Przed II wojną światową w Białymstoku mieszkało około 50 tys. Żydów, a miasto było znaczącym ośrodkiem kultury i religii żydowskiej. Z tej społeczności, po powstaniu w białostockim getcie w 1943 roku i wywózkach do obozów, ocalało zaledwie kilkaset osób. W Białymstoku śladów materialnych po społeczności żydowskiej prawie nie ma. Od kilku lat działa Szlak Dziedzictwa Żydowskiego, który prowadzi przez kilkadziesiąt miejsc - istniejących i tych, których już nie ma, a związanych z historią białostockich Żydów.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka prezydenta Białegostoku Urszula Mirończuk, władze miasta chcą upamiętnić tę społeczność, która w przeszłości była ważną częścią ludności Białegostoku. Na razie nie wiadomo, jaki charakter miałaby mieć placówka. Miasto przy jej tworzeniu chce współpracować z gminami żydowskimi, a także osobami ze społeczności żydowskiej, związanymi z Białymstokiem.

Instytucja ma się mieścić w dawnej żydowskiej dzielnicy w mieście - Chanajkach, gdzie mieszkała niezamożna część tej społeczności. Obecnie na jej terenie zostało zaledwie kilka domów, które mówią o historii tej dzielnicy. Jednym z nich jest budynek przy ulicy Kijowskiej, który niedawno pozyskało miasto, a gdzie kiedyś mieściła się m.in. fabryka, a póżniej żydowska szkoła. Budynek znajduje się w pobliżu Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Mirończuk powiedziała, że teraz potrzebna jest zmiana planu zagospodarowania tego miejsca, bo budynek znajduje się w pasie drogowym, a także zrobienie dokumentacji. W tym roku miasto przeznaczyło 50 tys. zł na wykonanie dokumentacji technicznej budynku. Dopiero gdy będzie gotowa - dodała - będzie można powiedzieć o kosztach powstania placówki, a także o czasie jej powstania. Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie dokumentacji.

Prof. Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego (ŻIH) w Warszawie, powiedział PAP, że powstanie takiego miejsca to dobry pomysł. "To byłoby ważne miejsce budowania własnej tożsamości, zaznaczenia żydowskiej historii Białegostoku na mapie nie tylko Polski, ale też świata. To ważne, żeby pokazać, że to miasto jest tak silnie zakorzenione w żydowskiej tradycji" - mówił.

Dodał, że placówka nie mogłaby się ograniczyć do pokazywania pamiątek po białostockich Żydach, a powinna współpracować np. z ŻIHem, Muzeum w Tykocinie czy Muzeum Historii Żydów w Polsce. Zdaniem Śpiewaka, ośrodek będzie też dobrym miejscem, w którym będzie można mówić nie tylko o historii Żydów w mieście, ale też innych mniejszości tworzących białostocką społeczność.