Politycy zawsze sprawnie "produkowali" kiełbasę wyborczą. Dotyczy ona także lepszych przepisów, ułatwień dla firm i ludzi, sprawniejszych procedur. Prawo.pl sprawdziło jakich legislacyjnych zapowiedzi rząd nie zrealizował.

Nie ma szybkich alimentów

W pracach sejmowych utknął jeden z najbardziej nagłaśnianych przez ministerstwo projektów - nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Ma wprowadzić m.in. alimenty natychmiastowe - instrument ułatwiający szybsze uzyskanie środków utrzymania dla dzieci i nie wykluczający możliwości ubiegania się o wyższe alimenty - drogą sądową. Alimenty natychmiastowe miały wynosić od 300 do 500 zł na dziecko, w zależności od liczby dzieci w rodzinie. Projekt zakładał też postępowanie informacyjne poprzedzające rozwód par, które mają małoletnie dzieci. Miał zachęcać do mediacji i jeśli - będzie na to zgoda - pomóc w ustaleniu m.in. kwestii związanych z opieka nad dziećmi ale też majątkowych. Początkowo planowano również wprowadzenie sankcji dla rodziców utrudniających kontakty z dzieckiem - ale MS się z tego wycofał.

Czytaj: Alimenty natychmiastowe - mniej niż 500 złotych na dziecko>>

Podobna sytuacja jest z ustawą o nieletnich. Prace nad nią opóźniły się - według nieoficjalnych informacji Prawo.pl - przez ustalenia z MSWiA dotyczące niektórych proponowanych kompetencji policji, a także m.in. kwestie związane z RODO. Planowane jest - jak zapowiada ministerstwo - kontynuowanie ich po wyborach. Regulacja ma wprowadzić m.in. nowy środek wychowawczy - ośrodki wychowawczo-adaptacyjne - pomiędzy młodzieżowymi ośrodkami wychowawczymi i poprawczakami oraz ustalić granice przejawów demoralizacji na poziomie 10 lat.  

  


Czytaj: Ustawa o nieletnich - jednak nie w tej kadencji>>

Nie wiadomo kiedy ustawy o biegłych i kuratorach

Ministerstwo - mimo zapowiedzi - nie dokończyło też prac nad projektami zapowiadanymi i wyczekiwanymi przez poszczególne grupy zawodowe.  Na początku roku do ośrodków akademickich trafiła robocza wersja projektu ustawy o biegłych. Została skrytykowana przez oceniających ją ekspertów. Potem doszło do spotkania przedstawicieli resortu z przedstawicielami biegłych, zapowiedziano, że zostanie zmieniona i - jak mówią nieoficjalnie biegli - słuch po niej zaginął. Resort sprawiedliwości powtarza jedynie, że trwają prace "analityczno-koncepcyjne", ale czy i kiedy projekt zostanie upubliczniony - nadal nie wiadomo.

Czytaj: Ustawa o biegłych pilnie potrzebna i nadal w... pracach koncepcyjnych>>

Na zdecydowanie późniejszym etapie utknął projekt  ustawy o kuratorskiej służbie sądowej. Jeszcze w maju Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiadało, że regulacja powinna być gotowa w trzecim kwartale 2019 r. Prace nad nią nadzorował były wiceminister Łukasz Piebiak, który po aferze hejterskiej w MS podał się do dymisji. Latem do kuratorów dotarła informacja, że ustawa nie zostanie przyjęta w tej kadencji. Projekt, który upubliczniono na początku czerwca wzbudzał duże kontrowersje. Kuratorzy sądowi mówili wprost, że są zaniepokojeni zaproponowanymi rozwiązaniami, apelowali też do resortu o ich zmianę. Nie ukrywali również, że informacja o przedłużeniu prac nad ustawą niekoniecznie jest informacją złą. - Oczywiście widzimy potrzebę wprowadzania zmian, ale projekt w tym kształcie budził nasze duże zastrzeżenia - mówili nieoficjalnie.

