NOWOŚĆ LEX CyberEdukacja Cyberbezpieczeństwo zaczyna się od wiedzy Umów prezentację
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl
Krzysztof Sobczak

Krzysztof Sobczak

Dziennikarz i publicysta prawny. Pracował m.in. w PAP, Polskim Radiu, Telewizji Polskiej. Był redaktorem naczelnym „Gazety Prawnej” i kierownikiem Działu Prawa "Rzeczpospolitej”. Specjalizuje się w tematyce dotyczącej prawników i wymiaru sprawiedliwości. Laureat nagrody Adwokatury dla dziennikarzy "Złota Waga". Współautor książek – m.in.  "Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później" - z Ewą Łętowską, "Państwo prawa jeszcze w budowie" - z Andrzejem Zollem czy "Warto chronić państwo prawa" - z Andrzejem Wróblem. "Trudny powrót do rządów prawa?"

Artykuły autora

Także radca lub adwokat musi mieć przed SN pełnomocnika

Pewien radca prawny został ukarany przez samorządowy sąd dyscyplinarny za naruszenie zasad etyki zawodowej. Nie zgodził się z tym orzeczeniem, ani z jego potwierdzeniem przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny, więc postanowił złożyć kasację do Sądu Najwyższego. SN nie mógł jednak ocenić merytorycznie argumentów podnoszonych w tej sprawie, ponieważ kasacja nie została przyjęta ze względów formalnych. Radca uważał, że może sam składać kasację we własnej sprawie, a Sąd Najwyższy stwierdził, że także jego, tak jak wszystkich za wyjątkiem Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich, obowiązuje w tej dziedzinie przymus adwokacki.

Wadliwe instytucje u źródeł złej legislacji

Obowiązujące w Polsce prawo dość powszechnie poddawane jest krytyce. W zależności od autora krytyki skupia się ona na nieco innych wadach tego prawa, takich jak: niespójność, chaotyczność, zmienność, niezrozumiałość itd. Warto natomiast zwrócić uwagę na to, że niska jakość tworzonego w Polsce prawa może być w jakimś stopniu związana ze słabością instytucji odpowiedzialnych za tę jakość - pisze na łamach kwartalnika Krajowej Rady Sądownictwa dr Grzegorz Wierczyński, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Wadliwe instytucje u źródeł złej legislacji

Obowiązujące w Polsce prawo dość powszechnie poddawane jest krytyce. W zależności od autora krytyki skupia się ona na nieco innych wadach tego prawa, takich jak: niespójność, chaotyczność, zmienność, niezrozumiałość itd. Warto natomiast zwrócić uwagę na to, że niska jakość tworzonego w Polsce prawa może być w jakimś stopniu związana ze słabością instytucji odpowiedzialnych za tę jakość - pisze na łamach kwartalnika Krajowej Rady Sądownictwa dr Grzegorz Wierczyński, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Domniemanie ułatwia ochronę praw autorskich

Domniemywa się, że organizacja zbiorowego zarządzania jest uprawniona do zarządzania i ochrony w odniesieniu do pól eksploatacji objętych zbiorowym zarządzaniem oraz że ma legitymację procesową w tym zakresie. Tak stanowi art. 105 ustawy Prawo autorskie. Istotną funkcją instytucji domniemania jest w tym przypadku zarówno umocnienie ochrony autorów poprzez ułatwienie dochodzenia naruszonych praw, jak również zabezpieczenie licencjobiorców przy zawieraniu umów dotyczących dzieł oraz ich twórców, których reprezentowanie przez organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi byłoby trudne lub wręcz niemożliwe do udowodnienia - pisze na łamamch "Palestry" Mieczysław Szaciński.

Teresa Romer: sędziowie nie powinni bać się zmian

Uważam, że sędziowie powinni podlegać ocenom. Prezentuję ten pogląd od dawna i podkreślam, że to nie jest ani nowość ani jakiś wyjątek. Sędziowie są poddawani ocenom w większości krajów europejskich, a także poza Europą. Akceptuje je Rada Europy. Oceny sędziów są taktowane jako rutyna. Nie mają nic wspólnego z merytoryczną stroną orzekania, a w konsekwencji nie są żadnym zagrożeniem dla niezawisłości. Wśród niektórych sędziów panuje syndrom oblężonej twierdzy. Propozycje zmierzające do przyspieszenia czy usprawnienia rozpoznawania spraw i działania sądów nie mają niczego wspólnego z samym orzekaniem, a mimo to traktowane są przez niektórych sędziów jak zamach na niezawisłość - mówi Teresa Romer, sędzia SN w stanie spoczynku.

