Skarga tylko na świeżą opieszałość?
Od 2002 roku mieszkaniec Częstochowy Adam Palacz walczy przed sądem z właścicielem autokomisu, który nie zapłacił mu za samochód. Ponieważ jak na razie bez skutku, poskarżył się na opieszałość sądu. Sąd Okręgowy skargę oddalił w całości. Powołując się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 2005 r. i postanowienia Sądu Apelacyjnego w Katowicach, uzasadnił: "ocena przewlekłości postępowania nie odnosi się do wcześniejszych etapów, które zostały zakończone, a jedynie to etapu toczącego się postępowania". Czyli Palacz może się skarżyć na proces, który rozpoczął się w 2010 r., a na ten z minionych siedmiu lat nie. - To zaprzeczenie idei skargi na przewlekłość - twierdzi Artur Pietryka, ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.


