Według niego niedawno uchwalona ustawa o innowacyjności to krok w dobrym kierunku, lecz zbyt skromny.
"W aktualnych dyskusjach na temat innowacyjności m.in. polskich przedsiębiorstw, placówek naukowych czy samych Polaków nie powinniśmy stawiać jednoznacznej diagnozy czy jesteśmy innowacyjni czy nie, gdyż każdy proces zmiany wymaga czasu" – powiedział PAP Sławomir Olejnik, ekspert ds. innowacyjności Business Centre Club i prezes Zarządu Fundacji Polska Innowacyjna. "Na pewno jednak warto mówić, iż prócz pewnej grupy firm i placówek naukowych, które już poszukują innowacyjnych rozwiązań i osiągają przez to sukcesy, nadal znaczną grupę podmiotów zidentyfikować możemy jako nieinnowacyjne, niezainteresowane tego typu działaniami lub uważające się za innowacyjne, ale realnie nietworzące innowacyjnych produktów czy usług".
"Wpływać na to może wiele czynników, jednak najczęściej wskazuje się na brak m.in. ciągle rozwijanej w Polsce kultury innowacyjności, biurokrację, nieefektywny system zamówień publicznych czy niepozbawiony wielu patologii system kształcenia. Raport +Innowacyjna przedsiębiorczość w Polsce+ (2015) przygotowany przez PARP wskazuje, iż w Polsce wykształciła się już grupa firm, która zajmuje się innowacjami i czerpie z nich korzyści. Jednocześnie raport kładzie również nacisk na fakt, iż znaczna część przedsiębiorstw nadal planuje współpracować głównie z innymi przedsiębiorstwami, a niekoniecznie z uczelniami wyższymi czy innymi jednostkami badawczymi. Dobrym sygnałem jest jednak fakt, iż mimo tego stanu rzeczy zauważa się wzrostową chęć współpracy z tymi podmiotami, jak i inkubatorami technologicznymi" - mówił.
25 września Sejm uchwalił ustawę o innowacyjności, a prezydent podpisał ją 16 października. Była ona inicjatywą poprzedniego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Ustawa wprowadza możliwość zaliczania kosztów działalności przeznaczonych na badania i rozwój do kosztów uzyskania przychodów w podatkach dochodowych, niezależnie od ich wyniku. Przedsiębiorcy mogliby jako koszt zaliczyć od 120 do 150 proc. faktycznie poniesionych kosztów. Zniesione będzie opodatkowanie aportu własności intelektualnej i przemysłowej. Wysokość ulg wynosić ma od 10 do 30 proc. w zależności od typu wydatków na badania i rozwój.
"W aspekcie ustawy oprócz generalnego obrazu obecnej sytuacji dot. innowacyjności warto również skupić się na tej grupie firm, startupów, podmiotów badawczych czy inwestorów, która już od jakiegoś czasu współpracuje, rozwija się i uzyskuje realne efekty swoich działań. Dla nich uchwalenie ustawy w formie proponowanej przez byłego prezydenta RP Bronisława Komorowskiego było szczególnie ważne. W tej grupie są zwłaszcza startupy, inwestorzy i jednostki badawcze, które z racji możliwości pozyskiwania środków z perspektywy unijnej 2014-2020 powinny mieć jak najbardziej uproszczony proces pozyskiwania finansowania, możliwości współpracy między sobą, kooperacji ze średnimi i dużymi podmiotami gospodarczymi, jak i transferu technologii z uczelni czy jednostek badawczych do firm. W budowaniu gospodarki innowacyjnej i opartej na wiedzy powinniśmy wspierać te podmioty i działania, które budują trendy, torują drogę i na co dzień spotykają się z różnymi barierami. Ich doświadczenia i baza wiedzy pozwolą nam systematycznie rozwijać ekosystem innowacji w Polsce" – zwrócił uwagę Olejnik.
"Uchwalona ustawa pod kątem wspierania rozwoju szeroko rozumianej innowacyjności w Polsce jest potrzebna, a traktować ją można jako krok w dobrym kierunku. Porównując jednak jej założenia oraz ostateczną formę można powiedzieć, iż jest rozwiązaniem bardzo skromnym. Z jednej strony stoi przed nami wyzwanie skorzystania ze środków unijnych z perspektywy 2014-2020 oraz zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki, a z drugiej strony wprowadzane są mechanizmy krótkookresowe, z których skorzystać mogą rozwiązania wprowadzone tylko w roku 2016 i 2017, a firmom umożliwia się nieduże odliczenia podatkowe w stosunku do tych wcześniej proponowanych (obecnie 30 proc. w przypadku wynagrodzeń i składek, natomiast w przypadku pozostałych kosztów mikro-, mali i średni przedsiębiorcy będą mogli odliczyć 20 proc. kosztów, a pozostałe firmy tylko 10 proc.). Patrząc na cały proces uchwalania tej ustawy od momentu podpisania przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, przez znaczącą jej zmianę przez parlamentarzystów, aż do podpisania przez prezydenta Andrzeja Dudę można zauważyć, iż przynajmniej w jakiejś części mógł być to element polityki zarówno przy wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych" – skomentował Olejnik.

