Na stronach Sądu Najwyższego pojawił się właśnie wyrok z 29 października w sprawie o kredyt denominowany do franka szwajcarskiego wraz z uzasadnieniem (sygn. IV CSK 309/18). SN w składzie: Wojciech Katner (przewodniczący, sprawozdawca) Marian Kocon i Anna Owczarek nie zgodził się z sądami pierwszej i drugiej instancji, które unieważniły taką umowę jako sprzeczną z art. 58 par. 1 i art. 353 1 kodeksu cywilnego oraz z art. 69 ust. 1 prawa bankowego. SN uznał, że umowa zawiera niedozwoloną klauzule walutowe dotyczące denominacji – przeliczenia kredytu wyrażonego we franku na złotówki, które należy z niej wyeliminować. Po usunięciu nieuczciwej klauzuli, jak wskazał TSUE, pozostaje zaś ustalić, czy zgodnie z polskim prawem umowa dalej może funkcjonować. I zdaniem SN – może. Dlatego SN uchylił zaskarżony przez bank wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Prawnicy nie mają wątpliwości, że jest to ważne orzeczenie, wskazujące konkretną drogę w większości spraw frankowych, korzystną dla kredytobiorców. Co ważne, SN nie powołał się na orzeczenie z 4 kwietnia 2019 roku, sygn. III CSK 159/17  oraz z 9 maja (sygn. I CSK 242/18). Oba korzystne dla frankowiczów wydały jednak składy złożone z tzw. nowych sędziów, wskazanych przez nową KRS. A te mogą zostać podważone, bo Sąd Apelacyjny w Krakowie skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE o to, czy nowi sędziowie SN są sędziami w rozumieniu prawa unijnego. Za to SN przytoczył wyrok  z 24 października 2018 r. (II CSK 632/17) wydany w tzw. starym składzie SN.

Chcesz wiedzieć więcej o sprawach frankowych? Pobierz bezpłatny e-book o konsekwencjach prawnych i ekonomicznych wyroku TSUE w sprawie Dziubak >>

 


Prawnicy: przełomowy wyrok

Prawnicy broniący frankowiczów wskazują na kilka ważnych aspektów uzasadnienia. Po pierwsze dotyczy  kredytu denominowanego, a więc takiego, gdzie kwota w umowie została określona we frankach szwajcarskich, a wypłata nastąpiła już w złotówkach. Kilka wcześniejszych wyroków SN dotyczyło kredytów indeksowanych, czyli kwota w umowie była wyrażona w złotówkach, a następnie była indeksowana do franka. Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WNLegal Wątrobiński, Nartowski nie ma wątpliwości, że to ważny wyrok z kilku powodów. - Sąd Najwyższy wskazał, dlaczego tzw. umowy denominowane mogą nadal funkcjonować po wypadnięciu z nich niedozwolonych postanowień walutowych, podobnie jak indeksowane. Tym samym zrównał umowy denominowane i indeksowane, wskazując, że podana w umowie kwota w CHF służyła ukryciu rzeczywistych zamiarów stron. Ucięto tym samym błędny pogląd, że wskazanie w umowie konkretnej kwoty w CHF może wpływać na ocenę potencjalnych roszczeń kredytobiorcy - ocenia mec. Nartowski. Podobny pogląd był wyrażony w analizie pt. "Kredyty walutowe. Węzłowe zagadnienia" przygotowanej na zlecenie Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego i opublikowanej w sierpniu 2018 roku na jego stronach. Damian Nartowski dodaje, że już kilka lat temu, jeden ze świadków banku w trakcie postępowania zeznał, że tak naprawdę charakter obu umów niczym się nie różni. - W efekcie są to tożsame produkty, tylko funkcjonujące pod inną nazwą, pozornie wpisane w inne wzorce umowne, w istocie zawierające ten sam, wadliwy mechanizm zbudowany wokół waluty obcej - tłumaczy Damian Nartowski. I dodaje, że omawiany wyrok SN upraszcza postępowania dotyczące kredytów frankowych, zarówno bankom jak i kredytobiorcom. - Gdy po wyeliminowaniu klauzul walutowych umowa może trwać nadal, nie ma problemu z rozliczeniem świadczeń i niepewnością, co dalej, które mogą wystąpić po zasądzeniu ustaleniu nieważności umowy - podkreśla Damian Nartowski.

Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny Grzybowski Polak, podkreśla, że jest to pierwsze orzeczenie Sądu Najwyższego wydane po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie C-260/18  i powołujące się na to właśnie rozstrzygniecie pytań prejudycjalnych.  
- Ponadto warto zwrócić uwagę, że zapadło ono w innym składzie sędziowskim, niż choćby wyroki z 4 kwietnia i 9 maja br., co jest wyraźnym sygnałem, że wyrok TSUE zmienił proporcje na korzyść konsumentów, a być może doprowadził do ujednolicenia stanowiska Sądu Najwyższego w przedmiocie kredytów zarówno indeksowanych, jak i denominowanych - zauważa Tomasz Konieczny. I dodaje, że SN po raz kolejny potwierdził, co jeszcze dzisiaj kwestionują pełnomocnicy banków na salach sądowych i w pismach procesowych, że klauzule odnoszące się do kursów kupna czy sprzedaży z tabel kursowych banków są niedozwolone i nie wiążą konsumentów. I tak jak w wyroku z 7 listopada wskazał, że nie nie można ich zastąpić.

Jan Kieszczyński, adwokat z kancelarii NGL Wiater, zgadza się z ustaleniami wyroku, co do kwestii nieważności. - Nie można mówić o nieważności kredytów tak indeksowanych, jak i denominowanych - tłumaczy mec. Kieszczyński. Jego zdaniem jednak wyrok prześlizguje się po najtrudniejszym elemencie spraw frankowych, zakładając, że tabele ustalane przez banki były nieuczciwe i wywraca też sens ekonomiczny zawartych umów kredytowych, nie dostrzegając, że polskie prawo pozwala ustalić kurs sprawiedliwy.

Z kolei Kacper Sampławski, radca prawny partner zarządzający w kancelarii KSlegal zwraca uwagę, że SN ustalił, że w kredycie denominowanym kwotą są pieniądze, jakie zostały wypłacone w złotych do dyspozycji konsumenta w celu uiszczenia należności osobie trzeciej, czyli sprzedającemu nieruchomość. Damian Nartowski pozytywnie jeszcze ocenia, krytykę oświadczeń o świadomości ryzyka kursowego czy walutowego podpisywanych przez klientów, których treść w żaden sposób nie realizowała obowiązku informacyjnego. Tyle prawnicy. Wyrok dotyczy umowy zawartej przez bank BPH, i wszystko wskazuje, że jego następcą obecnie jest bank Pekao SA, który poprosiliśmy o jego ocenę. Jego Biuro Komunikacji Korporacyjnej  odpisało jednak, że nie komentuje tego orzeczenia, i nie odpowiedziało na żadne nasze pytanie. 

Bank pozwał frankowicza, który przestał spłacać kredyt

Wyrok z 29 października dotyczy kredytu hipotecznego udzielonego na kwotę 25 tys. franków szwajcarskich w 2004 r. na 22 lata, oprocentowanego stawką LIBOR i marżą w wysokość 2,6 proc. Zgodnie jednak z załącznikiem do umowy, kwota kredytu była wypłacona w złotych polskich po przeliczeniu według kursu kupna waluty z tabeli kursu banku ogłaszanej w dniu wypłaty kredytu lub jego transzy. Kwota spłaty miała zaś podlegać przeliczeniu na złote po kursie sprzedaży waluty zgodnie z tabelą kursów banku ogłaszaną na koniec dnia spłaty. W 2008 roku kredytobiorca przestał spłacać kredyt, a w efekcie bank wypowiedział mu umowę i domagał się spłaty zadłużenia. I tak za sprawą banku sprawa trafiła do sądu. Zarówno Sąd Okręgowy w pierwszej instancji jak i apelacyjny w drugiej instancji oddaliły powództwo banku. SO wskazał,  że zawarte w umowie klauzule walutowe są niedozwolone według art. 3851 par. 1 kc., a w konsekwencji uznał umowę za nieważną jako sprzeczną z jako sprzeczną z art. 58 par. 1 i art. 3531 k.c. oraz z art. 69 ust. 1 prawa bankowego. W tej sprawie zaś bank nie wskazał wysokości zadłużenia. Sąd wyjaśnił, że bank domagał się zasądzenia od pozwanego nie tego, co nienależycie świadczył (kwota w złotych), lecz tego, co w swojej ocenie na gruncie zawartej umowy powinien był świadczyć, a więc oddać do dyspozycji pozwanego na cel objęty umową kwoty należnej we frankach szwajcarskich. Według SA charakter kredytu jako denominowanego do waluty obcej nie odpowiadał treści sporządzonej umowy, a sprzeczność jej postanowień z art. 69 prawa bankowego, który nakazuje umieszczenie w umowie jednoznacznej kwoty kredytu, którą bank oddaje do dyspozycji kredytobiorcy, sprawiła, że umowa ta była nieważna.

