Niekiedy kilkuletni czas oczekiwania na rozprawę powoduje trudne do naprawienia szkody, które nie wystąpiłyby, gdyby na rozpoznanie sprawy czas oczekiwania wynosił kilka miesięcy. Takich sytuacji jest wbrew pozorom dość dużo i należy je indywidualnie uzasadniać, by przekonać sąd do ich szybszego rozpoznania. Najlepszym, najprostszym przykładem sprawy, które „z automatu” powinny być wyznaczane poza kolejnością są skargi składane do sądu przez kombatantów (niestety bezduszność aparatu podatkowego ich też potrafi krzywdzić, np. poprzez nakładanie podatku na wypłacane odszkodowania za pracę niewolniczą w III Rzeszy) oraz skargi składane przez osoby w bardzo podeszłym wieku. Tam jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że obywatele-skarżący szybciej umrą niż zapadnie prawomocny wyrok, jeśli będą latami czekać w kolejce. Standardy państwa prawa i elementarnej przyzwoitości nakazują, aby ich sprawy, oczywiście, jeśli tego zechcą skarżący, rozpoznawać poza kolejnością.

Szybka ścieżka dla niektórych przypadków?

Drugą grupą spraw, które zgodnie z sądowymi przepisami wewnętrznymi są rozpoznawane poza kolejnością to sprawy podatników, które po raz drugi trafiają do tego sądu. Taka sytuacja - co prawda nie powinna mieć miejsca – ma miejsce jedynie wtedy, gdy w tej sprawie na początkowym etapie sąd wydał niezgodny z prawem wyrok, który następnie został uchylony i sprawa przekazana do ponownego rozpoznania. Słusznie te sprawy rozpoznawane są w pierwszej kolejności, ponieważ podatnik nie może być narażony na przedłużającą się kontrolę sądową ponad dopuszczalną miarę wskutek błędnego wyroku sądowego, naprawionego później przez sąd wyższej instancji.

 


Wydaje się, że analogicznie rozwiązania powinny być stosowane do jeszcze jednej grupy podatników. To wstydliwa dla sądu grupa obywateli/podatników, którzy składają skargi będące konsekwencją tego, że kilka lat wcześniej działali w zaufaniu do sądowej jednolitej linii orzeczniczej, która okazała się błędna. To, że taka sytuacja nie jest zapisana wprost w regulaminie wewnętrznym nie ma znaczenia, bo jest ona, co najmniej, tożsama z sytuacją, że sprawa wraca do sadu drugi raz.

Specjalne traktowanie ulgowiczów?

Modelowym wręcz przykładem jest tzw. grupa „ulgowiczów meldunkowych”, czyli oszukanych „na oświadczenie” o zameldowaniu, którego w istocie nie trzeba było składać.

Do tej grupy, liczącej prawie 20 tysięcy obywateli, albo zostały wydane niezgodne z prawem decyzje albo oni sami nałożyli na siebie nieistniejący podatek składając deklarację zgodnie z błędną linią orzeczniczą albo sąd oddalił ich skargi na decyzje nakładające ten nieistniejący podatek. Te osoby powoli, ale dość regularnie i coraz śmielej i liczniej starają się różnymi środkami na drodze administracyjnej odzyskać zapłacony nienależnie podatek.

Sąd administracyjny, którego obowiązkiem jest ochrona praw podmiotowych obywateli i kontrola działania administracji, nie powinien tych spraw traktować, jako standardowe skargi. Jego obowiązkiem jest jak najszybsze doprowadzenie do stanu zgodnego z prawem dla wszystkich tych obywateli, którzy uruchomią właściwą procedurę prawną, ponieważ ta sytuacja jest szczególna. Sąd ma w istocie naprawić własne błędy. Nie powinien z tym zwlekać i tych spraw wstawiać do długiej kolejki. Dokładnie tak przecież działa sąd, gdy sprawa trafia do niego po raz drugi.

 


Zaufanie do organów najważniejsze?

Jest niedopuszczalne, aby osoby, które przed kilkoma latami działały w zaufaniu do sądu (do jednolitej linii orzeczniczej powtarzanej w setkach wyroków) i w ten sposób zostały obciążone nieistniejącym podatkiem mają teraz czekać kolejne lata na wyrok w długiej kolejce. Abstrahuję od tego, że wyrok na ich korzyść jest formalnością. Ich sprawa trafiła tak późno do sądu nie dlatego, że byli w długim sporze z aparatem podatkowym. Powodem była linia orzecznicza, która wprowadziła w błąd obywateli, a fiskusowi dała usprawiedliwienie do negatywnego rozpoznania sprawy na drodze administracyjnej.

Zobacz również: Postępowanie podatkowe będzie trwało tyle, ile będzie chciał fiskus >>

Nieuwzględnianie wniosków przez sąd o wyznaczanie spraw ulgowiczów poza kolejnością to jest postawienie zasad państwa prawa na głowie przez same sądy. Błędy sądu muszą być jak najszybciej naprawiane przez same sądy, aby nie psuć całego państwa. Należy oczekiwać, że sądy administracyjne nie tylko na wniosek, ale również z urzędu wyszukiwać będą sprawy szeroko rozumianej ulgi meldunkowej, aby naprawić swoje „grzechy”.

I oczywiście analogicznie sądy postępować powinny w innych sprawach, w których doszło do podobnych błędów w orzecznictwie skutkujących analogicznymi konsekwencjami.

Marek Isański, prezes Fundacji Praw Podatnika