Szpital "Narodowy" zbiera kadrę medyczną
W ciągu pierwszej godziny od uruchomienia strony internetowej szpitalnarodowy.pl, zgłosiło się ponad 100 pracowników służby zdrowia gotowych pracować w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym.
W ciągu pierwszej godziny od uruchomienia strony internetowej szpitalnarodowy.pl, zgłosiło się ponad 100 pracowników służby zdrowia gotowych pracować w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym.
Wykonywanie zawodu zaufania publicznego wymaga wysokich umiejętności językowych. Tymczasem poziom znajomości języka polskiego jednego z lekarzy uniemożliwiał przeprowadzenie wywiadu i uzyskanie niezbędnych informacji o stanie zdrowia chorego. Sytuacja ta stanowiła zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów i stała na przeszkodzie do odpowiedzialnego wykonywania zawodu.
Szpitale prywatne szykują na razie ponad 1000 łóżek dla pacjentów covidowych. W ciągu najbliższych dni mają być podpisane umowy między NFZ a prezesami prywatnych jednostek na świadczenie usług w ramach walki z pandemią. Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci im za to tak jak szpitalom publicznym, czyli po 400 zł za dzień pobytu pacjenta.
W Polsce przebywa około tysiąca lekarzy w trakcie przygotowań do nostryfikacji oraz ok. 300-500, którzy już przeszli tę procedurę. Szpitale czekają na lekarzy spoza państw UE, którym rząd ułatwi wreszcie podejmowanie zatrudnienia w Polsce bez konieczności wcześniejszego uznania dyplomu. Pomimo dramatycznych braków kadrowych w pandemii, samorząd lekarski jest nadal przeciwny takim rozwiązaniom.
Wyłączenie odpowiedzialności karnej dla tych lekarzy i innych pracowników medycznych, którzy w ramach walki z Covidem, w czasie panującej epidemii popełnią błąd oraz dodatki dla pracowników służby zdrowia zaangażowanych w zwalczanie pandemii - przewiduje nowelizacja ustawy, którą w czwartek przyjął Sejm.
W Małopolsce, w każdym szpitalu brakuje pielęgniarek. Ponad 300 choruje na COVID-19, wiele przebywa na kwarantannie. Sytuacja jest dramatyczna. Szacuje się, że 20 proc. personelu medycznego przebywa na kwarantannie.
Aż piąta część kadry medycznej przebywa na kwarantannie, a w szpitalach brakuje rąk do pracy i wojewodowie powołują tam lekarzy rodzinnych, którzy opuszczają pacjentów ze swoich przychodni. Stąd opinie, że Sanepid wysyła zbyt pochopnie personel medyczny na kwarantannę, a także, że dla medyków potrzebne są w tym zakresie inne zasady.
Minister zdrowia powoła koordynatorów ratownictwa medycznego, którzy będą podejmować decyzje ponadregionalne o tym gdzie ma trafić karetka z chorym czekającym teraz godzinami na przyjęcie do szpitala. - Nie może dochodzić do sytuacji, w których pacjent jest wożony między szpitalami - powiedział rzecznik resortu, zapowiadając zmianę.
Do Rzecznika Praw Pacjenta wpływa coraz więcej skarg na to, że przychodnie nie działają, że nie można się dodzwonić lub że próbuje się teleporadą załatwić sprawy, których w ten sposób traktować się nie powinno. Wśród pacjentów rośnie złość na lekarzy, a medycy odpowiadają, że kierowany wobec nich hejt jest nieuzasadniony.
Koronawirus zbiera w Polsce coraz większe żniwo, więc prawnicy nie mają wątpliwości, że ochrona walczących z nim lekarzy przed odpowiedzialnością karną jest potrzebna. Wskazują jednak na wadliwą konstrukcję proponowanego przepisu, nieostre przesłanki i zagrożenie, że pacjentem zajmą się osoby bez odpowiednich kwalifikacji. Nie są też pewni, czy taka "tarcza" rzeczywiście ochroni.
Nowe przepisy służące zwalczaniu epidemii zmuszą lekarzy do pracy przy niej, a zwolnieni z tego obowiązku nie zostaną nawet rodzice małych dzieci. W projekcie, którym jutro ma zająć się Sejm, medykom nie podoba się też to, że rząd uchyli im odpowiedzialność karną za błędy popełnione w związku z leczeniem pacjenta z COVID-19, ale pozostawi cywilną.
Uczelnie medyczne mogą pracować w trybie hybrydowym - o sposobie prowadzenia kształcenia decyduje rektor, który jest zobowiązany określić warunki realizacji zajęć i korzystania z infrastruktury, zapewniające bezpieczeństwo wykładowców i studentów.
Szpitale prywatne będą włączone w walkę z epidemią, a personel medyczny z punktów drive-thru zostanie przekierowany do placówek medycznych. Zamiast nich żołnierze Wojska Polskiego będą pobierali wymazy z nosogardzieli od pacjentów. Rząd tworzy też szpitale tymczasowe do walki z epidemią, do których szuka personelu, także zagranicznego.
Szpital zapłaci ponad pół miliona złotych zadośćuczynienia bliskim pacjenta, który popełnił samobójstwo, skacząc z okna. Placówka dopuściła się winy organizacyjnej, nie zapewniając pacjentowi z majaczeniem alkoholowym bezpieczeństwa pobytu – potwierdził Sąd Apelacyjny w Krakowie.
Niektóre przychodnie, ze względu na dugą falę epidemii, zamykają się przed przyjmowaniem dzieci i wykonywaniem im szczepień zgodnie z kalendarzem. Krajowy konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej apeluje o odstąpienie od tych praktyk.
Pracujemy nad stworzeniem tzw. klauzuli dobrego samarytanina, która pozwoli lekarzom poczuć się bezpiecznie. W ramach walki z COVID-19 błędy popełniane nieumyślnie, nie będą karane - zapowiedział w czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski. Projekt odpowiedniej ustawy ma być rozpatrywany podczas planowanego na najbliższe dni posiedzenia Sejmu.
Prezes NFZ znowelizował zarządzenie, z którego wynika, że płaci od czwartku za dłuższy czas pracy mobilnych punktów wymazowych – 80 zł za każdą pełną godzinę powyżej dwóch godzin, a 300 zł za dobową dostępność przez 7 dni w tygodniu, co najmniej przez dwie godziny dziennie.
Prezydent podpisał w czwartek nowelę ustawy z 17 września 2020 r. o systemie powiadamiania ratunkowego. Wprowadza ona m.in. zmiany mające na celu reorganizację systemu szkoleń pracowników centrów powiadamiania ratunkowego. Ustawa zmienia też zasady zatrudniania personelu centrów powiadamiania ratunkowego.
Posłowie PiS przygotowują projekt ustawy dotyczącej służby zdrowia, w której znajdą się m.in. kwestie dotyczące zaangażowania lekarzy w walkę z pandemią COVID-19. Ma to być odpowiedź na problem z powołaniami medyków do pracy przy zwalczaniu koronawirusa. Sejm ma się tym zająć już w piątek.
W placówkach medycznych zaczyna brakować miejsc dla pacjentów z koronawirusem oraz kadry do opieki nad nimi. Ponieważ pomiędzy szpitalami nie ma już jak "przesuwać" personelu, wojewodowie kierują do pracy przy zwalczaniu epidemii lekarzy rodzinnych. Prawo na to pozwala, ale praktyczne efekty tego są niewielkie.