 


Sprawa trafia do Sądu Najwyższego

W skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego bank wskazywał - po pierwsze - na błędne przyjęcie nieważności umowy z uwagi na brak określenia kwoty oddanej kredytobiorcy do dyspozycji w walucie, w jakiej kredyt został udzielony, tj. w złotych polskich, a po drugie nie zgodził się z tym, że klauzula waloryzacyjna jest sprzeczna z naturą kredytu oraz zasadami współżycia społecznego, z uwagi na brak ograniczenia ryzyka kursowego, jednokierunkowy charakter waloryzacji i posłużenie się nieobiektywnym miernikiem waloryzacji, co według sądu skutkowało zachwianiem równowagi stron, a w konsekwencji ustaleniem nieważności całej umowy.  

SN odkrył kamuflaż rzeczywistych intencji banku

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu podkreślił że kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sporu między stronami ma określenie charakteru prawnego zawartej umowy. Wskazał, że w umowie należy wskazać kwotę kredytu, jest to bowiem jej istotny element (essentialia negotii). Zaś w analizowanej umowie, poza jednorazowym wskazaniem w niej franków szwajcarskich mających być walutą kredytu, więcej się o nich nie wspomina. Całe postępowanie związane z zawarciem oraz zrealizowaniem umowy ze strony kredytodawcy oraz świadczenie zapłaty kredytobiorcy stanowiące zwrot kredytu w ciągu lat obowiązywania umowy miało nastąpić w złotych. Co więcej zwrot świadczenia też miał nastąpić w złotych. Sformułowanie umowy w taki sposób, że w pierwszym jej merytorycznym postanowieniu (par. 2 umowy) bank umieścił kwotę kredytu w CHF, wobec całej pozostałej treści umowy i jej załączników jest tylko niezasługującym na ochronę kamuflażem rzeczywistych intencji tego Banku. Dlatego zdaniem SN, zwarta umowa kredytu hipotecznego dotyczy złotówek, i to ich dotyczy klauzula waloryzacyjna. Według SN fakt, że kwota kredytu nie została określona w złotych nie skutkuje nieważnością, bo można tę kwotę ustalić. Jest nią kwota pieniędzy, jaka została oddana w złotych do dyspozycji pozwanego w celu uiszczenia należności osobie trzeciej, czyli deweloperowi. Dlatego nie można uznać umowy za nieważną, zwłaszcza, że mogłoby się to okazać niekorzystne zarówno dla kredytobiorcy, jak i banku. W tej sytuacji należy zbadać, czy zawarte klauzule waloryzacyjne są uczciwe.

Klauzule denominacyjne nie odnoszą się do świadczenia głównego

Zdaniem SN, w tej sprawie nie budzi wątpliwości fakt, że klauzulę waloryzacyjną należy uznać za niedozwoloną. Odwołanie do kursów walut zawartych w „Tabeli kursów” oznacza naruszenie równorzędności stron umowy przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków między partnerami stosunku obligacyjnego. A zgodnie z wyrokiem SN z 24 października 2018 r. II CSK 632/17 takie postanowienia są bezskuteczne. Następnie SN odniósł się do unijnej dyrektywy 93/13  w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich i orzecznictwa TSUE. Wskazał, że ich celem jest osiągnięcie stanu „niezwiązania” konsumenta zakwestionowanymi postanowieniami umownymi, przy jednoczesnym (na ile to możliwe) utrzymaniu w mocy umowy. Uznał więc, że niedozwolone klauzule należy wyeliminować z umowy.

