W zeszłym tygodniu Solidarność, OPZZ i FZZ zerwały posiedzenie Komisji Trójstronnej i zawiesiły swój udział w jej pracach do czasu spełnienia postulatów - m.in. dymisji ministra pracy, który jest również przewodniczącym komisji.

Kosiniak-Kamysz zapowiadał, że do dymisji się nie poda i będzie namawiał związkowców, aby powrócili do rozmów. Deklarację tę podtrzymał podczas piątkowego briefingu. Podkreślał również, że związki zawodowe są potrzebne.

"Jestem zwolennikiem jak najbardziej otwartego funkcjonowania związków zawodowych. One są potrzebne - w zakładach pracy, na poziomie regionalnym, na poziomie krajowym. Pomimo różnych wniosków, które wobec mojej osoby kierują związki zawodowe, nie jestem zwolennikiem jakichś radykalnych rozwiązań" - mówił minister.

Jego zdaniem ważne jest też wzmacnianie związków zawodowych, szczególnie na poziomie firm.

Minister pytany był o ocenę propozycji posłów PO, którzy przygotowują projekt zakładający likwidację części przywilejów związków zawodowych, np. etatów związkowych w firmach.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że ze strony jego resortu "nie ma intencji, żeby w tych propozycjach uczestniczyć czy je formułować". Zwrócił uwagę, że szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział, że na razie klub nie będzie zbierał podpisów pod takim projektem. Minister przypomniał też, że Polskę obowiązują konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy i zasady funkcjonowania związków zawodowych muszą być zgodne z tymi przepisami.

Wiceminister Jacek Męcina przypomniał, że w Zespole ds. Dialogu Społecznego prowadzone są rozmowy z organizacjami związkowymi m.in. dotyczące zmian zasad reprezentatywności. "Jesteśmy związani dialogiem; mimo, że strona związkowa zawiesiła swoje prace, liczymy na to, że wrócą do Zespołu i tam będziemy rozmawiać, bo to jest miejsce na regulację stosunków przemysłowych. Będziemy rozmawiać o tych propozycjach, które są przygotowane przez resort" - zapowiedział.

Kosiniak-Kamysz, pytany, czy nie obawia się sytuacji, gdy pracodawcy osobno będą musieli rozmawiać ze związkowcami i osobno z rządem, przypomniał, że dialog autonomiczny, czyli dialog pomiędzy związkowcami a pracodawcami, jest stosowany w krajach UE. "Silny dialog autonomiczny i wypracowywanie najpierw porozumienia pomiędzy pracodawcami a związkowcami, a później dyskusja z rządem, jest też metodą dialogu społecznego" - podkreślił.

Męcina zaznaczył, że nasz kraj jest wyjątkowy pod względem trójstronności dialogu społecznego, w którym rząd uczestniczy na równych zasadach ze związkami i pracodawcami. "W większości krajów europejskich to dialog autonomiczny reguluje kwestie stosunków przemysłowych, rząd raczej występuje jako obserwator i adresat rożnych postulatów formułowanych w toku dialogu autonomicznego" - mówił.

Minister podkreślił jednak, że jest zwolennikiem dyskusji trójstronnej, nie ograniczając dialogu autonomicznego i nie ograniczając możliwości spotkań rządu z pracodawcami i rządu ze związkowcami. "W tej formule też warto pracować, ale będziemy nadal nakłaniać i zapraszać związki do powrotu do rozmów. Bo przy stole można rozwiązywać problemy, przy stole można dyskutować, można się również nie zgadzać i mieć inne poglądy - bo to nie jest nic złego - ale jak się zatrzaskuje drzwi, to ciężko rozmawiać" - podkreślił Kosiniak-Kamysz. (PAP)

akw/ bno/ jbr/