Niemieccy adwokaci robią specjalizacje

Jedną z najważniejszych zmian, mających na celu poprawę standardów świadczenia usług prawnych, w Niemczech jest wprowadzona tam możliwość specjalizacji dla każdego adwokata. W związku z tym istnieje możliwość precyzyjnego oznaczenia danego adwokata poprzez dodanie do tytułu Rechtsanwalt wyróżniającej go specjalizacji. Dlatego też wprowadzono dodatkowe pojęcie Fachanwalt, czyli adwokata specjalizującego się przede wszystkim w danej dziedzinie prawa. O specjalizacjach niemieckich adwokatów pisze Jarosław Grzywiński, radca prawny z Kancelarii SALANS.

Teresa Romer: sędziowie nie powinni bać się zmian

Uważam, że sędziowie powinni podlegać ocenom. Prezentuję ten pogląd od dawna i podkreślam, że to nie jest ani nowość ani jakiś wyjątek. Sędziowie są poddawani ocenom w większości krajów europejskich, a także poza Europą. Akceptuje je Rada Europy. Oceny sędziów są taktowane jako rutyna. Nie mają nic wspólnego z merytoryczną stroną orzekania, a w konsekwencji nie są żadnym zagrożeniem dla niezawisłości. Wśród niektórych sędziów panuje syndrom oblężonej twierdzy. Propozycje zmierzające do przyspieszenia czy usprawnienia rozpoznawania spraw i działania sądów nie mają niczego wspólnego z samym orzekaniem, a mimo to traktowane są przez niektórych sędziów jak zamach na niezawisłość - mówi Teresa Romer, sędzia SN w stanie spoczynku.

Niemieccy adwokaci robią specjalizacje

Jedną z najważniejszych zmian, mających na celu poprawę standardów świadczenia usług prawnych, w Niemczech jest wprowadzona tam możliwość specjalizacji dla każdego adwokata. W związku z tym istnieje możliwość precyzyjnego oznaczenia danego adwokata poprzez dodanie do tytułu Rechtsanwalt wyróżniającej go specjalizacji. Dlatego też wprowadzono dodatkowe pojęcie Fachanwalt, czyli adwokata specjalizującego się przede wszystkim w danej dziedzinie prawa. O specjalizacjach niemieckich adwokatów pisze Jarosław Grzywiński, radca prawny z Kancelarii SALANS.

Marian Filar: Jakobini znad Wisły komplikują kodeksy

Uchwalona niedawno przez Sejm nowelizacja art. 148 kk wprowadza łącznie 10 odrębnych typizacji przestępstwa zabójstwa (a właściwie jego kwalifikowanych postaci). Wszystkie one są zabójstwem plus coś jeszcze (np. szczególne okrucieństwo, związek z wzięciem zakładnika, zgwałceniem, rozbojem itp.). Jest to konstrukcja typowa dla tzw. lex specialis w relacji do podstawowej formy zabójstwa z art. 148 § 1 k.k., co w konsekwencji powoduje wystąpienie tu zbiegu przepisów ustawy, co łączy się ze znanymi kłopotami ze stosowaniem tej instytucji. Pisze o tym na łamach "Palestry" prof. Marian Filar i porównuje te przepisy do jakobińskigo kodeksu karnego z 1793 roku.

Marian Filar: Jakobini znad Wisły komplikują kodeksy

Uchwalona niedawno przez Sejm nowelizacja art. 148 kk wprowadza łącznie 10 odrębnych typizacji przestępstwa zabójstwa (a właściwie jego kwalifikowanych postaci). Wszystkie one są zabójstwem plus coś jeszcze (np. szczególne okrucieństwo, związek z wzięciem zakładnika, zgwałceniem, rozbojem itp.). Jest to konstrukcja typowa dla tzw. lex specialis w relacji do podstawowej formy zabójstwa z art. 148 § 1 k.k., co w konsekwencji powoduje wystąpienie tu zbiegu przepisów ustawy, co łączy się ze znanymi kłopotami ze stosowaniem tej instytucji. Pisze o tym na łamach "Palestry" prof. Marian Filar i porównuje te przepisy do jakobińskigo kodeksu karnego z 1793 roku.