Czytaj: Kuratorzy jeszcze poczekają na swoją ustawę>>

Finanse pogrzebały mnożnik dla pracowników sądów

W lipcu Ministerstwo Sprawiedliwości zawarło porozumienie ze związkami reprezentującymi pracowników wymiaru sprawiedliwości. Ustalono podwyżki w wysokości 900 złotych, ale resort poinformował, że na razie nie zostanie wprowadzony mnożnikowy system wynagrodzeń. Zakładała go ustawa o pracownikach wymiaru sprawiedliwości - nad jej założeniami pracowali m.in. przedstawiciele "Solidarności" Pracowników Sądownictwa. Problem w tym, że projekt przekazany związkom w czerwcu - nie spełnił ich oczekiwań. Mieli zastrzeżenia m.in. do zaproponowanego systemu kar, wskazywali na brak gwarancji odpowiedniego przygotowania do służby, brak stażu i łatwość w omijaniu procedury konkursowej, stabilności zatrudnienia, niezależności w powierzonych zadaniach. Ostatecznie - jak pisało Prawo.pl - na wprowadzenie mnożnika nie zgodził się minister finansów.

Czytaj: Związki sądów i prokuratury wywalczyły 900 zł, ale bez mnożnika>>

Nie będzie nowego kodeksu pracy

Rząd próbował zmienić kodeks pracy, który powstał w 1974 roku. Nowe rozwiązania opracowała powołana specjalnie do tego Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, składająca się z ekspertów – m.in. strony związków zawodowych i pracodawców.

Czytaj: Resort pracy chce nowego kodeksu>>

Nowych rozwiązań nie udało się jednak wprowadzić w życie. Rozłam nastąpił już na etapie głosowania projektów w komisji. Przeciwko pomysłom zmiany kodeksów opowiedziało się OPZZ, NSZZ "Solidarność" oraz Pracodawcy RP. W tej sytuacji resort pracy zrezygnował z reformy. - Nie wyobrażam sobie jednak, żeby nowe przepisy można było przyjąć bez zgody stron, które przy nich pracowały - mówiła szefowa resortu rodziny i pracy Elżbieta Rafalska.

Komisja zaproponowała m.in., by wszyscy, bez względu na staż pracy czy wykształcenie, mieli prawo do 26 dni urlopowych. Wśród propozycji znalazło się też wydłużenie czasu umów o pracę na okres próbny oraz zmiany zasad wypowiadania umów na czas określony i zmiany w działaniu organizacji związkowych w zakładach pracy.

Bez premii za szybkie rodzenie dzieci

Podczas jednej z konwencji rząd PiS zapowiedział wprowadzenie tzw. premii "za szybkie urodzenie drugiego dziecka". Takie rozwiązanie stosuje jeden ze skandynawskich krajów. Przyznawana jest tam "premia za szybkość" - jeśli kolejne dziecko urodzi się nie później niż 30 miesięcy od urodzenia poprzedniego, to urlop rodzicielski można wydłużyć nawet o rok. Pomysłu jednak nie wprowadzono w życie.

Mimo wyroku TK, rocznik '53 bez nowej ustawy

W ostatnich tygodniach media informowały o tym, że za tej kadencji PiS nie uda się także przeforsować ustawy, która dotyczy emerytur kobiet z rocznika 1953. Co prawda projekt przygotowali senatorowie, jednak w pracę nad nim włączyło się Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Według wyliczeń ZUS sprawa może dotyczyć ponad 75 tys. osób. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją. Więcej>>

Politycy PiS zapowiadali również reformę orzecznictwa. Z informacji Prawo.pl wynika, że projekt w tej sprawie jest już przygotowany, ale jego dalsze losy zależą od wyników wyborów. - Uznaliśmy, że najwłaściwszym momentem do spokojnej, racjonalnej, uargumentowanej reformy, co do której wszyscy są przekonani, będzie początek następnej kadencji, a nie okres kampanii wyborczej - mówiła minister Elżbieta Rafalska.

Miały być zmiany w handlu w niedziele

Nowelizacji nie doczekała się też ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta. Projekt ustawy w tej sprawie złożyli pod koniec 2018 r. posłowie PiS. Ma ona doprecyzować m.in. jakie placówki mogą być wyłączone spod zakazu handlu w niedzielę. O zmiany w prawie wnioskowała m.in. Państwowa Inspekcja Pracy oraz związkowcy. Argumentowali, że obecna ustawa jest mało precyzyjna i pozwala niektórym przedsiębiorstwom otwierać swoje sklepy w niedziele – jako placówki pocztowe.

 


Zmiany w podatkach częściowo ciągle w planach

Resortowi finansów udało się wprowadzić zapowiadane zwolnienie z podatku dochodowego dla młodych podatników. Od października obowiązuje również niższa stawka PIT. Natomiast mimo wcześniejszych zapowiedzi nie udało się jednak obniżyć stawek VAT. Maksymalna – mimo dobrych wyników finansowych budżetu państwa - cały czas wynosi 23 proc.

