Na początku XXI wieku Tajster był najbardziej krytykowanym krakowskim urzędnikiem, przez media nazywanym "niezatapialnym".

Według prokuratury, do przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez Jana Tajstera - ówczesnego dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji w Krakowie - doszło podczas budowy w 2006 i 2007 roku przedłużenia ul. Meissnera od al. Jana Pawła II do al. Pokoju, tj. ulicy Lema.

Zdaniem prokuratury, pomimo że wykonawca nie zrealizował wszystkich przewidzianych umową projektów, Tajster zdecydował o wypłaceniu mu kwoty przewyższającej łączną wartość wszystkich prac projektowych przewidzianych w umowie. O kilkaset tys. zł więcej niż rzeczywisty koszt zapłacił też za wybudowanie drogi technologicznej do budowanej hali widowiskowo-sportowej w Czyżynach. W ten sposób doszło do wyrządzenia szkody w mieniu Gminy Kraków na ponad 1 mln 100 tys. zł.

Na początku rozprawy oskarżony (zgadza się na podawanie nazwiska) wnosił o zwrot sprawy do prokuratury, ponieważ w aktach sprawy nie było dokumentów, zdeponowanych przez prokuraturę w siedzibie Zarządu Dróg i Komunikacji, i nie mógł się z nimi zapoznać.

Poinformował również sąd, że będąc przez kilka dni na przełomie lipca i sierpnia ponownie dyrektorem ZIKiT-u, polecił sporządzić inwentaryzację dokumentów zdeponowanych w siedzibie firmy przez prokuraturę. "Chciałem mieć pewność, że te dokumenty są prawidłowo przechowywane i zabezpieczone, ponieważ jako dyrektor ponosiłem za to odpowiedzialność, nawet ich nie przeglądałem" – mówił Tajster przed sądem.

Wskazywał również, że "ze sporządzonego spisu wynika, że nie ma tam tych dokumentów, na które powołuje się prokurator", i że "dwa skoroszyty są jedynymi dokumentami przekazanymi przez prokuraturę w depozyt do przechowywania w ZIKiT-cie".

Sąd nie wyraził zgody na zwrot sprawy z powodów formalnych, odroczył jednak rozprawę do listopada, by oskarżony mógł się zapoznać z dokumentami zdeponowanymi przez prokuraturę w siedzibie ZIKiT. Zgodził się także, by reprezentujący go adwokat był jego obrońcą z urzędu. Wnosił o to oskarżony argumentując, iż nie stać go na płatnego obrońcę z wyboru, ponieważ jest bezrobotny i toczy się przeciw niemu kilka procesów.

Wcześniej prokurator odczytał zarzuty aktu oskarżenia. "Nie potrafię dopowiedzieć na pytanie, czy zrozumiałem treść aktu oskarżenia, ponieważ zarzut jest postawiony nielogicznie, niemerytorycznie i niezgodnie z prawdą" – powiedział oskarżony. Wyraził oburzenie zawartymi w zarzucie sformułowaniami: "Skąd prokurator wie, na co ja się +godziłem+, co +wiedziałem+, co +przewidywałem+? Skąd prokurator może mieć wiedzę na ten temat? Prokurator przekazuje jedynie swoje odczucia" – wywodził oskarżony, składając własne wnioski dowodowe, m.in. z innych umorzonych postępowań w jego sprawach.

Jak informowała krakowska prokuratura kierując akt oskarżenia w tej sprawie do sądu, był to 12. akt oskarżenia przeciw Tajsterowi; kolejny w lipcu skierowała prokuratura w Nowym Sączu. Został w nich oskarżony m.in. o korupcję, niedopełnienie obowiązków, przekroczenie uprawnień, mobbing i molestowanie pracownic w okresie, gdy był dyrektorem ówczesnego Zarządu Dróg i Komunikacji.

O osobie Jana Tajstera zrobiło się w znowu głośno, kiedy pod koniec lipca br. prezydent Krakowa Jacek Majchrowski mianował go na stanowisko dyrektora Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, jednej z największych jednostek budżetowych miasta. Majchrowski informował, że Tajster został wybrany w wyniku otwartego konkursu i powołał się na opinie prawników, że dopóki nie zapadł żaden prawomocny wyrok Tajstera należy traktować jako niewinnego. Sam Tajster prosił dziennikarzy o podawanie jego pełnego nazwiska.

W związku z tą nominacją prokuratura wystąpiła do sądów, w których toczą się procesy przeciw Tajsterowi, by zastosowały wobec niego środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych. Wybór Tajstera na dyrektora ZIKiT oburzył też krakowskie środowiska obywatelskie i polityczne. Zapowiadały m.in. możliwość zbierania podpisów pod wnioskiem obywatelskim dotyczącym referendum odwoławczego. Po kilku dniach Majchrowski poinformował, że zdecydował o rozwiązaniu umowy z Tajsterem ze względu na atmosferę, która wyklucza możliwość skutecznego wykonywania przez niego obowiązków służbowych. W tej sytuacji prokuratura wycofała wniosek o zawieszenie Tajstera w czynnościach jako bezprzedmiotowy.

Tajster do 2008 r. był dyrektorem ówczesnego Zarządu Dróg i Komunikacji, a wcześniej Zarządu Cmentarzy Komunalnych. W marcu tego roku krakowski sąd skazał go nieprawomocnie na karę 5 tys. zł grzywny za fałszowanie dokumentacji przetargowej dotyczącej fikcyjnego przetargu na remont siedziby ZDiK-u. Wyrok sądu drugiej instancji zostanie ogłoszony 25 września.

Jedyny prawomocny wyrok przeciwko Tajsterowi zapadł w 2008 r. Krakowski sąd skazał go wówczas w procesie karnym na grzywnę 10 tys. zł za nieumyślne doprowadzenie do zimowego paraliżu komunikacyjnego Krakowa w styczniu 2005 r. Wyrok ten uległ już zatarciu. (PAP)