W październiku prokuratura, zastosowała wobec G. środek zapobiegawczy w postaci „nakazania powstrzymania się od prowadzenia określonej działalności gospodarczej” - jaką zajmował się podejrzany.
„Opinia biegłego uprawdopodobniła możliwość popełnienia przestępstwa przez podejrzanego, a zakaz ma na celu zapobieżenie możliwości popełnienia ewentualnych kolejnych przestępstw” – powiedziała w środę PAP prokurator Magdalena Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
W sierpniu br. prokuratura uzyskała opinię francuskiego biegłego psychiatry, zajmującego się również kwestiami etyki w seksuologii, Patricka Blachere`a , która miał ustalić czy metody stosowane przez poznańskiego seksuologa były terapią, czy nie. Według prokuratury opinia uprawdopodabnia możliwość popełnienia przestępstwa przez Lechosława G. Biegły był z zagranicy, ponieważ krajowi specjaliści odmówili sporządzenia opinii.
Od końca marca 2010 r. prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie molestowania pacjentek. Profesorowi G. z Poznania postawiono sześć zarzutów dotyczących doprowadzenia podstępem do poddania się "innej czynności seksualnej". Za tego rodzaju przestępstwo grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Według pacjentek wypowiadających się w reportażu TVN, który w marcu 2010 r. nagłośnił sprawę, seksuolog miał je molestować w czasie wizyt terapeutycznych; wprowadzać w stan hipnozy i dotykać miejsc intymnych.
Prof. G. publicznie odniósł się do tych zarzutów; stwierdził, że audycja była telewizyjną prowokacją, w której przedstawiono jego "działalność kliniczną w sposób wysoce tendencyjny i nieprawdziwy". Zaznaczył, że nie stosuje hipnozy w leczeniu od 10 lat; swoją obecnie stosowaną metodę nazwał "specyficzną, autorską formą terapii behawioralnej, opracowaną przez niego na podstawie posiadanej wiedzy teoretycznej i wieloletniego doświadczenia klinicznego". (PAP)