Z jednej strony współcześni arbitrzy to celebryci – media szeroko rozpisują się, gdzie jedzie (a właściwie - leci) na mecz nasze dobro narodowe, czyli Szymon Marciniak. Dziennikarze dokładnie wyliczają, ile Marciniak zarabia na gwizdaniu Realowi Madryt albo Manchesterowi City. O arbitrach powstał nawet serial dokumentalny „Sędziowie”, który miał za zadanie ocieplić ich wizerunek i pokazać, jak wyglądają ich trudne sprawy życia prywatnego, a także kulisy sędziowania meczów (niestety również z przekleństwami i nadmiernymi emocjami). Z drugiej strony po każdym meczu ich decyzje są dokładnie analizowane i oceniane przy pomocy kilkunastu kamer, niekończących się powtórek, rysowanych linii spalonego itp. Arbitrzy mają też czasem co najmniej dziwne przygody pozaboiskowe, jak m.in. próba kradzieży znaku drogowego przez dwóch sędziów ekstraklasowych, będących pod wpływem alkoholu.
Podobnie jest z sędziami np. w żużlu – czujne kamery dokładnie wychwytują, czy nie za mocno pracował nogą Nicki Pedersen, aby wygrać z Bartoszem Zmarzlikiem, albo czy Szymon Woźniak nie podjechał o kilka milimetrów za blisko taśmy, aby dać zwycięstwo Stali Gorzów, a komentatorzy w studiu zapytują, dlaczego sędzia na wieżyczce nic z tym nie zrobił. Wiele krytycznych ocen wobec swoich podwładnych zgłasza też „na gorąco” w telewizji szef żużlowych arbitrów Leszek Demski.
Powstają specjalne przepisy
Zdarza się, że krytyka arbitrów przechodzi w kibicowski hejt, nie tylko w internecie, ale także na boiskach, a nawet w drodze na stadiony. Dlatego zaostrzoną ochronę prawną arbitrów przewiduje projekt nowelizacji ustawy z 25 czerwca 2010 r. o sporcie (tekst jedn. Dz. U. z 2024 r. poz. 1488). W środę projekt noweli przyjęła Rada Ministrów (numer RCL – UD320) i trafi on teraz do laski marszałkowskiej.. Projektowany art. 38a zakłada, że sędziowie sportowi byliby traktowani jako funkcjonariusze publiczni w przypadku wykonywania wszystkich zadań związanych z prowadzeniem współzawodnictwa sportowego organizowanego. - Przedmiotem szczególnej ochrony prawnokarnej stanie się m.in. nietykalność cielesna sędziów, ich życie i zdrowie, godność osobista, a także – prawidłowość prowadzonych przez nich czynności oraz szacunek dla realizowanych przez nich zadań – czytamy w uzasadnieniu. Chodzi głównie o objęcie ochroną z art. 222 par. 1, art. 223 par. 1 i art. 226 par. 1 kodeksu karnego. W ten sposób zaostrzona zostanie odpowiedzialność karna osób, które dopuszczają się zamachów na sędziów wykonujących swoje obowiązki, co powinno spowodować zmniejszenie ilości tego typu incydentów. Ochrona dotyczyłaby co najmniej 35,5 tys. sędziów wszystkich związków sportowych – od futbolu po brydż sportowy - oraz federacji sportów olimpijskich i paraolimpijskich, w tym także goszczących w Polsce zagranicznych arbitrów.
