Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie „polskiego” sporu o kredyt indeksowany kursem CHF Justyny i Kamila Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank (sprawa  C-260/18) jest korzystny dla frankowiczów. Tak twierdzą ich prawnicy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Finansowy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zdaniem prawników TSUE dał polskim sądom jasną wskazówkę, że mogą albo unieważniać umowy albo "odfrankowić" kredyt.  Inaczej uważa Związek Banków Polskich, który we wtorek 8 października wydał kolejne stanowisko w sprawie wyroku TSUE. Pierwsze ogłosił w czwartek tuż po publikacji wyroku. Prawnicy frankowiczów nie zgadzają się z nim. 

Czytaj również: Sądy częściej orzekną na korzyść frankowiczów >>

 


Brak rozstrzygnięcia o abuzywności

ZBP podkreśla, że Trybunał nie rozstrzygał o abuzywności kredytów walutowych, nie badał w ogóle tej kwestii, nie rozstrzygał nawet o abuzywności postanowień umownych w sprawie będącej przedmiotem zapytania. - Wyrok TSUE dotyczy wyłącznie sytuacji, w której sąd krajowy uprzednio stwierdzi abuzywność danego postanowienia umownego. Do wyłącznej kompetencji sądów krajowych należy więc ocena, czy dane postanowienie umowne w okolicznościach danej sprawy może zostać uznane za abuzywne. Oznacza to, że każda klauzula musi być indywidualnie badana przez sąd krajowy na gruncie danego stanu faktycznego i w oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy - czytamy w stanowisku ZBP. TSUE jednoznacznie przesądza, że to do sądów krajowych należy rozstrzyganie, czy dane postanowienie w okolicznościach zawisłej przez nim sprawy może zostać uznane za abuzywne.  Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Grzybowski, Polak przyznaje, że TSUE nie zastanawiał się już na tym, czy klauzule wprowadzające do umowy ryzyko kursowe w powiązaniu do tabel kursowych danego banku są nieuczciwe,  ale dlatego, że jest to jest już oczywiste i przesądzone. - TSUE odpowiedział więc, co zrobić z umową, z której te abuzywne klauzule muszą wypaść - uważa mec. Konieczny.

Nie dla kredytu w złotówkach z oprocentowaniem LIBOR

Ponadto zdaniem ZBP wbrew pierwszym obiegowym opiniom wyrok nie powtarza opinii Rzecznika Generalnego Giovanniego Pitruzzelli w przedmiocie przekształcenia kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR oraz możliwości zastosowania przepisów dyspozytywnych. - W odróżnieniu do opinii Rzecznika Generalnego, TSUE sceptycznie odniósł się do możliwości przekształcenia kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR. Podzielając w tym zakresie obawy wyrażone przez sąd krajowy, który wskazał, że przekształcenia kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR może być niezgodne z prawem polskim - uważa zespół prawno prawno-legislacyjny ZBP, który opracował stanowisko.

Jego zdaniem Trybunał nie podzielił więc opinii rzecznika, który jako alternatywę do nieważności stawiał przekształcenie kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR. - Trybunał podzielił natomiast obawy wyrażone przez sąd krajowy i dlatego nie potwierdził opcji uznania umowy za kredyt w PLN oprocentowany według LIBOR. Zdaniem Trybunału opcja przekształcenia kredytów walutowych w kredyty złotowe z pozostawieniem stawki LIBOR mogłaby być zbyt daleko idącą ingerencją w charakter głównego przedmiotu umowy - czytamy w stanowisku. Zdaniem mec. Koniecznego TSUE nie widzi przeszkody w uwzględnieniu powództwa kredytobiorcy-konsumenta polegającego na domaganiu się przekształcenia kredytu w złotowy oprocentowanego stawką LIBOR plus marża. - Jeśli jednak sąd krajowy uzna, że w świetle polskich przepisów taka umowa jest niedopuszczalna, to powinno to prowadzić do upadku danej umowy kredytu, tzn. uznania ją za nieważną od samego początku - uważa Tomasz Konieczny.

 


Dopuszczalność uzupełnienia luki w umowie po usunięciu klauzul abuzywnych

ZBP wskazuje, że Trybunał kolejny raz potwierdził, że ocena umowy nie powinna odbywać się w sposób automatyczny. To do sądu krajowego należy również ocena, czy po stwierdzeniu abuzywności danego postanowienia umowa - zgodnie z prawem krajowym - nie może dalej obowiązywać bez niego. Dopiero, gdy sąd dojdzie do takiego przekonania, klient wyraża zgodę na utrzymanie danych uznanych za abuzywne postanowień lub wyraźnie się temu sprzeciwia. Według ZBP TSUE wyraźnie dopuszcza możliwość uzupełniania przez sąd krajowy luk w umowie spowodowanych usunięciem postanowienia uznanego za abuzywny przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, gdy usunięcie abuzywnego warunku zobowiązywałoby sąd krajowy do niekorzystnego dla konsumenta unieważnienia umowy w całości. - W polskim prawie obowiązuje norma dyspozytywna wskazująca bezpośrednio zasady przeliczeń kursowych, wiążące strony umowy, jeśli w umowie nie uzgodniono inaczej. Zgodnie z art. 358 § 2 Kodeksu cywilnego wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna zastrzega inaczej - czytamy w stanowisku. Przepis ten obowiązuje od 24 stycznia 2009 roku, a zdecydowana większość umów o kredyt indeksowany lub denominowany w walucie obcej zawarta została między 2005 a 2009 rokiem. Mec. Konieczny wskazuje jednak, że to sąd winien zapytać kredytobiorcę, czy wyraża zgodę za zaniechanie stosowania sankcji nieważności. - Jeśli konsument takiej zgody nie wyrazi, wówczas sąd obowiązany jest stwierdzić upadek danej umowy kredytu, bez możliwości decydowania za słabszą stronę umowy - dodaje mec. Konieczny. Z kolei Marcin Szymański, adwokat i partner w kancelarii Drzewiecki Tomaszek, wskazuje, że nie będzie więc już możliwe "ratowanie" kredytobiorców wbrew ich woli, implementując do umowy klauzule odwołujące się do średniego kursu walut w NBP.  -W praktyce oznacza to, że abuzywne postanowienia będą mogły być zastępowane jedynie w wyjątkowych i bardzo rzadkich przypadkach i tylko za zgodą kredytobiorcy – podkreśla mec. Szymański.

