Poprawki do obowiązującej od 1 stycznia 2012 roku ustawy zasadniczej, która jest krytykowana zarówno przez wspólnotę międzynarodową, jak i węgierską opozycję, parlament w Budapeszcie przyjął na początku tygodnia. Była to piąta od 2012 roku modyfikacja węgierskiej konstytucji.

Rząd Viktora Orbana miał nadzieję, że tym razem utnie krytykę, według której konstytucja osłabia demokrację na Węgrzech. Jednak w komunikacie HRW, opublikowanym w środę w Budapeszcie, podkreślono, że wniesione poprawki "podtrzymują zapisy podważające państwo prawa i osłabiające ochronę praw człowieka". Organizacja ocenia też, że "nierealistyczne jest ze strony rządu uważać, że poprawki te utną międzynarodową debatę" na temat węgierskiej konstytucji. HRW ocenia wprawdzie, że zmiany w konstytucji są "pozytywne", ale apeluje zarazem do UE o nasilenie presji na Budapeszt.

Zatwierdzone w ostatnim czasie zmiany dotyczą m.in. zasad prowadzenia kampanii wyborczej, swobody wyznania i niezawisłości władzy sądowniczej; wszystkie te kwestie były przedmiotem międzynarodowej krytyki, m.in. ze strony Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej, będącej organem doradczym Rady Europy.

Uchwalone zmiany konstytucji oznaczają m.in., że partie polityczne będą mogły prowadzić także w mediach prywatnych, a nie tylko państwowych, kampanie przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi i wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Z konstytucji usunięto także zapis umożliwiający rządowi wprowadzanie nowych podatków z powodu "nieoczekiwanych zobowiązań płatniczych" wynikających z orzeczeń sądów międzynarodowych w sprawie finansów publicznych; zapis ten szczególnie niepokoił Komisję Europejską.

W lipcu reformy konstytucyjne na Węgrzech skrytykował Parlament Europejski. W dokumencie PE sformułowano około 40 zaleceń dla węgierskich władz. Wezwano do usunięcia z konstytucji tych zapisów, które zostały zakwestionowane przez sąd konstytucyjny tego kraju, a także do ograniczenia reform konstytucji i do regulowania takich dziedzin, jak rodzina, sprawy socjalne, fiskalne i budżetowe zwykłymi ustawami.

W raporcie zagrożono też, że jeśli władze w Budapeszcie zignorują jego zalecenia, to PE rozważy wniosek o wszczęcie procedury na podstawie artykułu 7 traktatu UE, zgodnie z którym za poważne naruszenie zasad demokratycznych mogą grozić sankcje, łącznie z zawieszeniem prawa głosu kraju w Radzie UE.