Pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych odbyło się w środę, ale klub Ruchu Palikota złożył wniosek o odrzucenie go. Miał on być głosowany w piątkowym bloku głosowań, jednak marszałek Ewa Kopacz poinformowała, że został wycofany. Kopacz zaproponowała, by Sejm skierował obywatelski projekt ustawy do komisji polityki społecznej i rodziny, co nie spotkało się ze sprzeciwem posłów.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz tłumaczył podczas pierwszego czytania projektu, że jego główną ideą jest stworzenie pracownikom o bardzo długim stażu pracy możliwości, a nie obowiązku, wcześniejszego przejścia na emeryturę. Wyjaśnił, że chodziłoby o sytuacje, gdy pracownicy nie mają wystarczających sił i zdrowia do kontynuowania pracy zarobkowej lub pozostali bez zatrudnienia i jakichkolwiek szans na przekwalifikowanie się i znalezienie innego zajęcia.

Zdaniem Guza dotychczasowe reformy systemu emerytalnego były nieudane, a emerytura kapitałowa "starcza tylko na przysłowiowe waciki".

Rząd ma negatywne stanowisko wobec propozycji OPZZ, jednak deklaruje chęć dyskusji nad projektem. Według rządu system emerytalny musi być związany z wiekiem.

Pod obywatelskim projektem OPZZ podpisało się około 400 tys. osób. Trafił on do Sejmu jeszcze w poprzedniej kadencji, ale prace nad nim nie zakończyły się. Ponieważ do projektów obywatelskich nie stosuje się zasada tzw. dyskontynuacji, czyli nieprzechodzenia na kolejną kadencję, prace nad propozycjami OPZZ można było zacząć od nowa.

Obecnie przejść na emeryturę mogą 60-letnie kobiety i 65-letni mężczyźni, ale zgodnie z zapowiedzianym w expose przez premiera projektem przygotowanym przez resort pracy, wiek te ma zostać wydłużony do 67 lat i zrównać w przypadku kobiet i mężczyzn. (PAP)

mmu/ je/ jbr/