Propozycję ustawy nowelizującej ustrój sądów powszechnych i przywracającej instytucję asesora opracowały Krajowa Rada Sądownictwa wspólnie z Ministerstwem Sprawiedliwości. Uzgadniano ją także z Naczelnym Sądem Administracyjnym. Następnie propozycja trafiła do prezydenta, który pod koniec marca wniósł projekt do Sejmu.

W 2007 r. Trybunał Konstytucyjny uchylił przepisy o asesorach sędziowskich. Stwierdził wówczas niezgodność z trójpodziałem władzy reguły, zgodnie z którą asesorów powołuje minister sprawiedliwości - reprezentant władzy wykonawczej. Uchwalono nowe przepisy likwidujące asesurę, zaś sędziami zostają teraz absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP).

"Pomimo upływu lat kwestia dochodzenia do zawodu sędziego pozostaje otwarta" - mówił, przedstawiając projekt prezydencki minister Krzysztof Łaszkiewicz. Dodał, że dobry sędzia to nie tylko osoba, która perfekcyjnie zna przepisy, ale także osoba sprawdzona w działaniu i podejmowaniu samodzielnych decyzji oraz "dająca radę sprostać emocjom towarzyszącym orzekaniu".

W projekcie - aby pozostać w zgodzie z wyrokiem TK - zaproponowano, że nowa asesura musi być jak najbardziej zbliżona do zawodu sędziowskiego we wszystkich aspektach, żeby nie było już zarzutu niekonstytucyjności.

Dlatego asesorów ma powoływać nie minister, lecz prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Zasadnicza różnica między asesurą a stanem sędziowskim ma polegać więc na czasowym charakterze asesury - w przeciwieństwie do sędziego, którym jest się już dożywotnio. Wszystkie przywileje sędziów, które są gwarancją niezawisłości i niezależności, mają również przysługiwać asesorom.

Za dalszymi pracami nad projektem opowiedzieli się przedstawiciele wszystkich klubów, które wzięły udział w debacie: PO, PiS, TR, PSL i SLD. Wskazywali jednak, że do rozstrzygnięcia pozostaje, czy propozycja prezydenta rzeczywiście rozwiewa wszystkie wątpliwości konstytucyjne związane z asesorami.

Projekt zakłada, że asesor będzie powoływany na pięć lat i będzie mógł być odwołany wyłącznie w trybie postępowania dyscyplinarnego przez sąd dyscyplinarny, tak jak sędziowie - w ten sposób unika się zarzutu, że na orzeczenia asesora można wpływać z zewnątrz.

"Jeśli asesor jest sędzią, to czy ustawodawca ma prawo ograniczać prezydentowi okres nominacji do pięciu lat. Jeśli zaś uznać, że asesor sędzią nie jest, to rodzi się wątpliwość, czy prezydent ma w ogóle prerogatywy do powoływania asesora" - mówił Stanisław Piotrowicz (PiS).

Józef Zych (PSL) wskazał, że "nowelizacja wymaga wnikliwego rozważenia". "Przy tym projekcie będziemy mieli trochę roboty w komisji" - dodał.

Wsparcie przy pracach nad projektem zadeklarował w imieniu resortu sprawiedliwości wiceminister Michał Królikowski. On także wskazał na konieczność "rozwiania kilku wątpliwości konstytucyjnych". Prace te będą kontynuowane teraz w komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Zgodnie z projektem po dwóch latach asesury po raz pierwszy kontrolowano by orzecznictwo asesora. Jeżeli wyniki jego działalności orzeczniczej byłyby pozytywne, po zakończeniu okresu asesury mógłby on stawać do konkursów na stanowisko sędziego sądu rejonowego.

Projekt precyzuje też zakres władzy sądowniczej, która będzie powierzana asesorom. Określono, że asesor będzie wykonywał czynności wyłącznie w sądzie rejonowym, czyli najniższego szczebla; nie będzie orzekać w sprawach stosowania aresztu w postępowaniu przygotowawczym oraz w sprawach z zakresu postępowania upadłościowego - co jest uzasadnione ciężarem gatunkowym tych spraw.

Przewidziano również przywrócenie instytucji asesora w postępowaniu sądowo administracyjnym, analogicznie jak w sądach powszechnych. Planowane jest też wprowadzenie przepisów przejściowych, zgodnie z którymi do absolwentów KSSiP, referendarzy sądowych i asystentów sędziów - ubiegających się o nominacje na stanowisko sędziego sądu rejonowego - zastosowanie mieć będą przez określony czas przepisy dotychczasowe.(PAP)