Projektodawcy wybrali dobry moment – sędzia Paweł Raczkowski z Warszawy (po sugestiach obserwatora zawodów) przerwał na jesieni na kwadrans mecz Jagiellonii Białystok z Rakowem Częstochowa, ponieważ kibice ze stolicy Podlasia wywiesili transparent obrażający innego arbitra, Bartosza Frankowskiego. Do Frankowskiego mieli bowiem pretensje za wcześniejszą porażkę swoich ulubieńców z Górnikiem Zabrze, oskarżali go o hazard, a włodarze PZPN uznali, że popełnił poważny błąd i zawiesiły go. Hazardowe zarzuty to temat drażliwy w futbolu. Ekstraklasowy sędzia Hubert Siejewicz musiał pożegnać z gwizdaniem, gdy w 2013 r. został sfilmowany u bukmachera podczas zawierania zakładów (tłumaczył, że stawiał na Agnieszkę Radwańską). Gdy Polska żyła antysędziowskimi transparentami, to media na całym świecie obiegła informacja o zawieszeniu 149 tureckich arbitrów za nielegalne obstawiania u bukmacherów.
Raczkowski postanowił publicznie wytłumaczyć się ze swojej decyzji o przerwaniu meczu. - Nie zgadzam się na mowę nienawiści, hejt ani jakiekolwiek formy wulgarnego obrażania. Takie zachowania nie mają nic wspólnego ze sportową rywalizacją i zasadami fair play, które są fundamentem futbolu. Decyzja o wstrzymaniu meczu była trudna, ale konieczna. Została podjęta w trosce o poszanowanie wartości, które powinny towarzyszyć piłce nożnej na każdym poziomie rozgrywkowym – pisze sędzia w specjalnym oświadczeniu.
W zaostrzonej ochronie sędziów nie chodzi tylko o mecze i stadiony - status funkcjonariusza publicznego przysługiwałby im również w drodze na zawody, w tym również te, które "gwiżdżą" za granicą. Tu znów pojawia się sędzia Paweł Raczkowski – dwa lata wcześniej podczas lotu do Aten, gdzie miał z kolegami prowadzić gościnnie mecz ligi greckiej, arbiter został słownie zaatakowany, popychany i opluty przez lecących tym samym samolotem kibiców, którzy mieli dużo „krytycznych uwag” do jego sposobu sędziowania. W takich sytuacjach też działałaby planowana ochrona sędziego jako funkcjonariusza publicznego.
Czytaj też w LEX: Ostateczność decyzji sędziów sportowych a prawo do powtórzenia meczu >
Kontrowersyjny przykład Francji
Teraz do skazania napastników dochodzi bardzo rzadko. W czerwcu 2020 r. Sąd Rejonowy w Choszcznie (Pomorze Zachodnie) skazał kilku piłkarzy amatorskiego klubu z B-klasy za pobicie i oplucie młodego sędziego Szymona Pawłowskiego. Agresja jest plagą, co weekend, w tysiącach meczów amatorskich. - W niższych ligach sędziowie bardzo często spotykają się z agresją słowną i fizyczną, a także z groźbami oraz próbami naruszenia nietykalności cielesnej. To zjawisko jest absolutnie niedopuszczalne i wymaga stanowczej reakcji całego środowiska piłkarskiego. Są sprawy, które są nieakceptowalne i muszą spotkać się z jednoznaczną reakcją. Boisko piłkarskie powinno być miejscem sportowych emocji, a nie nienawiści. Każdy, kto uczestniczy w meczu - zarówno na murawie, jak i na trybunach - powinien pamiętać o wzajemnym szacunku – tak się do tego zjawiska w swoim oświadczeniu odniósł sędzia Raczkowski.
To właśnie po pobiciu Szymona Pawłowskiego sędziowie i ich rodziny zmobilizowali się, aby zmienić przepisy i zaostrzyć odpowiedzialność karną. Ruszyła akcja społeczna #SzacunekdlaArbitra. Rafał Rostkowski, były sędzia międzynarodowy i komentator sportowy, przygotował specjalną petycję. Teraz jej postulaty wreszcie mają szansę stać się obowiązującym prawem.
