W komunikacie prasowym rzecznik Departamentu Stanu dodał, że według wstępnej oceny międzynarodowych obserwatorów, niedzielne wybory "w dużej mierze odzwierciedlają wolę narodu ukraińskiego", a ponadto były przeprowadzone zgodne ze standardami demokratycznymi.

"Wybory te są ważnym krokiem na drodze Ukrainy do przeprowadzania trudnych reform decentralizacji władzy politycznej. Liczymy na drugą udaną turę wyborów (...) i oczekujemy, że ci wyborcy, którzy nie mogli głosować w Mariupolu i innych miejscach, uzyskają możliwość skorzystania z prawa wyborczego 15 listopada" - napisano w komunikacie.

Ponadto Departament Stanu wyraził nadzieję, że obywatele, którzy zamieszkują strefę konfliktu (na wschodzie Ukrainy), oraz ci, którzy zostali przesiedleni wewnątrz kraju, "wkrótce będą mieć możliwość skorzystania z prawa do wyboru swoich przywódców, zgodnie z ukraińskim prawem, standardami OBWE, tak jak wzywają do tego porozumienia z Mińska".

W przeprowadzonych w niedzielę wyborach Ukraińcy głosowali na merów miast, członków rad miejskich i wiejskich oraz rad rejonowych (powiatowych) i obwodowych. Centralna Komisja Wyborcza poinformowała, że frekwencja wyniosła 46,6 proc. Wstępnych wyników głosowania jeszcze nie podano.

We wszystkich 205 lokalach wyborczych w Mariupolu nad Morzem Azowskim wyborów nie udało się przeprowadzić, gdyż nie było kart do głosowania. Miejska komisja wyborcza nie przyjęła ich ze względu na błędy w druku i brak kontroli nad ich nakładem. Blok Poroszenki zaproponował, by wybory w Mariupolu przeprowadzić wraz z drugą turą wyborów merów miast, zaplanowaną na 15 listopada.(PAP)