Co z umową bez klauzul waloryzacyjnych

Powstaje pytanie, co dalej. Tu SN odniósł się do orzeczenia TSUE w sprawie Dziubak. Jego zdaniem TSUE wskazuje dwie możliwości rozstrzygnięcia. Pierwsza, to ustalenie, czy taka umowa może obowiązywać w pozostałym zakresie. Druga, to uznanie jej za nieważną, zwłaszcza ze względu na brak któregoś z koniecznych składników (essentialia negotii). W tej sprawie zatem trzeba ustalić, czy klauzula waloryzacyjna odnosi się do świadczenia głównego. I tu SN uznał, że klauzula denominacyjna spełnia jedynie rolę dodatkowego mechanizmu przeliczeniowego. A zatem jej usunięcie nie musi spowodować unieważnienia całej umowy, zwłaszcza że można określić świadczenie stron w walucie. W efekcie zwrot kredytu, czego domaga się bank, obejmowałby kwotę nominalną przekazaną deweloperowi i odsetki. I tu SN wskazał, że nie ma  powodu, aby oprocentowanie było według innej stawki niż LIBOR. Nie może to być WIBOR, bo nie występuje w ogóle w umowie. Co więcej, zawierając umowę w 2004 roku, żadna ze stron nie brała go pod uwagę, bo umowa z nim byłaby pozbawiona racjonalności. SN mówi też, że takiej  niekompletnej umowy nie da się uzupełnić przepisami dyspozytywnymi. Wprawdzie w piśmiennictwie i dotychczasowym orzecznictwie dopuszczało się takie działanie, ale powinny one mieć charakter wyjątkowy. Takim, działaniom sądu, który stwierdzi nieuczciwy charakter postanowienia umownego, sprzeciwia się bowiem unijna dyrektywa 93/13. Dlatego SN uznał za właściwe "odfrankowienie" kredytu.

Jan Kieszczyński nie zgadza się z takim podejściem. - Przecież w polskim systemie prawnym funkcjonują przepisy regulujące wyznaczanie kursów walut i nie można poważnie twierdzić, że polskie prawo milczy w kwestii uznania jaki kurs jest sprawiedliwy. Nie dostrzeganie tego jest niebezpieczne z perspektywy obowiązującej wszystkich uczestników obrotu zasady, że umów należy dotrzymywać (pacta sunt servanda). W efekcie w miejsce zawartej przez strony umowy tworzony jest zupełnie inny twór, nieznany obrotowi - tłumaczy mec. Kieszczyński.

Na koniec SN podkreślił, że rozstrzygnięcie sporu powinno uwzględniać interesy obu stron umowy, ważyć je i odpowiadać poczuciu sprawiedliwości. - Takie podejście do nieważności umowy koresponduje z zasadą prawa UE wynikającą z dyrektywy 93/13, którą przywołał TSUE w sprawie Dziubak. TSUE uznanie sytuacji jednej ze stron umowy, zgodnie z prawem krajowym, za decydujące kryterium rozstrzygające o dalszym losie tej umowy wskazał za niedopuszczalne (pkt. 41 uzasadnienia) - podsumowuje Kacper Sampławski.

Pozostaje niedosyt

Tyle, że część prawników zwraca uwagę, że sentencja wyroku mówi tylko o oddaleniu powództwa banku, a część sądów za wiążącą uznaje tylko ją. W efekcie część sądów nadal może zasądzać nieważność. Wówczas pozostaje pytanie, co dalej.  A to nie jedyna wątpliwość. - Brakuje mi w omawianym wyroku pogłębionej analizy z jakich przyczyn Sąd Najwyższy, w świetle orzeczeń w sprawach C-118/17, C-260/18, III CSK 159/17 czy I CSK 242/18 uznał klauzule przeliczeniowe za element waloryzacji, uboczny. W dalszym ciągu może to powodować dualizm rozstrzygnięć w sprawach frankowych. Wydaje się, że nadszedł czas na uchwałę powiększonego składu Sądu Najwyższego w tym zakresie  - podkreśla Damian Nartowski.

 

Sprawdź, o czym mówią przepisy powołane w wyroku:

  • Zgodnie z art. art. 3531 k.c. strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie, zasadom współżycia społecznego.
  • Art. 3851 par. 1 kc mówi, że postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
  • Zgodnie z art. 58 § 1 kc czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna. 
  • Art. art. 69 ust. 1 prawa bankowego w umowie kreytu bank zobowiązuje się m.in.: oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel.