Śnieg, mgła, śliska droga, jeden samochód zwalnia, jadący za nim nie zdąża zahamować i dochodzi do zderzenia, następne auta również nie są w stanie zatrzymać się na czas i karambol gotowy. Zimą o to szczególnie łatwo, czemu sprzyjają szybko zapadające ciemności, śliska nawierzchnia i kiepska widoczność na drodze.

Karambol to dla kierowców uczestniczących w zdarzeniu istotny problem, zwłaszcza jeśli nie mają polisy AC, bo ustalenie odpowiedzialności to zazwyczaj żmudny proces.

- Karambole to jedne z najbardziej złożonych zdarzeń komunikacyjnych pod względem odpowiedzialności. Ubezpieczyciel z OC musi ustalić, kto i w jakim zakresie odpowiada za wypadek – a często nie jest to jeden kierowca. Przy dużej liczbie pojazdów odpowiedzialność bywa dzielona pomiędzy kilku sprawców, co bezpośrednio wpływa na zakres i wysokość wypłacanych odszkodowań – podaje Marek Jędrasiewicz, dyrektor Departamentu Likwidacji Szkód Trasti.

Odpowiedzialność na zasadzie winy

Polskie prawo nie przewiduje specjalnych przepisów dla wypadków z udziałem wielu pojazdów.

- W przypadku szkód pomiędzy pojazdami stosujemy klasyczne zasady odpowiedzialności oparte o winę sprawcy. Standardowo w sytuacji karambolu najczęściej winę ponosi sprawca pierwszego zderzenia, na które najeżdżają kolejne pojazdy, jednak istnieje sporo niuansów, które należy brać pod uwagę – tłumaczy Mariusz Żurawski, radca prawny, manager ds. obsługi klientów strategicznych w EIB SA.

Problem jest wtedy, gdy uczestnicy karambolu jechali z niedozwoloną prędkością czy siedzieli z nosem w smartfonie podczas jazdy.

- Kierowcy, nie zachowując należytej ostrożności lub łamiąc przepisy prawa o ruchu drogowym, mogą przyczynić się do zwiększenia szkody. Może to dotyczyć np. przekroczenia prędkości lub jej niedostosowania do warunków – mówi Mariusz Żurawski.

Od 2021 roku na autostradach i drogach ekspresowych mamy obowiązek zachowania odległości od poprzedzającego pojazdu, wynoszącej co najmniej połowę prędkości wyrażonej w metrach, co daje np. 70 m dla 140 km/h.

- Złamanie zasad może być powodem uznania, że doszło do przyczynienia się do powstania szkody i w rezultacie obniżenia odszkodowania za szkody we własnym samochodzie oraz przypisania części odpowiedzialności za szkody w innych pojazdach. Przykładem może być sytuacja, gdy samochody, które zdążyły się zatrzymać bez uderzenia w pojazd poprzedzający zostały „wbite” w te przed nimi, ponieważ kolejny kierowca nie wyhamował na czas – wyjaśnia Żurawski.

 

Trudne ustalenia

Udowodnienie szczegółowego przebiegu zdarzeń, zakresu i wartości uszkodzeń jest skomplikowanym procesem. Jak podaje Mariusz Żurawski, często wymaga zaangażowania biegłych, którzy muszą zbadać każdy pojazd, przeanalizować uszkodzenia, zeznania świadków, nagrania z wideorejestratorów (których jest coraz więcej) oraz dokumentację policyjną. To zajmuje wiele czasu.

- Największe trudności to sprzeczne wersje zdarzeń, brak jednoznacznych dowodów, konieczność współpracy wielu ubezpieczycieli oraz długi czas oczekiwania na dokumentację policyjną. W bardzo dużych karambolach dodatkowym problemem może być zbliżanie się do limitów odpowiedzialności z OC – mówi Marek Jędrasiewicz.

Zobacz również: Za nieodśnieżony samochód kierowca może słono zapłacić >>

Jeśli uczestnicy karambolu sporządzą własną dokumentację zdjęciową zdarzenia, swojego i okolicznych pojazdów, którą będą mogli przekazać ubezpieczycielom, to może to przyspieszyć ustalenia.

Ubezpieczyciel ma standardowo 30 dni na wypłatę odszkodowania z OC, licząc od zgłoszenia szkody. W skomplikowanych sprawach termin ten może zostać wydłużony do 90 dni, pod warunkiem, że ubezpieczyciel poinformuje o tym poszkodowanego i wyjaśni przyczynę opóźnienia, a także wypłaci bezsporną część świadczenia w pierwotnym terminie.

Zdaniem Marka Jędrasiewicza w praktyce trudno ubezpieczycielom zmieścić się z wypłatą odszkodowania w terminie 30 dni. Biuro Prasowe PZU utrzymuje jednak, że w większości standardowych przypadków udaje się zmieścić z wypłatą w terminie 30 dni.  Link4 wskazuje z kolei, że w większości przypadków da się ustalić winnego i ubezpieczyciel ten jest w stanie do 30 dni wypłacić kwotę bezsporną odszkodowania. Mogą jednak zdarzyć się przypadki, gdzie występują np. ofiary w ludziach i samochód jest zabezpieczony jako dowód w sprawie, wówczas droga do wypłaty odszkodowania może być dłuższa.

- W przypadku niewielkich zdarzeń z udziałem kilku pojazdów ustalenie odpowiedzialności jest stosunkowo proste. Jednak, gdy dochodzi do kolizji kilkunastu czy kilkudziesięciu aut, sytuacja staje się znacznie bardziej skomplikowana. W takich przypadkach kluczową rolę odgrywają służby ratunkowe, Policja i Straż Pożarna. To one jako pierwsze pojawiają się na miejscu zdarzenia, przeprowadzają oględziny, przesłuchania i ekspertyzy, aby ustalić zakres odpowiedzialności poszczególnych kierowców. Przy dużych karambolach proces ten jest złożony, czasochłonny i często wymaga powołania biegłych oraz wydania orzeczeń sądowych – wyjaśnia Hubert Kocon, menedżer ds. rozwoju ubezpieczeń komunikacyjnych w Generali Polska.

Czas na wypłatę odszkodowania może być dłuższy niż 90 dni, jeśli odpowiedzialność za zdarzenie czy poszczególne kolizje w ramach karambolu, ustalana jest na drodze postępowania sądowego.

- Dlatego uczestnicy karambolu, którzy mają zawarte polisy autocasco, jeśli zależy im na szybkim uzyskaniu odszkodowania, powinni z niego skorzystać. Jeśli potem okaże się, że wina nie leżała po ich stronie, może zostać uruchomione postępowanie regresowe wobec OC sprawcy. Warto jednak pamiętać, że ubieganie się o regres jest prawem towarzystwa ubezpieczeń, a nie ubezpieczonego i dopiero po skutecznym przeprowadzeniu takiego postępowania możliwe jest „odciążenie” szkodowości takiej polisy AC – radzi Mariusz Żurawski.

 

Cena promocyjna: 152.09 zł

|

Cena regularna: 169 zł

|

Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 67.6 zł