Liczba osób skazywanych za znieważenie, niszczenie, uszkadzanie, usuwanie polskich znaków państwowych (godła, sztandaru, chorągwi, bandery, flagi) od lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Większość przedstawicieli doktryny i orzecznictwa uważa, że flagę można znieważyć tylko w zamiarze bezpośrednim, rzeczywiście chcąc wyrazić wobec niej pogardę.

 


 

Flaga i PW na maseczce chronione

Polskie symbole narodowe chronione są przez przepisy Ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych, art. 137 par. 1 Kodeksu karnego, a także przepisy ustawy o ochronie znaku Polski Walczącej i Kodeks wykroczeń.  Są - jak mówią rozmówcy Prawo.pl - dobrem wspólnym wszystkich obywateli Rzeczpospolitej, którzy mogą się nimi posługiwać i równocześnie mają obowiązek otaczania ich czcią oraz szacunkiem. Nie mogą być przy tym do tego zniechęcani, "zwłaszcza w debacie publicznej o doniosłym znaczeniu, a także w kontekście wyrażania dumy z polskiego obywatelstwa oraz dumy i przywiązania do polskiej historii".

- Kodeks karny zrównuje zakres ochrony materialnych obiektów, które odpowiadają precyzyjnym definicjom (np. flagi państwowej – zob. art. 6 ustawy z 31 stycznia 1980 r.) oraz przedmiotów, które zawierają „znaki państwowe” - mówi dr Mateusz Woiński, ekspert w dziedzinie prawa karnego z Akademii Leona Koźmińskiego - Ta kategoria jest bardzo pojemna, ponieważ sformułowanie jest pozbawione definicji legalnej. Mówi się na przykład, że chodzi o takie przedmioty, które zawierają symbolikę zbliżoną pod względem treściowym i znaczeniowym do flagi czy godła, ale także o „znaki”, którymi można operować bez substratu materialnego – np. hymn RP. W świetle tego stanowiska np. kombinacja barw narodowych i symbolu Polski Walczącej, ze względu na ich wspólnototwórczy i państwowotwórczy charakter, podlega identycznej ochronie jak flaga, przynajmniej na gruncie art. 137 par. 1 k.k. - tłumaczy.

 

 


 

Dodaje, że spór, którego sam przepis nie rozstrzyga, jest z perspektywy oceny prawnokarnej absolutnie krytyczny. Dotyczy on formy umyślności, czyli postaci zamiaru. Można go ująć następująco: czy warunkiem odpowiedzialności karnej jest, żeby sprawca zamanifestował cel zlekceważenia (czy raczej wyrażenia pogardy) określonego znaku czy nie.

- Dla przykładu zmodyfikujmy trochę finałową scenę „Wesela” Smarzowskiego. W naszej wersji głęboko nietrzeźwi kibice w patriotycznym uniesieniu po zwycięstwie polskiej reprezentacji piłkarskiej, wykonują hymn RP. Myślę, że patrząc z perspektywy osoby trzeciej, ci ludzie „obiektywnie” hymn – znak państwowy – znieważają. Natomiast cel im przyświecający, przynajmniej tak, jak oni go rozumieją, jest odwrotny do wymaganego – w myśl jednej z teorii – na gruncie art. 137 k.k. Są natomiast sytuacje, w których kontekst użycia raczej nie pozostawia wątpliwości co do zamiaru – np. noszenie publicznie stringów zawierających na przedniej części wizerunek orła białego. Oczywiście pojawia się tutaj kolejny fascynujący obszar prawnokarnych ocen wypowiedzi symbolicznych, np. publicznego spalenia flagi w trakcie manifestacji, ale jest to już inny temat historii - tłumaczy dr Woiński.

Znieważenie publiczne

Publicznie oznacza - jak wyjaśniają eksperci - że z zamiarem dotarcia do grona odbiorców, również w internecie.
- Samo znieważenie można popełnić jedynie z zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym. Kluczowa jest intencja. Nie jest istotne, jak dane działanie zostało odebrane przez inne osoby
- mówi Anna Wójcik z Instytutu Nauk Prawnych PAN. 

Prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Konrad Siemaszko dodaje, że podobne przepisy istnieją w wielu państwach, w tym członkach Unii Europejskiej i również zagrożone są karami pozbawienia wolności. - Regulacje te bywają jednak krytykowane przez organy międzynarodowe w kontekście konfliktu z wolnością słowa. Chodzi przede wszystkim o to, czy prawo karne jest tu niezbędnym, proporcjonalnym instrumentem ochrony symboli narodowych. Zwracał na to uwagę m.in. Komitet Praw Człowieka ONZ. W praktyce kluczowe jest jednak to, jak się stosuje te przepisy. Zagrożeniem jest rozszerzająca, błędna moim zdaniem interpretacja  - zaznacza Siemaszko. 

Czytaj: Prawnicy i psychologowie razem przeciw "mowie nienawiści">>

Każda sprawa - jak dodają prawnicy - ma indywidualny charakter, a sąd musi ocenić czy w danym kontekście i danych okolicznościach działanie wobec symbolu miało charakter publiczny i znieważający.  Znieważenie - jak się przyjmuje - polega na zachowaniu wyrażającym pogardę, bardzo negatywny stosunek i przyjmującym obraźliwą formę.  - To z kolei jest określane kulturowo - przyjmuje się, że są to pewne gesty, pewne zachowania. Na przykłady - co wynika też z orzecznictwa - deptanie flagi, czy jej zrywanie i rzucanie nią  - mówi Siemaszko. 

Sprawdź: Czy koszty związane z zakupem flagi są kosztami podatkowymi firmy? >

Podobnie można ocenić spalenie flagi. Choć nie zawsze. - Warto przypomnieć orzeczenie w sprawie Teksas przeciwko Johnson, gdzie Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że spalenie flagi jest chronione jako forma wypowiedzi.  Stanowisko, zgodnie z którym wolność słowa nie ogranicza się tylko do ekspresji słownej, do tego co piszemy czy mówimy, ale może dotyczyć też innych zachowań, podzielane jest też przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, jak i nasze sądy krajowe - dodaje prawnik HFPC. 

Widać to w wyrokach polskich sądów - orzekały, że np. ciągnięcie flagi po ziemi, deptanie, plucie na nią, także spalenie wypełnia znamiona znieważenia. Ale z kolei w przypadku pijanych kibiców, którzy krzyczeli „Polska-Biało Czerwoni” upuszczając i depcząc flagę sąd uznał, że do znieważenia doszło, bo... nie było intencji okazania fladze pogardy (postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 29 października 2008 r. -  II AKz 777/08).  - Nie było to przestępstwo, choć na pewno nie było to zachowanie godne pochwały czy naśladowania. Z kolei w innej sprawie sąd podkreślał, że chronione symbole nie powinny być nadużywane, zwłaszcza „w kontekstach związanych z zabawą” czy w ramach wybryków chuligańskich - mówi Wójcik. 

- W mojej ocenie znieważeniem nie jest też okrywanie się flagą i niesienie przy tym choćby piwa. Nie sądzę, żeby było można przypisać temu zachowaniu umyślność, zamiar okazania pogardy dla symbolu - a to jest kluczowe. Oczywiście takie postępowanie może być przez niektórych oceniane krytycznie, ale nie powinno to uruchamiać sankcji karnych - dodaje Siemaszko. I w tym kontekście wymienia też przypadkowe uszkodzenia flagi, ubłocenie czy np. upuszczenie. 

Zobacz glosę: Prawnokarna ochrona znaków państwowych; znieważenie a demonstracyjne okazanie lekceważenia. Glosa do wyroku s.apel. z dnia 4 lipca 2013 r., II AKa 114/13 >

Tęczowa "flaga" tak, "Polska Walcząca" na kiju bejsbolowym - nie

Podobnie jest z modyfikacjami symboli, umieszczaniem ich na koszulkach, bidonach, kubkach, flagach czy bikini (ustawa wprost przewiduje, że jest to dozwolone jeśli symbol lub flaga są stylizowane lub artystycznie przetworzone) lub używaniem przy wyrażeniu swoich poglądów. Te ostatnie sprawy budzą zazwyczaj dużo emocji i są krytycznie oceniane np. przez oponentów. 

Jedną z takich spraw była ta dotycząca niesionego przez uczestników marszu równości w Częstochowie transparentu - na wzór polskiej flagi, z białym orłem na tęczowym tle i tęczowym paskiem zamiast czerwonego. Śledztwo w sprawie  znieważenia i profanacji symboli narodowych umorzyła tamtejsza prokuratura okręgowa. Biegły uznał, że transparent, niesiony przez manifestantów nie nosił cech, które pozwalają określić go jako flagę.

