T. to pedofil skazany w 1989 r. za zabójstwo czterech chłopców na karę śmierci, zamienioną potem na mocy amnestii na 25 lat więzienia. 11 lutego wyszedł na wolność.

Rzecznik SA w Rzeszowie Roman Skrzypek poinformował w środę, że pełnomocnik T. zwrócił się w apelacji o skierowanie do Sądu Najwyższego pytania, czy sprawa jego klienta nie powinna odbywać się w dwóch etapach. W pierwszym sąd miałby zdecydować, czy T. jest osobą stwarzającą zagrożenie, a dopiero po uprawomocnieniu się orzeczenia w tej kwestii, sąd miałby zająć się sprawą ewentualnego umieszczenia T. w specjalnym ośrodku.

„Sąd na rozprawie zdecyduje, czy przychylić się do tego wniosku pełnomocnika, czy też uzna, że nie ma takiej potrzeby i od razu wyda orzeczenie w sprawie uwzględnienia lub oddalenia apelacji” – powiedział Skrzypek.

Dodał, że SA może też zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem o konstytucyjność ustawy dotyczącej nadzoru nad najgroźniejszymi przestępcami. Na początku marca wniosek o zbadanie tej ustawy do TK skierował już prezydent Bronisław Komorowski.

Rozprawa apelacyjna ws. T. odbędzie się, podobnie jak w I instancji, za zamkniętymi drzwiami.

Pełnomocnik T. mec. Marcin Lewandowski w apelacji zakwestionował opinie biegłych, na których oparł się sąd, wydając orzeczenie. Jego zdaniem opinie: dwóch psychiatrów, seksuologa i psychologa są powierzchowne; zostały bowiem wydane po jednorazowej rozmowie z Mariuszem T., a także na podstawie jego akt osobowych, książki zdrowia (w której są m.in. wszystkie badania lekarskie, zgłaszane kłopoty ze zdrowiem czy przyjęte formy leczenia) oraz opinii sprzed 25 lat opracowanych przez terapeutów z więzienia w Strzelcach Opolskich, gdzie T. odbywał karę, zanim trafił do więzienia w Rzeszowie. Biegli nie wnioskowali o dodatkową obserwację T. w ośrodku zamkniętym.

Lewandowski uważa, że biegli powinni oprzeć swe opinie na podstawie rozmowy połączonej z obserwacją w ośrodku.

Adwokat zanegował też prawidłowość wydania opinii przez biegłych. Jego zastrzeżenia budzi fakt, że dokumenty, na podstawie których zespół biegłych przygotował opinie, nie były wówczas dopuszczone jako dowód w sprawie; sąd przyjął te dokumenty za dowód dopiero na pierwszej rozprawie ws. T., która odbyła się 10 lutego, a biegli swoje opinie opracowali w styczniu.

Ponadto – jak podkreślał - nie mógł się odnieść do załączników akt, m.in. do książki zdrowia T. i jego akt osobowych, ponieważ nie zostały mu one dostarczone.

Postanowienie sądu okręgowego w sprawie Mariusza T. zapadło na drugiej rozprawie, która odbyła się 3 marca.

O uznanie T. za osobę z zaburzeniami psychicznymi, stwarzającą zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób i umieszczenie go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym wnioskował 22 stycznia dyrektor zakładu karnego w Rzeszowie, gdzie T. odbywał karę.

Skierowanie wniosku o izolację skazanego już po odbyciu przez niego kary umożliwiła ustawa o nadzorze nad groźnymi przestępcami, która zaczęła obowiązywać 22 stycznia br. Dotyczy ona groźnych przestępców, u których podczas odbywania kary w systemie terapeutycznym występowały zaburzenia psychiczne, bądź preferencji seksualnych, które mają taki charakter, że "zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy" zagrożonego karą przynajmniej 10 lat więzienia.

T. to pedofil skazany w 1989 r. za zabójstwo czterech chłopców na karę śmierci, zamienioną potem na mocy amnestii na 25 lat więzienia. Karę najpierw odbywał w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich, skąd w 2012 r. trafił do więzienia w Rzeszowie na oddział dla skazanych z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi, m.in. z zaburzeniami preferencji seksualnych.

11 lutego T. wyszedł z więzienia. Na wolności pozostaje pod dozorem policji, ma też zapewnioną ochronę; jest przy nim cały czas dwóch funkcjonariuszy. Miejsce zamieszkania T. jest trzymane w ścisłej tajemnicy.

T. do czasu uprawomocnienia się orzeczenia o umieszczeniu go w Gostyninie nie może - decyzją sądu - w nocy, między godz. 22 a 7, opuszczać miejsca zamieszkania. Musi także zgłaszać policji, godzinę wcześniej, zamiar opuszczenia swojego miejsca pobytu; ma także podawać miejsce, gdzie się udaje. Ponadto nie może opuszczać kraju, a policja może stosować wobec niego czynności rozpoznawczo-operacyjne.

Agnieszka Pipała (PAP)

api/ pz/ jbr/