PiS skierował w tej sprawie petycję do Parlamentu Europejskiego.

Radom podpisał przeszło 100 umów na dofinansowanie unijne dla różnego rodzaju projektów. W sumie opiewały one na ponad 945 mln zł, a wsparcie z UE wyniosło 562 mln zł.

Jako przykłady wzorcowych inwestycji, które udało się zrealizować dzięki unijnej dotacji, w pierwszej kolejności prezydent miasta wskazuje na te związane z poprawą warunków kształcenia artystycznego w mieście. Za 43,7 mln zł miejscowy Zespół Szkół Muzycznych zyskał nową siedzibę i nowoczesną salę koncertową; wkład UE wyniósł 21,7 mln zł. Dobiega też końca rozbudowa i modernizacja Zespołu Szkół Plastycznych (za 8,5 mln zł, w tym 7,2 mln zł z UE).

Inne ważne dla miasta przedsięwzięcia dofinansowane przez UE to – według Kosztowniaka - modernizacja i rozbudowa gospodarki wodno-ściekowej w mieście (za ponad 264 mln zł, w tym 124 mln zł z UE) i budowa pawilonu ginekologiczno-położniczego, na który mieszkanki Radomia czekały od wielu lat (za 35 mln zł, w tym 26,6 mln zł z UE).

Prezydent Radomia podkreśla, że 12 projektów dofinansowanych z funduszy europejskich to inwestycje w kompleksową rozbudowę sieci dróg, np. w budowę nowej obwodnicy południowej miasta, która ma się zakończyć się jeszcze w tym roku. Łączna wartość projektów drogowych to przeszło 357 mln zł, z czego unijna dotacja stanowi 207,7 mln zł.

W ocenie prezydenta Radomia miasto dobrze wykorzystało szansę daną Polsce przez UE w latach 2007-2013. „Efekt, który uzyskaliśmy jest całkiem niezły” - mówi. Dodaje jednak, że „pewien niedosyt zawsze pozostaje”.

Nie udało się – według Kosztowniaka - zdobyć pieniędzy np. na modernizację zniszczonej Alei Wojska Polskiego, którą przebiegają trasy dróg krajowych nr 9 i 12. Nie doszła także do skutku budowa hali widowiskowo-sportowej, której projekt jest już gotowy od kilku lat.

Prezydent, podobnie jak inni przedstawiciele PiS w Radomiu, zwraca także uwagę na - jego zdaniem - niewłaściwy podział pieniędzy unijnych na Mazowszu w latach 2007-2013. Problem ten zasygnalizowali w ostatnim czasie Parlamentowi Europejskiemu politycy PiS. W petycji, z podpisami 10 tys. osób, przedstawili krzywdzący - ich zdaniem - dla subregionu radomskiego podział funduszy unijnych przyznawanych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Woj. Mazowieckiego.

Według posła PiS Marka Suskiego, petycja została pozytywnie rozpatrzona, a europarlament ma się nią zająć w przyszłej kadencji.

W ocenie posła PiS Zbigniewa Kuźmiuka, subregion radomski otrzymał w ostatnich latach trzy razy mniej pieniędzy niż Warszawa i ponad dwa razy mniej niż pozostałe subregiony woj. mazowieckiego. Parlamentarzysta podał, że na koniec 2012 r. w ramach RPO do Warszawy trafiło 982,2 mln zł, a do subregionu radomskiego 330,1 mln zł. Politycy PiS winią za taką sytuację mającą większość w samorządzie woj. mazowieckiego koalicję PO i PSL i zarząd Mazowsza.

"Mamy nadzieję, że zajęcie się petycją przez PE doprowadzi do otrzeźwienia samorządu woj. mazowieckiego, bo może być gigantyczny skandal na całą Europę, że pieniądze pochodzące z funduszu, który ma wyrównywać szanse, są lokowane tak, że te różnice się pogłębiają" - podkreślał Kuźmiuk.

Zarząd woj. mazowieckiego odpiera te zarzuty. Według wicemarszałka województwa Leszka Ruszczyka, na lata 2007-2013 Mazowsze miało do rozdysponowania 1,8 mld euro z RPO. "Podział funduszy unijnych nie był dokonywany według subregionów. To, ile pieniędzy trafiło do subregionów, zależało przede wszystkim od aktywności wszystkich beneficjentów, zarówno samorządów, jak i przedsiębiorców, czy różnych organizacji z danego obszaru oraz - od liczby, a zwłaszcza jakości zaprezentowanych projektów" – podkreśla Ruszczyk.

Zarząd województwa uważa też, że błędne jest twierdzenie polityków PiS, że Warszawa otrzymała trzykrotnie większe dofinansowanie niż subregion radomski. "W zestawieniu porównawczym trzeba wziąć pod uwagę liczbę mieszkańców danego subregionu - podział per capita jest miarodajnym podziałem pokazującym, jak środki unijne służą danemu obszarowi. Na jednego mieszkańca Warszawy przypada 665 zł dofinansowania z UE, natomiast na jednego mieszkańca subregionu radomskiego przypada kwota 1015 zł" – wskazuje biuro prasowe urzędu marszałkowskiego.

Prezydent Kosztowniak podkreśla, że różnice miedzy Warszawą a innymi miastami na Mazowszu, np. Radomiem, dotyczące m.in. dochodów mieszkańców czy poziomu bezrobocia, są coraz bardziej widoczne. „Te światy się coraz bardziej rozjeżdżają. Tym samym jest to zaprzeczenie podstawowej idei UE - wyrównywania szans regionów i usuwania różnic” - uważa prezydent.

W jego ocenie Warszawa, z racji tego, że jest stolicą Polski, powinna otrzymywać więcej pieniędzy, ale nie w takich proporcjach jak do tej pory. „Do stolicy pieniądze powinny być kierowane przede wszystkim z poziomu krajowego, a urząd marszałkowski powinien zajmować się usuwaniem różnic miedzy pozostałymi subregionami” – dodał.

Zdaniem polityków PiS, w kolejnej perspektywie finansowej UE na Mazowszu powinny zostać wprowadzone rozwiązania, wykorzystane już np. na Śląsku. „Chodzi stworzenie tzw. kopert, czyli o podział funduszy w województwie w zależności od wielkości subregionu, jego dochodowości, poziomu rozwoju, poziomu bezrobocia” – zaznacza Kosztowniak, który liczy na zmianę zasad podziału pieniędzy w woj. mazowieckim na korzyść dla Radomia.

(PAP)