Ślad zaginął także po planowanej reformie podatków dochodowych, która miała być jednym z priorytetów rządu w 2019 roku. W miejsce obecnie obowiązujących przepisów ustawy o PIT i o CIT miały powstać trzy całkowicie nowe akty prawne. Jeden miał dotyczyć opodatkowania dochodów pracowników, drugi – podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, trzeci – opodatkowania dochodów kapitałowych.

Czytaj: Podatników czeka wielka rewolucja w opodatkowaniu dochodów>>

Rządowi nie udało się także zreformować kwestii proceduralnych postępowań podatkowych. Przepisy nowej ordynacji podatkowej nie zostały uchwalone. Ciągle nie ma też rzecznika praw podatnika.

Podatek cyfrowy sprawą otwartą

Pod znakiem zapytania pozostaje natomiast cały czas kwestia wprowadzenia w Polsce podatku cyfrowego. Ministerstwo Finansów potwierdzało taką chęć jeszcze w kwietniu, następnie zaczęło się z tego wycofywać. W ostatnich tygodniach przedstawiciele rządu coraz głośniej jednak mówią o potrzebie wprowadzenia tej daniny. Więcej>>

Lekarze i farmaceuci czekają na nowe ustawy

Dość długa jest też lista niezrealizowanych zapowiedzi legislacyjnych dotyczących ochrony zdrowia. Rząd obiecał np. ważne zmiany przepisów dla lekarzy i farmaceutów. Niestety żaden z tych projektów nie został uchwalony, a oba samorządy są rozczarowane. To strata także dla pacjentów, bo nie ma szansy na to, by farmaceuta mógł ocenić czy przyjmowane leki nie wchodzą w groźne interakcje albo wystawić im receptę na kontynuację leczenia. Więcej>>

Jeszcze 26 września, podczas obchodów Ogólnopolskiego Dnia Aptekarza, wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński deklarował projekt ustawy o zawodzie farmaceuty zostanie jeszcze w tej kadencji przedłożony Radzie Ministrów. Zapowiedział, że projekt na pewno zostanie przyjęty przez rząd, ale na uchwalenie w tej kadencji już nie ma szans. Więcej>>

Gdzie przepisy o jakości w ochronie zdrowia?

Wiele się mówiło o tym, że rząd ma się zająć projektem ustawy o jakości w ochronie zdrowia. O to, by te przepisy zostały uchwalone jak najszybciej apelował Rzecznik Praw Pacjenta. Projekt zakładał m.in.: utworzenie krajowego systemu monitorowania zdarzeń niepożądanych. Szpitale musiałyby prowadzić wewnętrzny rejestr takich zdarzeń i je analizować dzięki czemu byłaby szansa, by nie ukrywać – tak jak to się dzieje obecnie - podobnych pomyłek w przyszłości. Więcej>>

Porady pielęgniarskiej też nie ma

Minister Zdrowia w porozumieniu podpisanym ze Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych obiecał m.in., że wprowadzi poradę pielęgniarską. Wtedy Narodowy Fundusz Zdrowia miałby osobno zapłaci za wizytę, podczas której pielęgniarka zbada pacjenta i wypisze receptę na kontynuację leczenia, albo przyjmie chorego, który z objawami np. przeziębienia zgłosi się do przychodni. Za zapowiedziach się skończyło. Więcej>>

Masa nowych obietnic wyborczych

Prawo i Sprawiedliwość w obietnicach wyborczych zapowiedziało budowę polskiej fabryki leków osoczopochodnych, włączenie porad i konsultacji telemedycznych do koszyka świadczeń, rozszerzenie badań diagnostycznych, na które może skierować lekarz rodzinny i premiowanie oddziałów położniczych, w których będzie dostępność do znieczulenia porodu. W sprawie psychiatrii dzieci i młodzieży czy działania SOR-ów nie ma nowych zapowiedzi.
Natomiast Koalicja Obywatelska obiecuje m.in.: zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6 procent PKB;  maksymalnie 21 dni oczekiwania na wizytę u specjalisty i maksymalnie 60 minut oczekiwania na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, darmowe in-vitro i znieczulenie przy porodzie oraz utworzenie zawodu asystenta lekarza, co ma uwolnić lekarzy od biurokracji.