Anna Wójcik wyjaśnia, że istotne jest przy tym jest to, by chronione symbole zestawione były z innymi neutralnymi.  - Wszystko zależy od kontekstu użycia symbolu. Można sobie wyobrazić, że publiczne prezentowanie chronionego symbolu zestawionego np. ze swastyką, mogłoby by być karane na podstawie przepisów zakazujących propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych lub nawoływania do nienawiści - mówi. 

Konrad Siemaszko przypomina inną sprawę - umieszczenie Znaku Polski Walczącej na kijach bejsbolowych. -  Sąd orzekł, że doszło do znieważenia, bo jak uzasadniał, kije nie kojarzą się w Polsce ze sportem a z przemocą, z działalnością przestępczą. Chodziło o to, że  symbol został umieszczony na przedmiocie, które wywołuje jednoznacznie negatywne skojarzenia z agresją i przestępczością  - dodaje. 

 


Hymn mniej chroniony?

Dr hab.  Anna Magdalena Kosińska z Katedry Prawa Unii Europejskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II mówi, że ustawa z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych wskazuje jedynie, jak hymn powinien być poprawnie odtwarzany. Zgodnie z art. 14 ustawy: „Podczas wykonywania lub odtwarzania hymnu państwowego obowiązuje zachowanie powagi i spokoju. Osoby obecne podczas publicznego wykonywania lub odtwarzania hymnu stoją w postawie wyrażającej szacunek, a ponadto mężczyźni w ubraniach cywilnych - zdejmują nakrycia głowy, zaś osoby w umundurowaniu obejmującym nakrycie głowy, niebędące w zorganizowanej grupie - oddają honory przez salutowanie. Poczty sztandarowe podczas wykonywania lub odtwarzania hymnu oddają honory przez pochylenie sztandaru”; zaś art. 15 zawiera ogólny przepis, zgodnie z którym: „Godło i barwy Rzeczypospolitej Polskiej są umieszczane, a hymn Rzeczypospolitej Polskiej wykonywany lub odtwarzany w sposób zapewniający im należną cześć i szacunek”.

Sprawdź: Czy zarządca Wspólnoty Mieszkaniowej ma obowiązek powieszenia flagi państwowej w dniu święta państwowego? >

Uregulowania mają jednak - dodaje -  charakter "lex imperfecta". - Ustawa nie wprowadza żadnych przepisów sankcjonujących niewłaściwe zachowanie w czasie wykonywania hymnu, a w doktrynie pojawiają się głosy postulujące konieczność zmian w prawie, tak, aby przepisy umożliwiały wyraźne stwierdzenie bezprawności wykonywania hymnu.  - Tymczasem obecnie jedynym przepisem penalizującym niewłaściwe zachowanie podczas wykonywania hymnu jest art.  49 ust. 2  Kodeksu wykroczeń, dotyczący lekceważenia Narodu Polskiego i konstytucyjnych organów - przypomina.

Także orzecznictwo w sprawach dotyczących znieważenia hymnu czy też naruszenia norm ustawy z 1980 r. jest bardzo ubogie. Podobnie jest z modyfikacją czy zmianami w tekście hymnu -  ustawa nie zawiera szczególnych uregulowań i pozostawia w zasadzie praktyczny wymiar jego ochrony sądom.

- W obecnej chwili brak jest ugruntowanej linii orzeczniczej w tym zakresie – znane mi jest w zasadzie tylko jedno orzeczenie Sądu Rejonowego w Wołominie z 12 kwietnia 2017 (II W 305/16), w którym sąd uznał obwinionego winnym wykroczenia. Uzasadnił przy tym, że: "modyfikacja oryginalnego tekstu hymnu, a następnie jego wykonanie ze zmienionym tekstem oraz upublicznienie tego wykonania, nie może być w istocie uznane za otoczenie tego symbolu narodowego wymaganą prawem czcią i szacunkiem". Sąd wskazał też, że niedopuszczalne jest przetwarzanie artystyczne hymnu lub nadawanie mu formy stylizowanej - zaznacza.

"Mazurek Dąbrowskiego” od początku podlegał licznym stylizacjom i przetworzeniom. - Co było raczej dowodem na jego znaczenie w życiu poszczególnych dzielnic – za przykład niech służą pieśni takie, jak "Jeszcze Warmia nie zginęła” czy "Długo Śląsk nasz ukochany" - dodaje dr Kosińska.