 

Chcesz wiedzieć więcej o kredytach frankowych? Pobierz bezpłatny e-book o konsekwencjach prawnych i ekonomicznych wyroku TSUE w sprawie Dziubak >>

 

Ocena skutków nieważności

To sąd krajowy powinien zająć stanowisko, czy unieważnienie umowy wywołałoby niekorzystne skutki dla konsumenta - podkreśla ZBP. - Oznacza to, że po stronie sądów krajowych należy obowiązek uświadomienia i poinformowania konsumentów o ich sytuacji prawnej związanej ze stwierdzeniem nieważności umowy i konsekwencjach finansowych spowodowanych takim orzeczeniem. Zdaniem ZBP upadek umowy prowadzi do niekorzystnych skutków dla obu jej stron, co które wynikają z przepisów prawa. Jak podkreślają autorzy stanowiska bankowi bowiem przysługuje roszczenie o zwrot wypłaconego kapitału oraz roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z tego kapitału. Przez czas ustalony w umowie, kredytobiorca mógł bowiem korzystać z oddanego mu kapitału, natomiast bank nie mógł żądać jego zwrotu przed nadejściem terminu określonego w umowie. To świadczenie banku ma również swoją wartość, której zwrotu bank może domagać się na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu. Prawomocny wyrok stwierdzający nieważność ma charakter konstytutywny i dopiero z chwilą uprawomocnienia wyroku stwierdzającego nieważność zaczyna biec termin przedawnienia w zakresie rozliczenia stron, który dla banku wynosi 3 lata. W przypadku unieważnienia umowy roszczenie banku mogłoby istotnie przewyższyć stan zobowiązań, który istniałby przy utrzymaniu umowy w mocy - czytamy w stanowisku.

Prawnicy frankowiczów kontrują ZBP

Z takim poglądem nie zgadzają się prawnicy broniący frankowiczów. - Bieg terminu przedawnienia roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia rozpoczyna się niezwłocznie po dacie, w której świadczenie to zostało spełnione. Dla roszczeń banku ten termin wynosi trzy lata, dla roszczeń konsumentów dziesięć lat. Roszczenia banków wynikające z nieważnych umów o kredyt indeksowany i denominowany w walucie obcej są w większości przypadków już przedawnione - mówi Marcin Szymański, adwokat, partner w kancelarii Drzewiecki i Tomaszek.

Pobierz opinię prawną mec. Marcina Szymańskiego na temat skutków prawnych nieważności umowy!
Sprawdź, co może kredytobiorca, a co może bank >>

Zgodnie z art. 1171 kodeksu cywilnego w wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi biorąc pod uwagę: długość terminu przedawnienia, długość okresu od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia, charakter okoliczności, które spowodowały niedochodzenie roszczenia przez uprawnionego, w tym wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie uprawnionego w dochodzeniu roszczenia. Mec. Szymański przyznaje, że być może sądy, kierując się zasadami słuszności nie będą uwzględniać przedawnienia roszczeń banków. - Nawet wówczas konsument po ok. 10 latach spłacania kredytu zwraca na rzecz banku ok. 50 proc. wysokości wypłaconej mu kwoty - szacuje mec. Szymański. Jego zdaniem banki nie mogą liczyć na złagodzenie skutków nieważności przez występowanie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. -  Gdyby banki mogły liczyć na to, że jeśli zawierane przez nie z konsumentami umowy kredytu okażą się nieważne na skutek abuzywności zamieszczonych w nich postanowień, skutki nieważności umowy będą zastąpione możliwością domagania się „rynkowego” wynagrodzenia za korzystanie z wypłaconej w wykonaniu nieważnej umowy kredytu  kwoty, stanowiłoby to wręcz zachętę do stosowania nieuczciwych postanowień w umowach kredytu, prowadzących do nieważności całej umowy - podkreśla mec. Szymański. - W przypadku występowania przez banki z tak konstruowanymi roszczeniami zasadnym wydaje się wystąpienie przez sąd do TSUE z pytaniem prejudycjalnym odnośnie jego dopuszczalności świetle celów dyrektywy 93/13/EWG - podsumowuje mec. Szymański.