Finanse samorządów czekają na rozwiązania

Rząd obiecał samorządom rozwiązanie problemu systemu finansowego. Rozpoczął współpracę z ekspertami samorządowymi nad zmianą systemu finansów samorządowych. Samorządowcy chcą zmienić ustawę o dochodach JST i stworzyć właściwy mechanizm wyrównawczy, między innymi po to, żeby wspierać najmniejsze i najbiedniejsze jednostki samorządu terytorialnego.
Według samorządów konieczna jest też rekompensata zmian w podatkach, przez które zmniejszą się ich dochody. Według rządu rekompensatą dla samorządów są rosnące dochody z podatku PIT.  

Czytaj: Raport: Drastycznie rosną wydatki samorządów, także na pensje>>

Postulaty kadr pomocy społecznej i projekt nowelizacji czekają

Mimo, że rząd planował przyjąć projekt nowelizacji ustawy o pomocy społecznej w trzecim kwartale 2019 r., prace nie zostały zakończone. Jak nas informuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, resort wciąż pracuje nad propozycją zmian. Projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów jest obecnie na etapie przed przekazaniem do  uzgodnień, konsultacji publicznych oraz opiniowania.
Problemy kadrowe w ośrodkach pomocy społecznej środowisko sygnalizuje od dawna, od przeszło roku trwa protest. Przyjmuje on różne formy – lokalnie spory zbiorowe i akcje protestacyjne. Planowany jest też ogólnopolski strajk.
Czytaj też: Strajk pracowników pomocy społecznej zawieszony, rośnie liczba lokalnych protestów>>

Ułatwienie w urzędach

W porządku powyborczego posiedzenia Sejmu starej kadencji jest projekt ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne, ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego i ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnym. Rząd chce wprowadzenia Rejestru Danych Kontaktowych, który zapewni bezpośredni kontakt administracji z obywatelem. Na zasadzie dobrowolności gromadzone będą tam dane kontaktowe obywateli (imię i nazwisko, numer PESEL, adres e-mail lub numer telefonu komórkowego, a w przyszłości elektroniczny adres do doręczeń). Nie ma jednak pewności, czy ustawa ta zostanie na tym posiedzeniu uchwalona.

Czytaj: Rejestr Danych Kontaktowych umożliwi bezpośredni kontakt urzędnika z obywatelem>>

Gdzie ustawa o jawności życia publicznego?

Rząd w tej kadencji zapowiadał szumnie uchwalenie dwóch bardzo ważnych projektów dla przedsiębiorców. Jeden, to projekt ustawy o jawności życia publicznego firmowany przez Mariusza Kamińskiego, wówczas koordynatora służb specjalnych, obecnie ministra spraw wewnętrznych i Michała Wąsika, ministra w kancelarii premiera. Drugi to projekt nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Promował go Zbigniew Ziobro i wiceminister Marcin Warchoł. Więcej>>

Pierwszy przewiduje, że nawet marginalny udział Skarbu Państwa może przekształcić firmę w tzw. spółkę zobowiązaną, podlegającą restrykcyjnej kontroli. Członkowie zarządów spółek zobowiązanych, czyli takich, w których ponad 20 proc. udziałów ma Skarb Państwa lub samorząd nie będą mogli, np. prowadzić działalności gospodarczej nie związanej z zarządzaniem spółką zobowiązaną, czy odpłatnie zasiadać w innych zarządach. Projekt jednak utknął na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Ustawa o odpowiedzialności firm do kosza

Z kolei projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych ma ułatwić karanie firm. Do przypisania odpowiedzialności nie będzie już niezbędny wyrok skazujący osobę fizyczną. Spółkom, ale też spółdzielniom, które mają cokolwiek wspólnego z działalnością przestępczą będą grozić milionowe kary, a nawet likwidacja. I to nie tylko za bezpośredni udział jej pracowników, w czynie zabronionym, ale też za brak nadzoru nad sprawcą przestępstwa, np. kontrahentem. Sąd będzie mógł nałożyć od 30 tys. zł do 30 mln kary na taki podmiot (obecnie od 1 tys. zł do 5 mln zł), zakazać zawierania umów, a także zlikwidować go. Więcej>>

Ten projekt jest już w Sejmie, ale zgodnie z zasadą dyskontynuacji po wyborach trafi do kosza. To nie oznacza jednak, że rząd nie wróci do obu projektów. Zgodnie bowiem z nową dyrektywą unijną kraje UE mają dwa lata na wdrożenie przepisów skutecznie chroniących sygnalistów. Oba projekty je zawierają. Zgodnie z tym o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za zignorowanie sygnalisty grozić będzie nawet 60 mln zł kary. Przeciwko obu projektom protestują organizacje pracodawców.

