Panel dyskusyjny „Szkolnictwo Zawodowe w Polsce a w krajach Unii Europejskiej” zorganizowała Izba Gospodarcza Regionu Płockiego (IGRP). Uczestniczyli w nim przedsiębiorcy, przedstawiciele szkół zawodowych i instytucji związanych z edukacją, a także uczniowie.

„Edukacja zawodowa w Polsce wydaje się zastygła, nie nadąża za zmianami, jakie wymusza świat, a szczególnie Unia Europejska i jej ciągle dynamicznie zmieniająca się gospodarka” – powiedział wiceprezes IGRP Lech Księżakowski. Podkreślił, że UE to bardzo wymagający rynek, cechujący się ogromną konkurencją na najwyższym poziomie.

W ocenie Księżakowskiego, bez dobrej kadry zawodowej nie mamy szans na wygrywanie z tą konkurencją. Zaznaczył, że przedsiębiorcy potrzebują dobrze merytorycznie przygotowanego absolwenta, innowacyjnego, zmotywowanego do twórczego działania, dbającego o jakość pracy i o pewnej już wykształconej kulturze technicznej. „To może wydawać się ideałem, ale powinniśmy do niego zmierzać” – podkreślił wiceprezes IGRP.

Księżakowski przypomniał, że według danych Eurostatu, wydajność pracy w Polsce w latach 2011-13 wzrosła o 3,3 proc. w porównaniu do 2010 r. „To dobry symptom, ale odnosząc to do wydajności w krajach UE, jesteśmy dopiero na poziomie 60 proc. Mamy zatem co poprawiać. Najważniejszy jest poziom wykształcenia pracownika” - ocenił.

Maria Montowska z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej zwróciła uwagę, że edukacja zawodowa to nie tylko szkoły, lista zawodów i kwalifikacji, ale także system doradztwa zawodowego, którego w Polsce nie ma oraz wsparcie partnerów społecznych.

„W Niemczech działa Instytut ds. kształcenia zawodowego. To gremium, składające się z nauczycieli, przedsiębiorców, przedstawicieli władz i związków zawodowych, które zajmuje się zawodami, jakie tamtejsza gospodarka będzie potrzebowała za 10, 15 lat. To jest główna rola państwa na poziomie federalnym – wydawanie pieniędzy na rozwój konkretnych zawodów” - powiedziała Montowska.

Zaznaczyła, że system niemieckiego kształcenia zawodowego polega na tym, że 2/3 nauki odbywa się w zakładzie pracy, a 1/3 w szkole. „To może być bardzo mały zakład. To co przekazuje się w szkole w teorii, jest uzupełnieniem do nauki praktycznej zawodu” - wyjaśniła Montowska. Jej zdaniem, w Polsce jest zbyt mało praktyk zawodowych, np. w zawodach technicznych.

Montowska oceniła, że do rozwoju kształcenia zawodowego w Polsce niezbędne jest przede wszystkim duże zaangażowanie samych przedsiębiorców. „Nie wierzę, że szkoła, czy centrum kształcenia, nadąży za technologią. Technologia jest w zakładzie pracy. Kształcenie ucznia kosztuje, ale z drugiej strony uczeń przygotowywany do zawodu kosztuje pracodawcę w pierwszym roku, mniej w drugim roku, gdy może już świadczyć jakieś usługi na rzecz zakładu, a już w trzecim roku jest to tak naprawdę często niżej opłacany prawie pełnoprawny pracownik" – dodała.

Montowska podkreśliła, że forma kształcenia ucznia w zakładzie pracy, buduje jego lojalność, jako przyszłego pracownika. „Ważną rzeczą jest też wynagrodzenie, jakie otrzymuje uczeń szkoły zawodowej w Polsce przez pierwsze trzy lata. Wynagrodzenie w pierwszej klasie szkoły zawodowej to 140 zł miesięcznie. To jest jakiś przekaz, który nie do końca mówi: +fajnie, że wybrałeś tę szkołę, że będziesz budował w ten sposób swoją karierę zawodową+” – zaznaczyła.(PAP)