Czytaj też w LEX: Penalizacja krytyki sędziów sportowych a wolność słowa – studium przypadku >
Polska nie byłaby tutaj wyjątkiem. - Od 2006 r. sędziowie sportowi we Francji są traktowani jako osoby pełniące misję z zakresu służby publicznej (mission de service public). Umożliwia to zaostrzenie kar w kodeksie karnym – przemoc wobec sędziego może być karana do pięciu lat pozbawienia wolności i grzywną 75 tysięcy euro. Rozwiązanie ma na celu zwiększenie ochrony i prestiżu roli arbitrów – tłumaczy MSiT. W czerwcu 2025 r. rząd włoski wprowadził nowelizację art. 583 Kodeksu karnego, która zrównuje ochronę sędziów sportowych (zawodowych i amatorów) z funkcjonariuszami publicznymi. Napaść lub groźby wobec arbitra są obecnie zagrożone karami 2-5 lat więzienia (w razie poważnych obrażeń – do 16 lat). Czy jednak surowe kary skutecznie zmniejszyły liczbę antysędziowskich incydentów nad Sekwaną? Sprawdziliśmy to. Herve Auvitu, francuski emerytowany ekspert prawa sportowego i członek różnych komisji antydopingowych (w tym na Olimpiadzie w Paryżu w 2024 r.) zauważa, że zaostrzenie przepisów nie jest cudownym lekiem, a wręcz niewiele daje. - W lutym podczas meczu w jednej z lig amatorskich w Cher, sędzia został pobity, a zawodnik zawieszony na 15 lat, klub zaś ukarany odjęciem pięciu punktów. To silny sygnał przeciwko przemocy, ale czy eskalacja kiedykolwiek się skończy? – pyta retorycznie Auvitu. Jego zdaniem najbardziej niebezpiecznie w amatorskim futbolu są: niedobór sędziów, seryjne odwołania meczów, rosnąca nieufność. - W marcu w Alzacji odwołano ponad 800 meczów, gdyż żaden arbiter nie chciał sędziować po tym, jak jednemu z nich grożono śmiercią – podaje przykład Auvitu. Jego zdaniem, dopiero społeczne przywrócenie atmosfery szacunku (nie tylko w sporcie) może coś zmienić.
Sprawdź też w LEX: Czy sędzia piłkarski i manager klubu może opodatkować swoje przychody ryczałtem? >
Wielcy nieobecni - zawodnicy
Na jesieni w Lidze Konferencji swój wyjazdowy mecz pucharowy w Słowenii grała Legia Warszawa. Mimo przewagi nad lokalnym klubem Celje i wielu sytuacji bramkowych, Legia straciła dwie bramki w ostatnich 20 minutach meczu i przegrała 1:2. Porażka wywołała frustrację około tysiąca kibiców ze stolicy, którzy przyjechali na mecz. Zaczęli oni wołać agresywnie i wulgarnie do piłkarzy. "Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie" – to jedyny tekst, który można zacytować bez potrzeby wykropkowania. Piłkarze zostali wezwani pod sektor kibiców i przeprowadzono z nimi „dyskusję” i „rozmowę wychowawczą”, musieli się tłumaczyć fanom ze swojej boiskowej postawy. Takie obrazki na polskich stadionach można zobaczyć coraz częściej. W 2024 r. kibice Arki Gdynia w "męskiej rozmowie" na treningu motywowali piłkarzy przed meczem barażowym o awans do ekstraklasy z GKS Katowice. Po porażce fani Arki kazali publicznie oddawać koszulki „niegodnym noszenia barw” zawodnikom. Graczy, jak i działaczy sportowych (trenerów, sztaby medyczne, prezesów) nowelizacja jednak - w zaproponowanej przez rząd wersji - nie obejmuje. To może martwić takich ludzi jak np. prezes stołecznej Legii Dariusz Mioduski, który jest ostatnio przez kibiców obrażany na każdym meczu, albo jego odpowiednik zza miedzy, czy sternik Polonii Warszawa Grégoire Nitot, którego styl zarządzania klubem też budzi głośną krytykę jednej z grupek kibicowskich.
Zobacz też linię orzeczniczą w LEX: Opodatkowanie przychodów z sędziowania zawodów sportowych >
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji.










