Macron jest orędownikiem powołania ministra finansów strefy euro i osobnego parlamentu strefy euro, który nadzorowałby osobny budżet krajów posiadających wspólną walutę.

Jednak te plany napotykają na opór w Berlinie, mimo pojednawczych publicznych wypowiedzi kanclerz Niemiec Angeli Merkel - zauważa Reuters. Władze w Berlinie obawiają się m.in., że francuskie pomysły prowadziłyby do uwspólnotowienia długów w strefie euro, czego ciężar spadłby na Niemcy, największą gospodarkę w UE, które są zwolennikiem rygorystycznej dyscypliny finansów publicznych.

Pośrednio do pogłębiających podziały w UE pomysłów Macrona odniósł się w czwartek przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w wygłoszonym w Parlamencie Europejskim w Strasburgu orędziu o stanie Unii Europejskiej.

Juncker opowiedział się za mocną linią budżetową dla eurolandu, jednak w ramach ogólnego budżetu UE. Podkreślił, że jest przeciwny tworzeniu osobnego budżetu dla strefy euro.

Szef KE przyznał też, że ministra finansów, który byłby członkiem Komisji Europejskiej najlepiej w randze wiceprzewodniczącego, potrzebuje cała UE, a nie tylko strefa euro. Jednocześnie, wychodząc naprzeciw propozycjom Macrona, Juncker zaproponował, by ten unijny minister był przewodniczącym eurogrupy, czyli grona ministrów finansów państw eurolandu. (PAP)