Piątkowy "Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że z raportu NIK, do którego dotarła gazeta można wnioskować, iż działania antykryzysowe ministra finansów Jacka Rostowskiego, które miały ułatwić życie przedsiębiorcom, jeszcze je utrudniły.

W artykule napisano, że chodzi o dwa plany, które miały zwiększyć dostępność kredytów dla przedsiębiorców. Kontrolerzy ustalili, że przyniosły one efekt odwrotny do zamierzonego. Dostępność do tych instrumentów finansowych udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego była aż o 95 proc. niższa w porównaniu z czasem, gdy program nie działał.

Rzeczniczka prasowa resortu finansów Małgorzata Brzoza poinformowała PAP, że dokonana w 2009 r. nowelizacja ustawy o poręczeniach i gwarancjach udzielanych przez Skarb Państwa miała na celu rozwój bezpiecznej akcji kredytowej w dobie światowego kryzysu finansowego.

"Przewidywane zwiększenie akcji poręczeniowo-gwarancyjnej BGK nie zostało zrealizowane, przede wszystkim ze względu na zdecydowanie niższe natężenie zjawisk kryzysowych w polskim systemie bankowym" - wyjaśnia MF.

Zaznaczyła, że z poręczeń i gwarancji miały korzystać banki "w celu zredukowania wpływu spodziewanych zjawisk kryzysowych, poprzez uwolnienie kapitałów na nową akcją kredytową, dzięki uzyskaniu omawianych poręczeń BGK".

"Jednakże wpływ kryzysu finansowego na sektor bankowy w Polsce okazał się mniej niekorzystny niż potencjalnie prognozowano" - wyjaśniła Brzoza.

Zapewniła, że proces wdrażania antykryzysowego systemu poręczeniowego był "przez Ministerstwo Finansów inicjowany niezwłocznie, a projekt nowelizacji ustawowych był gotowy już w styczniu 2009 roku".

Resort wyjaśnił, że jest jednym z wielu ministerstw i innych organizacji, które w ramach uzgodnień międzyresortowych wydały opinie do projektu zmian. Tymczasem uwag było bardzo dużo - ponad dwa razy więcej niż liczba stron samych założeń.

Ministerstwo tłumaczy ponadto, że zgodnie z przepisami UE dotyczącymi pomocy państwa w formie gwarancji, niezbędne było też zapewnienie zgodności zasad udzielania poręczeń i gwarancji BGK z regulacjami unijnymi.

"Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że w raporcie napisano, iż "bank (BGK - PAP) miał możliwość udzielania poręczeń na większą skalę, jednak tego unikał, stosując zaostrzone procedury oceny ryzyka. Dodatkowo warunki poręczeń i gwarancji były na tyle niekorzystne, że nie cieszyły się zainteresowaniem beneficjentów".

Gazeta podała, że od czerwca 2009 do września 2010 r. BGK udzielił poręczeń na kwotę 37,6 mln zł, co stanowiło zaledwie 5 proc. z 720 mln zł gwarancji, jakie ten bank dał przedsiębiorcom od stycznia 2008 do maja 2009 r. Przyczyną tego stanu rzeczy miała być zbyt wysoka cena gwarancji, której żądał BGK, oraz - jak to określili kontrolerzy - "polityka ograniczania ryzyka oraz zaniechań Banku".

Zdaniem "DGP" urzędnicy NIK wskazali też na zaniechania resortu finansów, który potrzebował aż ośmiu miesięcy na stworzenie ram prawnych, by wdrożyć procedury kryzysowe.

Według gazety NIK wysoko oceniła natomiast działania antykryzysowe realizowane przez resort gospodarki oraz Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. (PAP)