W edukacji nie wszystko się udało

Prawo i Sprawiedliwość spełniło dużą część obietnic wyborczych, związanych ze zmianami w oświacie, wątpliwości budzi natomiast jakość samej reformy oraz potrzeba jej wprowadzania. Do rzeczy, które zdecydowanie nie udały się partii rządzącej, należy obiecana w 2014 r. likwidacja biurokracji.

Jak podkreślał PiS: "dyrektorzy i nauczyciele gubią się w gąszczu niepotrzebnych i niejasno sformułowanych przepisów.  Zmienimy  to,  wprowadzając  jednolitą  ustawę  o  organizacji  oświaty,  która  scali  wiele  zapisów znajdujących się w różnych aktach prawnych o mocy ustawy i rozporządzeń". Po czteroletniej kadencji podwaliny systemu oświaty zamiast jednej, tworzą aż cztery ustawy. Bo choć faktycznie uchwalono jednolitą ustawę czyli Prawo oświatowe, to utrzymano w mocy część przepisów ustawy o systemie oświaty. Sprawy związane z nakładami na oświatę przeniesiono do ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, a wisienką na torcie jest uregulowanie dużej części spraw w okresie wprowadzania reformy w ustawie - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe. Do wszystkich tych aktów wydano przepisy wykonawcze, pozostawiając w mocy dużą część rozporządzeń, które obowiązywały dotychczas - wspomniany w programie gąszcz przepisów nie tylko nie zmalał, ale osiągnął niespotykaną wcześniej skalę.

 


Zasady awansu czekają na regulację

Nie udało się też rozwiązać problemów związanych z awansem zawodowym nauczycieli. W programie z 2014 roku PiS obiecał, że zapewni pedagogom możliwość dalszego specjalistycznego awansu, po uzyskaniu tytułu nauczyciela dyplomowanego i wprowadzi dodatkowe stopnie specjalizacji zawodowej. Takiej próby w ogóle nie podjęto - zmiany w tej materii polegały na wydłużeniu ścieżki awansu, a i tak ostały się jedynie przez rok. Od 1 września 2019 r. wrócono do obowiązujących od wielu lat regulacji w tym zakresie. Nauczyciele nie uzyskali też żadnych nowych uprawnień do egzekwowania dyscypliny na lekcji, co również w 2014 obiecywało Prawo i Sprawiedliwość.

Nie stworzono też Narodowego Instytutu Wychowania, Programów Szkolnych i Podręczników - jednostka ta miała zastąpić Ośrodek Rozwoju Edukacji, Instytut Badań Edukacyjnych i Centrum Informatyczne Edukacji. Instytut miał uporządkować rynek podręczników i w drodze konkursu wybierać po maksymalnie trzy podręczniki dla danego przedmiotu. Prawo i Sprawiedliwość obiecało także objęcie przedszkolaków subwencją oświatową, czego również nie wdrożono.

Niedokończona reforma w uczelniach

Nie do końca udały się też zapowiadane zmiany w szkolnictwie wyższym - nie zlikwidowano Krajowych Ram Kwalifikacji, choć w programie PiS podkreślał, że będzie to jedna z pierwszych inicjatyw ministerstwa. Nie do końca wywiązano się też z obietnicy wyeliminowania patologii przy przyznawaniu habilitacji. Obowiązkowe kolokwium dotyczy jedynie niektórych nauk (humanistycznych, społecznych i teologicznych). Nie sprecyzowano też do końca, jak powinno wyglądać i co obejmować.

Nie można też raczej mówić o odejściu od modelu bolońskiego, które zapowiadał PiS w 2014 r. - choć faktycznie nieco poszerzono katalog kierunków wykładanych w formie studiów jednolitych magisterskich (np. włączono do niego pedagogikę przedszkolną i wczesnoszkolną).
Czytaj: Opublikowano ustawę 2.0 >>

Autorzy: Krzysztof Koślicki, Katarzyna Kubicka-Żach, Jolanta Ojczyk, Patrycja Rojek-Socha, Monika Sewastianowicz, Paweł Żebrowski, Krzysztof Sobczak, Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska