Sąd Apelacyjny w Warszawie w poniedziałek, 14 października rozstrzygał apelację Getin Banku od wyroku sądu I instancji - Sądu Okręgowego w Warszawie. Ten stwierdził nieważność umowy kredytu indeksowanego do franka na kwotę 144 tys. złotych z uwagi na zamieszczenie w niej abuzywnego mechanizmu indeksacji oraz sprzeczność z naturą zobowiązań - ustalenia kwoty kredytu do zwrotu samodzielnie przez bank. Tak uznał sędzia Kamil Gołaszewski - ten, który skierował pytanie prejudycjalne do TSUE.

Chcesz wiedzieć więcej o kredytach frankowych? Pobierz bezpłatny e-book o konsekwencjach prawnych i ekonomicznych wyroku TSUE w sprawie Dziubak >>

Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie: Jolanta Pyźlak, Grzegorz Tyliński, Ksenia Filcek – Sobolewska nie podzielił jednak wszystkich jego poglądów. Zgodził się, że abuzywne klauzule wypadają z umowy, ale to jednak nie oznacza jej upadku - może ona nadal wiązać strony. - To kolejny prawomocny wyrok, w którym sąd chce uprościć sytuację frankowiczów i sądów. Dopuszcza bowiem ważność "odfrankowionej" umowu - ocenia Mariusz Korpalski, radca prawny, partner w kancelarii Komarnicka Korpalski, reprezentujący frankowiczów.  Podobnie uznał w piątek 11 października Sąd Okręgowy w Warszawie, w pierwszym prawomocnym wyroku po orzeczeniu TSUE. Tyle, że SA obok nieważności i kredytu w PLN ze stawką LIBOR, dostrzegł, że możliwe jest potraktowanie kredytu jako złotówkowego bez oprocentowania - wówczas konsument do raty kapitałowej doliczałby tylko marżę. Część prawników dziwi taka opcja - trzecia po unieważnieniu umowy oraz po zamianie kredytu w złotowy oprocentowany stawka LIBOR plus marża.

Czytaj w LEX:
Umowy kredytu denominowane w walucie obcej a ochrona konsumenta w świetle orzecznictwa TSUE >
Wyrok TSUE w sprawie Dziubak oraz jego konsekwencje prawne i ekonomiczne >

 

 

SA: Umowa może nadal istnieć

- Nie można wykluczyć, że abuzywna klauzula określa świadczenie główne, ale to nie oznacza, że umowa nie może nadal istnieć - uzasadniał sędzia Grzegorz Tyliński. Warto przypomnieć, że podobnie w dwóch wyrokach uznał Sąd Najwyższy, o czym SA przypomniał. - Na pewno brak jest możliwości uzupełnienia jej, np.kursem średnim NBP. To oznacza, że zawarta umowa jest zwykłą umową złotową, a konsumentki pożyczyły od banku 144 tys. zł na zasadach, co do płatności poszczególnych rat określonych w umowie - tłumaczył sędzia. Tu SA odniósł się do wyroku TSUE - wskazał, że jednoznacznie z niego wynika brak możliwości uzupełniania luki w umowie po usunięciu z niej bezprawnych postanowień. "Odfrankowienie" niezadowala jednak Barbary Garlacz, radcy prawnego reprezentująca kredytobiorców.  Mec. Garlacz zapowiada złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Sędzia Tyliński zaznaczył jednak, że do oznaczenia pozostaje, ale to uczciwie trzeba przyznać, poza ustaleniami tego postępowania, czy taka umowa podlega oprocentowaniu.

Co z oprocentowaniem?

Możliwe są tutaj dwie koncepcje. Jedna, że jest oprocentowanie odnoszące się do wskaźników walutowych. Druga to uznanie, że zastosowanie klauzul abuzywnych powoduje, że pożyczone przez bank pieniądze nie są oprocentowane. Ta sprawa jednak wymaga wyjaśnienia w oddzielnym postępowaniu wskazał sędzia Tyliński. Ta koncepcja dziwi prawników. - Osobiście, nie wyobrażam sobie sankcji kredytu darmowego bez ustawy - mówi Jan Kieszczyński, adwokat z kancelarii NGL Legal. - A jak wynika z relacji taką opcję poważnie rozważał sąd w tej sprawie. Z pełną oceną warto jednak poczekać na pisemne uzasadnienie orzeczenia - dodaje mec. Kieszczyński. Taki pogląd dziwi też Marcina Szymańskiego, adwokata, partnera w kancelarii Drzewiecki Tomaszek. - Zasadniczo przyjmuje się, że zgodnie z art. 69 par. 1 prawa bankowego, odsetki należą do elementów koniecznych umowy kredytu. W klauzuli indeksacyjnej nie ma odesłania do stawki LIBOR, to element klauzuli zmiennego oprocentowania. To są dwie odrębne klauzule, połączone związkiem ekonomicznym, nie konstrukcyjnym. To znaczy każda z nich może istnieć osobno, a eliminacja jednej nie musi prowadzić do eliminację drugiej  - tłumaczy mec. Szymański.

Zwrot wszystkich wpłaconych rat we frankach

SA nie miał jednak wątpliwości, że za niedozwolone należy również uznać aneksowanie umowy, bo jest to minimalizowanie skutków abuzywności klauzul zawartych w pierwotnym kontrakcie. Mówiąc inaczej, skoro nie wiąże mechanizm indeksacji, a kredyt jest złotówkowy, to nie było podstawy do aneksowania umowy w celu przejścia na spłatę kredytu we frankach szwajcarskich, tj. kredytobiorca w ogóle nie powinien był spełniać świadczenia we franku szwajcarskich. Dlatego sąd zasadził na rzecz konsumentek zwrot 28,5 tys. franków szwajcarskich wpłaconych tytułem rat po aneksowaniu umowy, a nie jak żądał bank w apelacji - jedynie nadpłat. To oznacza, że konsumentki dostaną ok. 111 tys. zł zakładając, że obecny kurs franka to ok. 3,9 zł. Zyskają więc, gdy w momencie spłaty raty był niższy. - Już Sąd Najwyższy wskazał, że aneks nie "cywilizuje" umowy z niedozwolonymi klauzulami - ocenia Mariusz Korpalski. -SA poszedł krok dalej, powiedział, jak ma wyglądać rozliczenie. Uznał, że nie trzeba dzielić włosa na czworo, dokonywać przeliczeń na złotówki, tylko zasądził kwotę we frankach zgodnie z żądaniem pozwu - mówi mec. Korpalski. Z takim podejściem trudno się pogodzić mec. Kieszczyńskiemu. - Dziwi mnie konstrukcja zgodnie z którą sąd uznał, że wszelkie płatności we frankach szwajcarskich były nieuzasadnione i nakazał ich zwrot w całości, nie zastanawiając się w ogóle nad tym, czy nie należy tych płatności rozliczyć - podkreśla mec. Jan Kieszczyński. W efekcie w banku bowiem zostanie tylko to, co konsumentki wpłaciły do czasu aneksowania umowy - tej kwoty nie żądały. 

 


Trudna przegrana banku

Otwarte pozostaje pytanie, co z odsetkami  Zdaniem Sądu Apelacyjnego to jakie odsetki z tej umowy kredytobiorca powinien zapłacić będzie rozstrzygnięciem w kolejnej sprawie sądowej, dotyczącej dalszych rozliczeń pomiędzy stronami. Piotr Kołodziej, radca prawny reprezentujący bank, nie chciał komentować orzeczenia - nie wiadomo więc, co zrobi bank. Barbara Garlacz, radca prawny, reprezentująca dwie konsumentki tłumaczy, że jeśli bank wystąpi do o zwrot pewnej kwoty odsetek czy to według stawki LIBOR czy samej marży banku za okres od daty rozpoczęcia spłaty w CHF, bo za ten okres Sąd Apelacyjny przyznał kredytobiorcy całe raty, to na pewno będziemy podnosić, że bank może domagać się odsetek tylko za trzy lata wstecz od daty skierowania takiego żądania w procesie. - Roszczenie o odsetki cechuje się trzyletnim terminem przedawnienia – dodaje mec. Barbara Garlacz. Teoretycznie więc możliwe jest, że z 28,5 tys. franków bank odzyska tylko marżę (w wersji kredyt nieoprocentowany) lub marżę + LIBOR, ale tylko od rat zapłaconych po 2015 roku.  Czy taki wyrok SA jest korzystny dla frankowiczów?

To korzystny wyrok dla frankowiczów

Broniący frankowiczów uważają, że co do zasady orzeczenie warszawskiego Sądu Apelacyjnego jest dla nich korzystne. - To kolejny wyrok, i to sądu apelacyjnego, tym razem najwyższego sądu hierarchii sądów powszechnych, który upraszcza sytuację frankowiczów - ocenia mec. Mariusz Korpalski. Odczytuję go, jako chęć sędziego Tulińskiego do ujednolicenia orzecznictwa, pokazania, że można zastosować pewien schemat, który uprości rozpatrywanie setek spraw - ocenia mec. Korpalski. 

 - Po pierwsze sąd wskazał za TSUE, że abuzywnych klauzul nie można zastąpić. Po drugie uznał, że po ich usunięciu pozostaje kredyt w złotówkach i zasądził zwrot wpłaconych rat we frankach szwajcarskich - podkreśla mec. Garlacz. - Jest to nawet bardziej korzystne rozwiązanie dla kredytobiorcy niż same nadpłaty w ratach zapłaconych w walucie CHF zasądzane do tej pory często w walucie CHF przy opcji kredytu w złotówkach ze stawką LIOBR, ponieważ kredytobiorca ma dostać wartość całych rat zapłaconych we franku szwajcarskim. W tym przypadku to 28,5 tys. franków szwajcarskich, które kredytobiorca może wymienić na rynku po aktualnym wyższym kursie niż kurs po którym nabywał franki. Na takim rozwiązaniu kredytobiorca dodatkowo zyskuje, a bank traci bo franki dla kredytobiorcy albo musi kupić na rynku albo musi zapłacić je w złotówkach po bieżącym kursie, mimo, że sam dostał mniejszą równowartość franków liczonych według wartości złotówki z daty spłaty, czyli paradoksalnie przez swoje nieuczciwe umowy bank sam wystawił się na ryzyko walutowe, którym chciał obciążyć kredytobiorcę. - dodaje mec. Barbara Garlacz.

Co zrobi bank

Prawnicy nie chcą komentować praktycznych konsekwencji wyroku bez poznania jego pisemnego uzasadnienia. Część z nich jednak zauważa, że sąd nakazując bankowi zwrot rat kapitałowych i odsetkowych nie uprościł sytuacji kredytobiorców. W praktyce bowiem to oznacza, że nie płacili oni rat od 2011 roku, od czasu aneksowania umowy. Bank więc może domagać się w sądzie ustalenia oprocentowania, ale także odsetek za nieopłacone w terminie raty. Co zrobi? - Zgodnie z przyjętą praktyką, bank nie komentuje wyroków niezawisłych sądów - mówi Artur Newecki, rzecznik Getin Banku. - Decyzję o ewentualnych dalszych krokach prawnych podejmiemy po wnikliwej analizie pisemnego uzasadnienia wyroku - dodaje rzecznik.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 14 października 2019 r., sygn. VI ACa 264/19