Sprawę wielokrotnie opisywały lokalne media. Nowa Trybuna Opolska (NTO) donosiła o kolejnych wycinkach drzew pod Wołczynem (woj. opolskie), a także o w sumie pięciu podpaleniach mienia świadków, którzy alarmowali urzędników i policję o tych wycinkach. Ekologowi spod Kluczborka spalono dom, a właścicielom jednej ze spółek – sprzęt. Ich straty oszacowano w sumie na ponad milion zł.

Po ostatnim podpaleniu w sierpniu jeden z właścicieli spółki przeprosił na łamach NTO tych, przeciw którym miał zeznawać i zapowiedział, że więcej zeznań nie złoży. Z kolei ekolog w geście protestu chciał oddać wojewodzie dowód osobisty.

W poniedziałek wojewoda opolski Ryszard Wilczyński skierował pismo do prezesa NIK o uwzględnienie kontroli dot. kompetencji w zakresie wycinki drzew w planie kontroli na rok 2016. Wskazał w piśmie na przypadek nielegalnej wycinki w gminie Wołczyn – włącznie z przypadkami zastraszania świadków, ale też na wycinkę drzew w gminie Grodków.

„Ryzyko wystąpienia wyżej opisanych nieprawidłowości dotyczy całego kraju, a związane jest m.in. z przechodzeniem rolnictwa na uprawy wielkoobszarowe oraz lokalizacją farm wiatrowych, którym lokalne zadrzewienia i zalesienia, warunkujące bioróżnorodność, w znaczącym stopniu +przeszkadzają+ w uzyskaniu decyzji pozwolenia na ich lokalizację i budowę. Nie bez znaczenia jest stale wzrastające zapotrzebowanie przemysłu meblarskiego na wysokogatunkowe (a tym samym drogie) drewno, które nielegalnie pozyskane – stanowi cenny łup” – napisał we wniosku do NIK Wilczyński.

Na jednej z konferencji tłumaczył, że chodzi o to, by sprawdzić, czy kompetencja dot. pozwoleń na wycinkę drzew „jest usytuowana na właściwym szczeblu" i czy "jest odpowiednio obudowana mechanizmami kontroli”.

Rzecznik Prasowy NIK Paweł Biedziak powiedział PAP, że gdy pismo wojewody wpłynie do NIK, Izba sprawdzi, czy kontroli dot. takiego zagadnienia w ostatnim czasie nie było oraz czy nie ma jej w planie prac na przyszły rok. Dodał, że jeśli któraś z kontroli takiego zagadnienia dotyczyła – wojewodzie zostaną przekazane stosowne ustalenia. Jeśli kontroli nie było i nie ma jej w planie, to jest możliwe, by delegatura w Opolu zrobiła kontrolę doraźną - dodał.

Sprawą wycinek zajmuje się policja. W styczniu m.in. powołano specjalną grupę, która pracuje nad wyjaśnieniem tej sprawy.

Hubert Adamek z zespołu prasowego opolskiej policji relacjonował, że pierwsze zawiadomienie ws. nielegalnej wycinki drzew w gm. Wołczyn policja miała w połowie 2014 r. od ekologa spod Wołczyna. Chodziło o wycięcie m.in. półhektarowego lasu. „Wtedy prokurator nadzorujący postępowanie uznał, że zdarzenie nie ma charakteru przestępstwa, umorzył sprawę i polecił prowadzić ją jako wykroczenie” – podał Adamek.

Wniosek o ukaranie właściciela gruntu, na którym doszło do wycinki, skierowano do sądu, a ten wymierzył mu 5 tys. zł grzywny. Potem policja była angażowana w sprawę kilka razy. Np. w listopadzie przedstawiciele gminy złożyli zawiadomienie, że na jednej z działek doszło do kolejnej wycinki drzew. Postępowanie umorzono, bo jak wyjaśniał Adamek, „prokurator nie dopatrzył się w tym cech przestępstwa”.

Z powodu niewykrycia sprawcy umorzono też postępowanie ws. spalenia domu ekologa. „To jednak tylko formalność, bo na ten moment zostały wykorzystane wszystkie możliwości procesowe działania w tej sprawie. Ale policjanci cały czas nad nią pracują” – zapewnił Adamek. Aktem oskarżenia skierowanym przeciw 35-letniemu mężczyźnie skończyła się natomiast sprawa gróźb, które ten sam ekolog otrzymywał esemesem. Sprawą podpaleń w spółce, której przedstawiciel przepraszał publicznie tych, przeciw którym miał zeznawać, policja nadal się zajmuje.

W styczniu, podczas wykonywania przez urzędników gm. Wołczyn oględzin miejsc wycinki, na polu jednego z mieszkańców osoba spokrewniona z właścicielem gruntu miała jechać samochodem „w sposób mogący stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa przedstawicieli samorządu”. Tu znów – jak relacjonował Adamek - prokurator uznał, że czyn ten nie wyczerpuje znamion przestępstwa, a jedynie wykroczenia. „Będzie wniosek o ukaranie tego człowieka grzywną” – dodał Adamek.

Premier Ewa Kopacz podczas ubiegłotygodniowej wizyty na Opolszczyźnie, pytana o sprawę Wołczyna zapewniła, że zajmie się nią i „potraktuje jako sprawę priorytetową”. Zasugerowała również, że być może jest potrzeba przyjrzenia się przepisom dot. pozwoleń na wycinkę.(PAP)

Czytaj: Już obowiązują nowe przepisy dot. ochrony zieleni i zadrzewień>>>