Zdaniem J. Kwiecińskiego sektor biznesu jest w stosunkowo niewielkim stopniu zaangażowany w innowacyjność. Zbyt mało wydaje na prowadzenie badań naukowych i w niewystarczającym stopniu je komercjalizuje. Dlatego odstajemy od gospodarek silnie rozwiniętych. Z jednej strony chcielibyśmy się dalej rozwijać, mieć więcej pieniędzy i możliwości, a z drugiej nie osiągniemy tego bez innowacyjności, czego skutkiem może być wpadnięcie w tzw. pułapkę średniego dochodu. Tylko innowacyjne produkty, usługi o dużej wartości dodanej, o dużych marżach pomogą nam, żebyśmy więcej zarabiali i mieli silniejszą, bardziej konkurencyjną gospodarkę.
Do tej pory woleliśmy kupować gotowe rozwiązania za granicą, zamiast bazować na krajowych. Stawialiśmy na imitacje, a nie na innowacje. Tak było w wielu sektorach naszej gospodarki. Również fundusze unijne promowały gotowe technologie, kupowane najczęściej w innych krajach. Do tej pory nie byliśmy wystarczająco innowacyjni, bo w Polsce nie ma też skutecznych publicznych zachęt w otoczeniu gospodarczym do prowadzenia takich działań - ocenia wiceminister rozwoju.
Na poziomie ministrów rząd powołał specjalną Radę ds. Innowacyjności. Ponadto, w przygotowywanym rządowym gospodarczym programie rozwoju, innowacyjność będzie jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym priorytetem. 
Po to, żeby przekierować gospodarkę na tory innowacyjności, planujemy sięgnąć po fundusze unijne, które mamy w krajowych i regionalnych programach operacyjnych na lata 2014-2020 oraz w znacznie większym stopniu zmobilizować kapitał prywatny - mówi Kwieciński. Chcemy również skoordynować działania instytucji, które się tym zajmują. Mam na myśli Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Agencję Rozwoju Przemysłu, Bank Gospodarstwa Krajowego czy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.
(...)
Dorota Zawiślańska (PAP)