Minister Administracji i Cyfryzacji Michał Boni powiedział w poniedziałek na debacie "W obronie kreatywności": "Procesy cywilizacyjne dały współczesnemu światu taką demokratyzację dostępu do informacji, jakiej w historii ludzkości nigdy nie było. Jednocześnie na naszych oczach zmienia się pojęcie granic wolności, zwiększa się potrzeba wolnego dostępu do informacji i treści. Czy internet, o którym potocznie mówi się, że przekracza granice, nie narusza czasem także tych norm, co do których zwykliśmy uważać, że lepiej byłoby pozwolić dalej im funkcjonować? (...) Jedną z najważniejszych spraw, która powinniśmy poddać publicznej debacie jest dylemat pomiędzy potrzebą wolnego dostępu do treści w internecie a ograniczeniami i szacunkiem dla własności intelektualnej" - mówił Boni.
Zwracając się do przedstawicieli ZAiKS-u, organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, Boni powiedział nawiązując do obecnie toczących się prac nad nowelizacja prawa autorskiego: "Mam pełną świadomość, że te trudne, pełne emocji dni z okresu dyskusji nad ACTA mogły w przekazie publicznym wywołać wrażenie, że twórca nas nie obchodzi, wszystko ma być dostępne w internecie za darmo, a twórcy nie w ogóle szanujemy. Ale uważamy, że szukanie nowych rozwiązań w zakresie ochrony prawa autorskiego musi opierać się na szacunku dla twórczości i do twórców. Bez względu na to, czy jest to kreator słowa, muzyki, obrazu czy designu - rozwiązania, których szukamy, muszą opierać się na szacunku dla własności intelektualnej. Mam świadomość, że macie państwo poczucie niewystarczającego udziału w dyskusji i niewystarczającego wysłuchania waszego głosu, obiecuję, że w tych pracach, które się toczą obecnie, siła waszego głosu będzie wzmocniona - powiedział Boni.
Minister Administracji i Cyfryzacji podkreślił jednak, że prawodawcy nie rezygnują z prób zapewnienia jak największego dostępu internetowego do treści bezpłatnych dla odbiorcy, co można w niektórych wypadkach osiągnąć przez wykupywanie praw autorskich przez państwo. Boni wskazał też na problem opłat wnoszonych przez użytkowników internetu na rzecz ochrony praw autorskich - obecnie 50-60 proc. tych pieniędzy trafia do kieszeni operatorów telekomunikacyjnych. "Wymaga zastanowienia, czy chcemy utrzymać ten stan rzeczy" - powiedział minister.
Krzysztof Lewandowski, dyrektor generalny ZAiKS-u, przypomniał, że już w starożytności tacy twórcy jak Horacy czy Cyceron walczyli o ochronę swoich praw autorskich, skarżyli się, że dokonuje się przeróbek ich dzieł, publikuje się je bez podania autora. "To Marcialis po raz pierwszy użył słowa +plagiat+ na zawłaszczenie cudzego dzieła. (...) Ważnym polem walki twórców było od wieków przeciwstawienie ich praw prawom właścicieli środków produkcji. Wydawcy Owidiusza bogacili się na powielaniu jego dzieła, a autor otrzymywał tylko jednorazową opłatę za dostarcznie im tekstu. Po wynalezieniu druku przez Europę przewalił się monopol drukarzy i księgarzy, którzy zawłaszczali sobie prawa uzyskując monopol królewski na druk i obrót dziełami. (...). Współcześnie ta walka o zapewnienie godziwej zapłaty twórcom nadal trwa.
Na dobrą sprawę dylemat jest od wieków ten sam: jak za najniższe wynagrodzenie rozpowszechniać cudze dzieła, ale tak, żeby ten, kto je tworzy, przeżył i tworzył dla nas dalej" - mówił Lewandowski.
Dyrektor generalny ZAiS-u przedstawił też propozycje kierunków zmian w prawie autorskim: "Chcemy objęcia dozwolonym użytkiem cyfrowego kopiowania z jednoczesnym wprowadzeniem systemu opłat rekompensujących właścicielom praw autorskich skutki tego użytku - na przykład naliczania tych opłat od wszystkich urządzeń umożliwiających kopiowanie cyfrowe i związanych z nim nośników. Chcemy także wprowadzenia domniemania prawnego legalności utworów udostępnionych w internecie, co zabezpieczałoby przed odpowiedzialnością karną internautów" - powiedział Lewandowski dodając, że pojawiające się pomysły usunięcia organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi są nietrafione i takie posunięcie jeszcze bardziej utrudni ochronę praw autorskich. (PAP)