Sąd powinien umorzyć sprawę, a tego nie zrobił - RPO wnosi kasacje
W jednym z lokalnych tygodników w 2006 r. porównano wójta gminy-kobietę do komendanta obozu podobnego do Berezy Kartuskiej. Padły też porównania do „padliny zalatującej batiuszką Stalinem na odległość”. Kobieta złożyła prywatny akt oskarżenia - ani ona, ani jej adwokat nie przyszli jednak na jedną z rozpraw i tego nie usprawiedliwili. Sprawa - właśnie dlatego, powinna być umorzona - uzasadnia kasację RPO.




















