadniona". "W wielu przypadkach (...) bardziej korzystne jest przyjęcie mandatu niż przechodzenie przez sformalizowaną procedurę parlamentarną" - napisano w uzasadnieniu.

Projekt wpłynął do Sejmu w lutym. Zakłada zmiany w ustawach: o prokuraturze, o wykonywaniu mandatu posła i senatora, o ochronie danych osobowych, o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz o Rzeczniku Praw Dziecka.

Projekt popierają parlamentarzyści PO, PSL, Ruchu Palikota i SLD - poinformowała w czwartek Krystyna Skowrońska (PO), która ma reprezentować wnioskodawców w pracach nad ustawą. Jak wyjaśniła, zmiana nie obejmie sędziów, prezesa NIK oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ są to organy umocowane konstytucyjnie. Pierwsze czytanie projektu odbędzie się najprawdopodobniej 3 kwietnia - czyli na posiedzeniu Sejmu zaraz po Wielkanocy.

Waldy Dzikowski (PO) nie wykluczył w czwartek dalszych prac nad ograniczeniem immunitetu posłów i senatorów.