Jak przekonywali jej uczestnicy, kobieta jest "najczulszym odbiorcą bodźców związanych z problemami narkotykowymi". Ponieważ mężczyźni stanowią blisko 75 proc. wszystkich uzależnionych od narkotyków, nałóg częściej dotyka kobiet, bo muszą umieć radzić sobie z uzależnionym mężem czy synem. "Kobiety wstydzą się mówić i o własnym uzależnieniu, i o uzależnieniu swoich bliskich. W naszym kraju to wciąż temat tabu" - mówiła Agnieszka Sieniawska, prawniczka z Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.


Maja Ruszpel z Global Drug Policy zwracała uwagę na to, że nie umiemy leczyć kobiet z uzależnienia i nie przykładamy wagi do zorientowanych na kobiety ofert leczniczych. "Polskie ośrodki leczenia narkomanów mają formułę całkowicie zmaskulinizowaną, garnizonową, często bardzo brutalną. Brakuje w nich także miejsc dla matek z dziećmi" - mówiła.


Zdaniem Ewy Woydyłło, terapeutki z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, w Polsce brakuje zróżnicowanej terapii dla osób uzależnionych. "Inaczej trzeba leczyć nastolatków, inaczej ludzi, którzy mają rodziny, inaczej kobiety. Takiej oferty u nas nie ma" - przekonywała.


Muzyk Tomasz Lipiński zwrócił uwagę, że u podstaw takiej sytuacji leży niewiedza: wszystkie substancje wrzucamy do szufladki z napisem "narkotyki", nie biorąc pod uwagę, że inaczej działają i w inny sposób uzależniają. Dlatego wobec ludzi uzależnionych od różnych rodzajów narkotyków, należy podejmować różne działania. "Potrzebna jest zróżnicowana polityka, w której weźmiemy pod uwagę koszty, także koszty ludzkie" - przekonywał. Według niego jedną z najgroźniejszych substancji psychoaktywnych jest alkohol, całkowicie legalny.


Także Ewa Woydyłło przekonywała, że alkohol jest groźniejszy niż większość narkotyków, zarówno dla pijącego, jak i jego otoczenia, częściej prowadzi do zachowań antyspołecznych, jest po nim większe ryzyko agresji. Podkreśliła, że należy odstąpić od karania za posiadanie każdej ilości narkotyków. "To prawo nie jest oparte na żadnym racjonalnym argumencie" - zaznaczyła.


Uczestnicy debaty domagali się jak najszybszego uchwalenia nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która m.in. pozwala na odstąpienie od karania za posiadanie niewielkich ilości narkotyków. "Zmiana nie jest duża, ale - jak wynika z moich doświadczeń - w wielu sytuacjach mogłaby pomóc. Wiele osób, szukających u nas pomocy to młodzi ludzie zatrzymani przez policję z niewielką ilością, najczęściej marihuany, którą mieli na własny użytek. Potwierdzają to policyjne statystki - takich osób zatrzymuje się najwięcej. Dzięki tej zmianie nie byliby traktowani jak przestępcy. Obecnie za posiadanie każdej ilości grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech" - mówiła Sieniawska.


Projekt został w sierpniu zeszłego roku przyjęty przez rząd, obecnie jest na etapie prac sejmowych. Przewiduje, że prokurator i sąd będą mogli odstąpić od ścigania za posiadanie narkotyków, gdy zatrzymany ma nieznaczne ilości narkotyków na własny użytek i nie jest dilerem.


Polska Sieć ds. Polityki Narkotykowej została powołana w 2008 r. przez grupę specjalistów pracujących z uzależnionymi od narkotyków. Są w niej terapeuci, lekarze, prawnicy, pracownicy służby więziennej, pracownicy socjalni, pedagodzy, przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz użytkownicy środków psychoaktywnych. Dwa podstawowe cele Sieci to zmiana prawa narkotykowego oraz zwiększenie dostępności do leczenia substytucyjnego.(PAP)