Pierwsze czytanie poselskiego, autorstwa posłów PO, projektu ustawy odbyło się na posiedzeniu Sejmu w lutym 2014 r.; na początku sierpnia b.r. prace po pierwszym czytaniu zakończyły sejmowe Komisje Administracji i Cyfryzacji oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Według marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej ustawa powinna zostać przyjęta jeszcze w tej kadencji sejmu. "Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, jest szansa, że w tej kadencji ta ustawa zostanie przyjęta. (...) Tutaj nie ma chyba specjalnych zagrożeń" - powiedziała w piątek na antenie radia PIK Kidawa-Błońska.

Projekt autorstwa posłów PO w obecnej wersji bardzo nie podoba się jednak samym samorządowcom. Na piątkowym posiedzeniu KWRiST sekretarz strony samorządowej Andrzej Porawski wyjaśniał, dlaczego wszystkie korporacje samorządowe, czyli strona samorządowa komisji, "zdecydowanie negatywnie" zaopiniowały projekt.

"Pierwsze zastrzeżenie dotyczy bezpośrednich wyborów organu przedstawicielskiego związku (metropolitalnego - PAP), a w pierwszym artykule (projektu - PAP) ustawy jest napisane, że związek jest formą współpracy gmin i powiatów. Więc jeśli w organie przedstawicielskim może nie być przedstawicieli gmin i powiatów podejmujących współpracę, to jest to jakieś zasadnicze nieporozumienie" - powiedział Porawski.

Bezpośrednie wybory - mówił - są "formą demokracji i przewidzianą dla organów przedstawicielskich narodu", czyli parlamentu oraz dla "społeczności lokalnych bądź regionalnych, to są rady gmin, powiatów i sejmiki województw". Jego zdaniem, bezpośrednie wybory do organu przedstawicielskiego związku metropolitalnego sprawią więc, że "de facto taki związek metropolitalny uzyska w jakimś sensie status podobny do jednostek samorządu terytorialnego", co określił jako "oczywiste nieporozumienie".

Samorządowcom nie podobają się także proponowane zapisy rozdziału drugiego projektu ustawy, przewidujące - zdaniem Porawskiego - "odgórne tworzenie na drodze rozporządzenia Rady Ministrów związku polegającego na współpracy gmin i powiatów, w tym przygotowywanie projektu statutu, czy wręcz statutu, przez pełnomocnika rządu, a nie przez podejmujące współpracę gminy i powiaty."

"Dodatkowo jeszcze członkostwo w takim związku można gminie lub powiatowi narzucić, dlatego że (...) nie trzeba zgody wszystkich, tylko 50 proc., a w jednym wypadku 70 proc. zainteresowanych jednostek samorządu terytorialnego. Więc można włączyć do zespołu, polegającego na współpracy, bez zgody zainteresowanych" - wytykał.

Jako trzecią sprawę "o znaczeniu ustrojowym" Porawski wymienił postanowienia projektu określające zadania związku.

"Rozdział trzeci, określający zadania związku, zawiera m.in. zadania, które dzisiaj na podstawie ustawy przypisane są gminom, powiatom, bądź nawet województwom - bo np. przebieg dróg wojewódzkich ma w granicach tego zespołu ustalać ten zespół, a nie samorząd województwa. I tych zadań nikt nie zdjął w ustawach ustrojowych z gmin czy powiatów wchodzących w skład zespołu" - zaznaczył samorządowiec.

"Z tych trzech powodów nasze stanowisko jest jednoznacznie negatywne i w tym stanowisku apelujemy już nie do rządu, tylko do Sejmu o odrzucenie sprawozdania komisji (sejmowych - PAP)" - dodał Porawski.

Poważne zastrzeżenia do projektu zgłaszał także obecny na posiedzeniu marszałek województwa mazowieckiego, a zarazem wiceprezes Zarządu Związku Województw RP i Adam Struzik (PSL), który proponował, by możliwość powoływania związku metropolitalnego została ograniczona tylko dla Śląska, nie całego kraju.

"Może warto rozważyć, czy to powinna być ustawa dla całego kraju, czy też nie powinno być to rozwiązanie szczegółowe dla Śląska. To po pierwsze, bo boję się, że specyfika tego regionu jest taka, że jak zafundujemy sobie taką hybrydę, to się nie połapiemy za chwilę. Czy się chce, czy się nie chce, to jest czwarta kategoria samorządu" - uważa Struzik.

Jego zdaniem, kluczową kwestią jest także niewystarczające finansowanie nowej struktury, a przyjęcie ustawy metropolitalnej może mieć negatywne skutki dla całego państwa.

"Uważam, że to jest taki akt prawny, który mimo dobrych chęci, może naprawdę poważnie zachwiać i strukturą ustrojową państwa, zwłaszcza samorządu. Już oczami wyobraźni widzę te spory, kto za co będzie odpowiadał, kto za co będzie płacił. (...) Obawiam się, że ta hybryda potem zostanie sierotą, bo nie będzie komu finansować tych działań" - przestrzegał Struzik.

Zastrzeżenia samorządowców podzielił częściowo minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki. "Te uwagi są w części zasadne, choćby punkt pierwszy, ja jestem bardzo sceptyczny wobec formuły bezpośrednich wyborów" - zaznaczył w piątek Halicki. Wyraził też nadzieję, że "jeszcze w izbie niższej możemy uzyskać coś w rodzaju kompromisu".

Tzw. ustawy metropolitalnej od lat domagają się samorządy miast, m.in. z aglomeracji katowickiej. Projekt ustawy o powiecie metropolitalnym klub PO złożył w Sejmie pod koniec sierpnia 2013 r.; w lutym ub. roku odbyło się jego pierwsze czytanie, ulegał on jednak po drodze istotnym zmianom.

Projekt posłów PO przewiduje m.in. możliwość tworzenia - poprzez rozporządzenie Rady Ministrów - powiatów metropolitalnych, do zadań których należałoby m.in. przyjmowanie strategii rozwoju, kształtowanie ładu przestrzennego, zarządzanie publicznym transportem zbiorowym oraz ustalanie przebiegu dróg krajowych i wojewódzkich i zarządzanie nimi na obszarze związku czy zarządzanie gospodarką odpadami na obszarze związku.

Wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy o powiecie metropolitalnym złożył klub PSL. Uzasadniając ludowcy stwierdzali, że jakość legislacyjna projektu jest zła; przekonywali, że tworzy on zbędny szczebel samorządu "gdzieś między powiatem a województwem". W głosowaniu Sejm nie zgodził się wówczas na odrzucenie projektu. (PAP)

mww/mok/