Jak powiedział prezydent na konferencji prasowej po posiedzeniu RBN, nowelizacja "ma wprowadzić definicje i mechanizm reagowania na zagrożenia w cyberprzestrzeni". Dodał, że będzie to wykonanie ustaleń ostatniego szczytu NATO w Lizbonie z listopada 2010 r.
"Biuro Bezpieczeństwa Narodowego pod szefostwem pana ministra (Stanisława) Kozieja przygotowywało odpowiedni projekt regulacji ustawowej, która pozwala, by dotychczasowe systemy reakcji państwa na zjawiska kryzysowe wykorzystać także w sytuacji - jakiegokolwiek charakteru: czy cywilnego, czy wojskowego - zagrożenia w cyberprzestrzeni" - powiedział Komorowski.
Prezydent zapowiedział, że odbędzie konsultacje z klubami i kołami parlamentarnymi, by ustalić, "czy jest możliwość bezkolizyjnego przeprowadzenia projektu" istotnego z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Dodał, że okres przed wyborami do parlamentu jest zawsze trudny dla wszelkich projektów.
Jak podkreślił szef BBN gen. Stanisław Koziej, projekt nie budzi zastrzeżeń merytorycznych - został uzgodniony z wszystkimi właściwymi ministerstwami i agencjami służb specjalnych. "Może się pojawić różnica poglądów, ale nie jest jakaś zasadnicza czy podstawowa, która by komplikowała treść ustawy" - dodał.
Jak po posiedzeniu Rady podało BBN w komunikacie, istotą inicjatywy ustawodawczej jest stworzenie prawnych podstaw do uwzględniania problematyki cyberprzestrzeni w przygotowaniu państwa na ewentualność działania w sytuacjach szczególnych, wymagających wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych - stanu klęski żywiołowej, stanu wyjątkowego lub stanu wojennego.
Projekt definiuje kategorię cyberprzestrzeni oraz uwzględnienia zdarzenia w niej wśród przesłanek wprowadzenia stanów nadzwyczajnych. Dodatkowo w projekcie rozwinięte jest pojęcie "zewnętrznego zagrożenia państwa", a brzmienie terminu "działania terrorystyczne" jest dostosowane do zapisów Kodeksu karnego, który definiuje przestępstwo o charakterze terrorystycznym.
Natomiast obecny na posiedzeniu RBN szef MSZ Radosław Sikorski napisał w poniedziałek na Twitterze: "Polska jest sygnatariuszem Konwencji RE o cyberprzestępczości, w tym o mowie nienawiści. Wnioskuję o ratyfikację".
Szef dyplomacji umieścił też na swojej stronie internetowej pismo, jakie wysłał do ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, w którym wspomina o dwóch dokumentach Rady Europy - Konwencji o cyberprzestępczości z 2001 r. i Protokole ws. kryminalizacji aktów o naturze rasistowskiej lub ksenofobicznej popełnianych z wykorzystaniem systemów komputerowych z 2003 r.
Jak pisze Sikorski, konwencja nakłada na państwa obowiązek wprowadzenia do prawa kar za cyberprzestępczość, w tym propagowanie pornografii dziecięcej. Określa też zasady współpracy międzynarodowej, m.in. przekazywanie danych dot. przestępstw oraz możliwość ekstradycji sprawców. Natomiast protokół zobowiązuje, by stosować przepisy konwencji do popełnionych w sieci aktów rasistowskich lub ksenofobicznych. Sikorski wskazuje, że Polska nie ratyfikowała żadnego z tych aktów, podpisała jedynie konwencję. "W opinii MSZ zasadnym jest rozważenie wszczęcia procedury ratyfikacyjnej konwencji oraz protokołu" - podkreślił Sikorski.
Drugim tematem posiedzenia RBN był jeden z priorytetów polskiego przewodnictwa w Radzie UE - wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony. Jak powiedział Komorowski, w poniedziałek przedstawiciele rządu poinformowali, jak zamierzają go realizować. W opinii prezydenta ten priorytet prezydencji "wydaje się być wartościowy nie tylko z punktu widzenia strategicznych celów państwa polskiego", lecz także "jest to obszar daleko idącej akceptacji zarówno polskiej opinii publicznej, wyczulonej na kwestie bezpieczeństwa, jak i wyjątkowej (...) zbieżności poglądów prawie całej sceny politycznej".
Prezydent ocenił też, że polska prezydencja będzie trudna, szczególnie jeśli chodzi o realizację "strategicznych zamysłów", bo "będzie pod naciskiem bieżących wydarzeń". Prezydent wymienił w tym kontekście kłopoty ekonomiczne w strefie euro oraz wydarzenia w Afryce Północnej.
Po posiedzeniu RBN prezydent był też pytany, czy liczył na obecność prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Odkąd Komorowski jest prezydentem, nie bierze on udziału w posiedzeniach Rady; w listopadzie 2010 r. formalnie zrezygnował z członkostwa w RBN. W sobotę Kaczyński pojawił się jednak na spotkaniu z prezydentem USA Barackiem Obamą i podał Komorowskiemu rękę.
Komorowski podkreślił, że nigdy nie miał problemu z podawaniem ręki komukolwiek. Dodał, że uściśnięcie dłoni J. Kaczyńskiego w sobotę uważa za "rzecz naturalną" i wynikającą z roli gospodarza tamtego spotkania. "Reszty nie chcę komentować, natomiast przypomnę, że RBN jako miejsce dyskusji o sprawach bezpieczeństwa państwa i narodu jest otwarta, zgodnie z przyjętymi przeze mnie zasadami, na uczestniczenie w niej wszystkich przewodniczących partii politycznych obecnych w polskim parlamencie" - powiedział.
Obecność Kaczyńskiego na sobotnim spotkaniu z Obamą - zdaniem prezydenta - pokazuje, że "mogłoby być bardzo pięknie, a jest jak zawsze".
W poniedziałkowym posiedzeniu prócz prezydenta i szefa BBN uczestniczyli: marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, premier Donald Tusk, wicepremier i lider PSL Waldemar Pawlak oraz ministrowie: spraw zagranicznych - Radosław Sikorski, spraw wewnętrznych i administracji - Jerzy Miller i obrony - Bogdan Klich. Byli też liderzy dwóch partii opozycyjnych: SLD - Grzegorz Napieralski i PJN - Joanna Kluzik-Rostkowska. (PAP)