Budowa będzie trwała pięć lat - poinformował Sergiej Coczew, szef państwowego przedsiębiorstwa Odpady Promieniotwórcze. Odpady mają być magazynowane w składowisku przez 60 lat. Następnie, przed zamknięciem i zamurowaniem składowiska, przewidziana jest 15-letnia obserwacja obiektu. Po zamurowaniu i upływie 300 lat odpady nie będą już promieniotwórcze - wyjaśnił.

W składowisku znajdą się części czterech zamkniętych reaktorów i zużyte paliwo; przewidziane jest też miejsce dla odpadów z czynnych obecnie dwóch reaktorów i odpadów pochodzących z drugiej elektrowni atomowej w Belene, jeżeli ona powstanie - poinformował Coczew.

Obecnie ma mocy porozumienia z dostawcą – rosyjskim koncernem Twel, zużyte paliwo wywozi się do Rosji, lecz w przyszłości ono również ma wrócić do Bułgarii. Po zbudowaniu składowiska będzie to możliwe.

Pierwszy etap budowy składowiska będzie kosztować 72 mln euro, pochodzących z międzynarodowego funduszu dla elektrowni kozłodujskiej, który powstał po decyzji bułgarskich władz o zamknięciu czterech z sześciu jej reaktorów. Następne dwa etapy będą tańsze i finansowane przez Bułgarię. „Elektrownia corocznie przeznacza na ten cel 10 proc. przychodów ze sprzedaży energii elektrycznej, czyli ok. 80 mln lewów (40 mln euro)” - wyjaśnił Coczew.

Pierwszy reaktor elektrowni w Kozłoduju został oddany do eksploatacji w 1974 r. W następnych latach zbudowano kolejnych pięć o łącznej mocy 3760 megawatów, które zapewniały 45 proc. produkowanej w Bułgarii energii elektrycznej. Dzięki tej elektrowni Bułgaria była znaczącym eksporterem prądu na Bałkanach. Pod naciskiem UE pierwsze dwa reaktory wyłączono na początku 2002 r., dwa następne w 2006 r. Obecnie działają dwa reaktory typu WWER 1000 o łącznej mocy 2 tys. megawatów. Aktualnie trwa ich modernizacja i przedłużenie okresu eksploatacji o 30 lat.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)