Na czwartkowym spotkaniu specjaliści mówili o obecnym stanie edukacji muzycznej i możliwościach poprawienia jej jakości.

„Zainteresowanie młodzieży muzyką, pokazanie wartości tkwiących w muzykowaniu, nauka dzieci zdolności czystego śpiewania są możliwe. Dom, szkoła, środowisko rówieśnicze to miejsca, w których kształtuje się muzykalność od najmłodszych lat” – rozpoczął czwartkową debatę prezydencki minister Maciej Klimczak.

Dr hab Małgorzata Suświłło z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oceniła, że podstawa programowa w zakresie edukacji muzycznej na wczesnych etapach kształcenia „nie jest zła”, problemem jest najczęściej przygotowanie nauczycieli.

„System boloński zabrania selekcji do zawodu nauczyciela w przedszkolu i klasach początkowych pod względem poprawności wymowy, podstawowych zdolności manualnych i słuchu muzycznego” - mówiła. Według niej w programach studiów przyszłych nauczycieli również nie ma dostatecznej godzin zajęć przygotowujących do nauczania muzyki.

W ocenie ekspertki dzieci w przedszkolach do niedawna miały kontakt z muzyką na zajęciach dodatkowych, teraz możliwość prowadzenia takich zajęć utrudniają przepisy nowej ustawy przedszkolnej, która zabrania pobierania od rodziców dodatkowych opłat. Zajęcia mogą nadal odbywać się w przedszkolach, ale finansują je gminy, a nie rodzice.

„Jedna z moich studentek, która prowadziła badania nad dziećmi w przedszkolach, prosiła dzieci o zaśpiewanie piosenki” – mówiła prof. Suświłło. Studentka usłyszała przebój disco polo „Ona tańczy dla mnie”.

Prof. Jerzy Kurcz z Akademii Muzycznej w Krakowie zwrócił uwagę, że w klasach od pierwszej do trzeciej szkoły podstawowej wszystkie zajęcia prowadzi jeden nauczyciel, na tym etapie uczeń rzadko ma więc kontakt z osobą profesjonalnie wykształconą muzycznie.

Ekspert proponował przywrócenie finansowania zajęć pozaszkolnych od przedszkola do matury oraz włączenie w edukację muzyczną instytucji kulturalnych. Podkreślił, że nauczanie muzyki przez artystów i realizowanie przez nich projektów zwiększyłoby popularność zajęć muzycznych w szkołach.
Zgodził się z nim prof. Andrzej Białkowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Zauważył jednak, że prawo obecnie nie przewiduje prowadzenia zajęć w szkołach przez artystów.
Według prof. Białkowskiego z danych GUS wynika, że rośnie zainteresowanie uczniów zajęciami pozalekcyjnymi, rzadko jednak wybierają oni zajęcia artystyczne. W gimnazjum zajęcia artystyczne wybiera 12 proc. uczniów, a w szkołach ponadgimnazjalnych – 7 proc.
Ekspert podkreślił, że zajęcia z muzyki są także nieatrakcyjne dla nauczycieli. Według niego 1,5 tys. pedagogów wykształconych w dziedzinie muzyki nie naucza tego przedmiotu w szkole, jest to dla nich nieatrakcyjne, bo liczba godzin przeznaczonych na zajęcia muzyczne jest mała.
W klasach od czwartej do szóstej szkoły podstawowej uczniowie polskich szkół mają 105 godzin muzyki; tymczasem w Estonii na kształcenie muzyczne na tym etapie przeznacza się 240 godzin, w Niemczech – 330 godzin, w Austrii – 510 godzin.
Prowadząca czwartkową dyskusję prof. Janina Fyk z Uniwersytetu Zielonogórskiego przypomniała, że narząd słuchu jest w pełni rozwinięty już w 20 tygodniu życia płodowego, a po ukończeniu czwartego miesiąca życia płód rozpoznaje mowę i śpiew matki.
Profesor podkreśliła, że człowiek do piątego roku życia ma największe możliwości rozwoju muzycznego, a stabilizacja uzdolnienia muzycznego następuje ok. dziewiątego roku życia. Według niej zajęcia z muzyki rozwijają słuch, uwagę, koncentrację, pamięć i wyobraźnię dźwiękową u dziecka, umiejętności muzyczne pomagają m.in. w uczeniu języków.