Zalewska: od września rodzice będą decydować, kiedy dziecko rozpocznie naukę>>

"Oczywiście można również wskazać na konieczność analizy wpływu wprowadzanych zmian podatkowych na budżet państwa, wybór odpowiednich rozwiązań, które funkcjonują już na świecie czy zachowawcze postępowanie przy jej wprowadzaniu, przy czym w bieżącej sytuacji związanej z funduszami UE powstaje pytanie co jest priorytetem i czym kierować powinni się parlamentarzyści i rząd? Jednocześnie brak uchwalenia tej ustawy cofnąłby cały proces o wiele miesięcy, a na to nie możemy sobie w obecnym czasie pozwolić. I tak patrząc z jednej strony zyskaliśmy ustawę z ulgą na działalność badawczo-rozwojową, a z drugiej strony pozbawioną ulgi na nabycie nowych technologii oraz rozwiązań, które mogłyby w znacznym stopniu przyśpieszyć prace nad nowymi polskimi technologiami i efektywniejszym ich transferem z placówek naukowych do przemysłu" - podkreślił.
"Patrząc na rozwiązania podatkowe, które oferują inne kraje, ustawa w obecnej formie może nie spowodować spektakularnych efektów rozwoju innowacyjności w Polsce" – dodał Sławomir Olejnik.
"Na pewno doprecyzowuje ona pojęcia oraz daje nowe możliwości, z jakich może skorzystać przedsiębiorstwo, uczelnia czy instytut badawczy, a z drugiej strony przepisy są obostrzone dodatkowymi uwarunkowaniami, co może spowodować konieczność występowania o ich interpretację, a w konsekwencji wydłużać proces przygotowania i tworzenia innowacyjnych rozwiązań. W przyszłości powinniśmy raczej zmniejszać liczbę ustaw i dążyć do upraszczania przepisów wraz ze zmniejszaniem biurokracji, która również hamuje rozwój polskich technologii. Jednocześnie patrząc na światowe trendy i rozwiązania w państwach rozwiniętych, w których opracowywanie i wdrażanie innowacji jest jedną z podstaw funkcjonowania gospodarki, warto skupić się teraz na reformie szkolnictwa, jednak nie tylko wyższego. Edukacja już od najmłodszych lat ukierunkowywana powinna być na rozwój postaw przedsiębiorczych i innowacyjnych, kreatywność, myślenie oraz budowanie kultury innowacyjności, a nie jak do tej pory na testach, kluczach odpowiedzi i małej swobodzie interpretacji. Skupienie się po raz kolejny na wybranym etapie edukacji doprowadzić może do kolejnych ustaw, które tak, jak ta uchwalona obecnie nie da pełnych możliwości, a tylko w jakimś stopniu umożliwi nowe działania" - uważa.
Ustawa dotyczy nie tylko przedsiębiorstw, ale też instytucji naukowych. Wprowadzone przepisy uproszczą zasady rozporządzania majątkiem przez uczelnie, instytuty badawcze i instytuty Polskiej Akademii Nauk. Jednostki nie będą musiały każdorazowo uzyskiwać zgody Ministra Skarbu Państwa na zakup, sprzedaż lub licencjonowanie elementów majątku.
"Obecne uwarunkowania polityczne związane z zakończonymi wyborami parlamentarnymi, powołaniem Narodowej Rady Rozwoju oraz chęć środowiska rektorów do przeprowadzenia zmian w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym są dobrym momentem, aby równocześnie rozmawiać nt. efektywnego rozwoju ekosystemu innowacyjności w Polsce. Nie zapominajmy jednak, że stoją przed nami wyzwania wykorzystania środków unijnych z perspektywy 2014–2020, a więc ważny dla nas powinien być również czas, w którym zachęcimy lub przekonamy znaczną część przedsiębiorców do inwestowania w działalność badawczo-rozwojową i współpracę z uczelniami. W tym temacie trzeba również wspomnieć o rozwiązaniach, które warto uwzględnić przy budowie ekosystemu innowacji w Polsce, a związanych również z funkcjonowaniem uczelni wyższych, czyli m.in. o dążeniu do sprofesjonalizowania zamówień publicznych, aby działały lepiej niż teraz, wprowadzeniu obowiązku realizowania habilitacji lub doktoratu na innej uczelni niż macierzysta, wprowadzenie mechanizmów zachęcających uczelnie do zatrudniania osób z przemysłu czy sposobów zachęcania doktorantów i doktorów do rozwijania kariery naukowej również za granicą, jako elementu budowania międzynarodowych relacji badawczych między polskimi, a europejskimi, amerykańskimi czy azjatyckimi uniwersytetami" – powiedział ekspert. (PAP)

PiS już gotowe do reformy edukacji>>